Ebury liczy na efekt Santandera

opublikowano: 04-11-2019, 22:00

Przejęcie przez bank strategicznego pakietu brytyjskiego fintechu to szansa dla jego polskiej spółki na szybszy wzrost w regionie.

Marzenie każdego startupowca. Dekadę temu dwaj Hiszpanie — Salvador García, były prop trader, i Juan Lobato, przedsiębiorca internetowy — założyli fintech obsługujący płatności. Właśnie 50,1 proc. jego udziałów kupił za 350 mln GBP (1,7 mld zł) Banco Santander.

Znając możliwości Grupy Santander, a także szczegóły prac naszego działu badań i rozwoju oraz zespołu technologicznego zapewniam, że wkrótce zaproponujemy przedsiębiorcom bardzo ciekawe rozwiązania, dopasowane dokładnie do ich potrzeb – mówi Jakub Makurat, dyrektor generalny Ebury Polska.
Zobacz więcej

Będzie się działo:

Znając możliwości Grupy Santander, a także szczegóły prac naszego działu badań i rozwoju oraz zespołu technologicznego zapewniam, że wkrótce zaproponujemy przedsiębiorcom bardzo ciekawe rozwiązania, dopasowane dokładnie do ich potrzeb – mówi Jakub Makurat, dyrektor generalny Ebury Polska. Fot. WM

Jeszcze przyspieszą

Dotychczas Ebury pozyskał 134 mln USD finansowania. Dziś zatrudnia 900 pracowników w 22 biurach w 19 krajach. W 2018 r. zrealizował płatności warte 16,7 mld GBP dla 43 tys. firm z całego świata.

W ostatnich trzech latach średnioroczny wzrost przychodów ze sprzedaży wynosił 40 proc. Santander ma 4 mln klientów biznesowych, a 200 tys. z nich prowadzi biznes w kilku krajach. 70 mln GBP pozyskane z transakcji zasili kapitały własne fintechu — zostanie przeznaczone na kontynuację rozwoju i wejście na nowe rynki, przede wszystkim Ameryki Łacińskiej i Azji. Na przyspieszenie liczy też polska spółka Ebury.

— Od 4,5 roku budujemy organicznie biznes w Polsce. Byliśmy prekursorem fintechowego podejścia do obsługi finansowej firm. Jedną z głównych obiekcji potencjalnych partnerów było to, że nie jesteśmy bankiem. Teraz mamy u boku giganta — mówi Jakub Makurat, który kieruje polskim oddziałem Ebury od początku, czyli od 2015 r.

Spółka zatrudnia w Warszawie 60 osób i ma prawie 2 tys. klientów, dla których zrealizowała transakcje walutowe za ponad 5,5 mld zł. Zaczęła od wymiany walut i zarządzania ryzykiem kursowym. Obecnie przybywa firm, dla których realizuje usługi bankowości transakcyjnej. Dla ponad stu polskich klientów Ebury otworzył konta walutowe w różnych krajach.

— Mocno liczymy, że rozwój jeszcze bardziej przyspieszy. Zdobywamy klientów z krajów ościennych, głównie z Litwy, Łotwy i Ukrainy — mówi Jakub Makurat.

Polskiej spółce podlega 10-osobowe biuro w Czechach, które pracuje też dla klientów ze Słowacji.

— W czeskim biurze w Ostrawie buduję polski zespół do obsługi południowej Polski — mówi dyrektor generalny Ebury Polska.

Inne banki są OK

Po transakcji obecni właściciele Ebury, łącznie z założycielami i osobami zarządzającymi, pozostaną w firmie.

— Nie zmieniają się także umowy z naszymi partnerami. Taki jest nasz model: samodzielnie obsługujemy firmy i wchodzimy w partnerstwa z firmami i instytucjami. Chcemy być otwartą platformą, która tworzy ekosystem usług finansowych — mówi Jakub Makurat.

W lipcu Ebury podpisał umowę na przejęcie od Unicaja Banco, siódmego pod względem aktywów banku w Hiszpanii, obsługi wymiany walut, zabezpieczenia ryzyka i płatności zagranicznych dla 400 tys. klientów z sektora MŚP. W Polsce spółka też prowadzi wstępne rozmowy z bankami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu