Dzisiaj w sklepie, jutro na śmietniku

Fast fashion Kolekcje co trzy tygodnie, a do tego przeceny. To sprawia, że ubrania trzeba szyć szybko i tanio. Ale równie szybko lądują na wysypisku

Jacek Kujawa, wiceprezes LPP, podkreślał podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (14-16 maja 2018 r.), że dostosowywanie asortymentu do potrzeb nabywców decyduje o sukcesie w branży odzieżowej.

— Klient coś zobaczy na Instagramie czy u ulubionej blogerki i chce to od razu mieć. Dlatego LPP stale skraca cykle produkcyjne (nawet do trzech tygodni), żeby jak najszybciej wprowadzić nową ofertę. Produkty zgodne z oczekiwaniami klientów przyczyniają się do 30-40 proc. wzrostu sprzedaży — twierdzi wiceprezes LPP.

Podobnie działają inne marki. Nowe kolekcje reklamowane jako hit już za trzy tygodnie trafią na wyprzedaże. Na dodatek przeceniane sprzedają się lepiej. Według raportu Cotton Incorporated, firmy zajmującej się badaniami rynku tekstyliów, aż 68 proc. konsumentów atrakcyjność odzieży ocenia tylko na podstawie relacji ceny promocyjnej do pierwotnej. A wyprzedaże wymuszają kolejne krótkie kolekcje.

Tony śmieci

Ciągły dopływ nowych ubrań do sklepów sprawia, że rosną góry wyrzucanej odzieży. Niezniszczone ubrania są po krótkim czasie niemodne i wydają się niepotrzebne. Tymczasem nowe kolekcje kuszą atrakcyjnymi cenami, osiąganymi dzięki taniej sile roboczej i stosowaniu gorszych jakościowo materiałów i surowców. Niektórzy nazywają je nawet jednorazowymi. Stąd kampanie pod hasztagiem #whomademyclothes na rzecz walki z wyzyskiem pracowników, szyjących ubrania w Indiach, Bangladeszu, Maroku czy na pływających szwalniach, byle bliżej Europy. Coraz większą popularność zyskują też akcje namawiające do ograniczania konsumpcji i zakupów. Na razie — z niewielką skutecznością. Fast fashion stało się już światowym problemem. Setki ton niepotrzebnych ubrań wyrzucane są codziennie w każdym mieście na świecie. Wiele z nich nie zostanie ponowne wykorzystanych nawet w Afryce i Azji. Można inaczej, gdyż spora część tekstyliów i odzieży nadaje się do przetworzenia i ponownego wykorzystania.

Drugie życie

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez SW Research i analizy fast fashion, opracowanej dla Vive Textile Recycling, firmy specjalizującej się w recyklingu odzieży i tekstyliów, Polacy mają świadomość zasad ekologicznej konsumpcji.

— Zapytaliśmy ponad tysiąc Polaków, czy dają swoim rzeczom drugie życie. Takie same pytania skierowaliśmy do uczestników dwóch edycji Targów Slow Fashion. Wynika z nich, że recykling odzieży i tekstyliów zyskuje popularność, jednak nie jest jeszcze w czołówce nawyków ekologicznych Polaków. Dlatego tak ważna jest dalsza edukacja w dziedzinie odpowiedzialnego podchodzenia do konsumpcji zarówno wtedy, gdy kupujemy nowe rzeczy, jak i kiedy się ich pozbywamy — mówi Ewelina Rozpara z Vive Group.

Polacy wiedzą, przynajmniej w teorii, na czym polega recykling odzieży i tekstyliów. 78 proc. badanych poprawnie podało definicję procesu. 64,2 proc. choć raz oddało niepotrzebne ubrania do przetworzenia, a większość tych, którzy nie mieli dotychczas okazji z tego skorzystać, chętnie by to zrobiła.

— Szacuje się, że w Polsce wytwarza się około 2,5 mln ton odpadów tekstylnych rocznie, z czego połowa nadaje się do odzysku. Niemodne, niepotrzebne lub nieużywane ubrania mogą być ponownie użyte na wiele sposobów. W Vive Textile Recycling przerabiamy odzież i tekstylia na czyściwo przemysłowe wykorzystywane w budownictwie i motoryzacji, przetwarzamy na paliwa alternatywne, wykorzystujemy do produkcji kompozytu, będącego alternatywą dla drewna. Ze zniszczonych swetrów można produkować dywany, ścinki dżinsowe przerobić na okładki książkowe, a z plandek samochodowych czy bannerów wykonać torby — wymienia Ewelina Rozpara.

Czy recykling odzieży ma szansę stać się w Polsce bardziej popularny?

Mimo że nadal częściej oszczędzamy energię (72,1 proc.), wodę (59,1 proc.) i segregujemy odpady (72,1 proc.), niż korzystamy z możliwości recyklingu odzieży (44,4 proc.), to zebrane dane z badania Vive Textile Recycling pokazują, że tak. Niemal dwie trzecie Polaków (64,2 proc.) już teraz deklaruje, że posiadając niepotrzebne rzeczy, robi coś, by można je jeszcze wykorzystać. Rośnie też znajomość recyklingu odzieży i tekstyliów — z 70,7 proc. (marzec 2017 r.) do 78 proc. (wrzesień 2017 r.).

Moda na ekostyl

Z tego badania wynika również, że w Polsce jest podatny grunt do dalszej promocji odpowiednich postaw i zachowań. Coraz więcej Polaków stawia na tryb życia w stylu eko — aż 55,8 proc. osób jest zdania, że świadomość ekologiczna idzie ku lepszemu, a co trzeci badany uważa, że nadal jest dużo do zrobienia, ale nie odstajemy od reszty świata. Jedynie 6 proc. Polaków uznaje, że zachowania proekologiczne w naszym kraju są na bardzo niskim poziomie i raczej nic się nie zmieni.

Niemal 60 proc. rodaków jest zdania, że przyrodzie najbardziej szkodzi zanieczyszczenie powietrza. Co drugi Polak twierdzi, że ingerencja w naturę, np. wycinka lasów, to jeden z najbardziej negatywnych czynników wpływających na środowisko, a 39,4 proc. wskazało na wzrost liczby użytkowanych samochodów. Co trzeci badany zwrócił uwagę na zbyt małą selekcję odpadów, nadmierną konsumpcję oraz impulsywne zakupy. Bardziej dostrzegają ten problem osoby ekoświadome, które wzięły udział w badaniu podczas ostatniej edycji Targów Slow Fashion (49 proc.).

Co może przekonać ludzi do praktykowania postaw eko? Najbardziej przekonujące argumenty to zdrowie, pieniądze i obawa przed karą w przypadku działania na szkodę środowiska. Zdaniem badanych, na Polakach nie zrobi wrażenia narracja dotycząca „ochrony wspólnego dobra”, „zachowania piękna natury”, a nawet strach przed katastrofą ekologiczną. Najlepszą metodą wydaje się zatem odwoływanie do świadomości ekonomicznej.

OKIEM EKSPERTA

Mniej kupujmy

KATARZYNA MICHNIEWSKA, prezes Eko Cykli Organizacji Odzysku Opakowań

Wciąż słyszymy, że nie mamy miejsca na segregację, nie mamy czasu, albo że nam się to nie opłaca, a jednocześnie kupujemy na potęgę. Zamiast naprawiać, wyrzucamy i kupujemy nowe. Postęp technologiczny niszczy nasze otoczenie i zagraża zdrowiu i życiu. Każde działanie lub zaniechanie ma wpływ na środowisko. Wszystko wskazuje na to, że edukacja ekologiczna będzie miała wymiar katastroficzny, czyli zaczniemy segregować i redukować powstawanie zbędnych odpadów, kiedy staniemy w obliczu ciężkich chorób cywilizacyjnych, które zaczną nas dziesiątkować. Alergie i nowotwory mają związek z tym, jak dbamy o środowisko naturalne. Apeluję o to, by segregować odpady, których nie możemy uniknąć, i minimalizować to, co nie jest nam niezbędne.

15,4 proc. Tyle Polaków wyrzuca niepotrzebne ubrania do śmieci. Pozostali najczęściej:

55,3 proc. wrzucają do kontenerów na potrzeby recyklingu,

46,3 proc. przekazują znajomym i rodzinie,

32,3 proc. oddają potrzebującym,

30,7 proc. sprzedają.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Dzisiaj w sklepie, jutro na śmietniku