Dzień, w którym stanęły samochody

Adam Sofuł
opublikowano: 2007-10-12 00:00

Kolejki przed stacjami, racjonowanie paliwa, ograniczenie ogrzewania. Polska lat 80.? Nie, USA i Europa Zachodnia dekadę wcześniej.

Kolejki przed stacjami, racjonowanie paliwa, ograniczenie ogrzewania. Polska lat 80.? Nie, USA i Europa Zachodnia dekadę wcześniej.

W Jom Kippur 6 października 1973 r. Egipt i Syria zaczęły wojnę z Izraelem. 10 dni później armia izraelska stała pod Damaszkiem, a ministrowie spraw zagranicznych krajów Zatoki Perskiej przybyli do Waszyngtonu, by zaapelować o wstrzymanie amerykańskiej pomocy dla Izraela.

Prezydent Richard Nixon (na zdjęciu u góry) nie znalazł dla nich tego dnia czasu. Następnego wręczyli mu ultimatum. Zagrozili embargiem. Ograniczyli wydobycie o 5 proc. i podnieśli cenę o 17 proc. — do 3,6 dol. za baryłkę. Nixon przyznał Izraelowi 2,2 mld dol.

W szponach kryzysu

W odwecie 17 października Arabia Saudyjska, a potem kraje OPEC ogłosiły embargo na sprzedaż ropy do USA i Europy Zachodniej.

Przed stacjami pojawiły się kolejki. Holandia zakazała ruchu prywatnych aut w weekendy. Włochy zamknęły w soboty i niedziele stacje i podniosły trzykrotnie opłaty za autostrady. W USA właściciele aut tankowali co drugi dzień zależnie od tego, czy mieli parzysty czy nieparzysty numer rejestracyjny. Temperatura w budynkach nie mogła przekraczać 19 stopni. Na drogach obowiązywało ograniczenie prędkości do 50 mil, a na morzach do 16 węzłów.

Krajobraz po starciu

Ceny ropy wrosły z około 3 dol. za baryłkę przed kryzysem do 14 dol. w styczniu 1974 r. Gospodarka zwalniała. Kryzys zakończył okres powojennej prosperity. Wróciła zmora bezrobocia i inflacji.

Kraje OPEC w pięć lat od kryzysu skasowały, skromnie licząc, 300 mld dol. Wróciły one do skarbców amerykańskich i europejskich banków, a te zaczęły je pożyczać niemal każdemu.

Konflikt pokazał, że surowce to groźna broń. Ale czy skuteczna? Kraje OPEC zniosły embargo w marcu 1974 r. Chociaż ceny paliw rosły i rosną do dziś, to po kilkunastu latach chaosu światowa gospodarka wyszła na prostą. Zaczęło się opłacać wydobycie na Alasce i spod dna Morza Północnego. Kraje OPEC wciąż trzymają rękę na kurku. Ale już niejedynym.