Egoo za tajemnicze miliony z USA wyzywa Red Bulla

25-letni biznesmen chce podbić rynek energetyków. Twierdzi, że stać go na marketing z rozmachem, bo profity przynosi mu biznes za oceanem

Czarny bentley z inicjałami na rejestracji, własny show w telewizji, znajomi ze śmietanki biznesu, interesy pochłaniające kilkanaście milionów złotych inwestycji i szansa na stanowisko wiceprezydenta Centrum im. Adama Smitha. I jeszcze charyzma, zamiłowanie do dobrej zabawy (urodziny na 3 tys. gości!) oraz ambicja przegonienia Red Bulla. A przy tym 25 lat i tajemnicza przeszłość z korzeniami w USA.

Kto to taki? To Jakub Karol Kozioł, do niedawna prezes PB Group — Premium Beverages, producenta napoju energetycznego Blow, dystrybuowanego przez Agros Nova. Pod koniec ubiegłego roku Jakub Kozioł zdecydował, że odchodzi z firmy i zostawia sobie w niej jedynie 10 proc. udziałów.

Resztę, po konwersji pożyczek na akcje, kontrolować będzie były już wspólnik — Tomasz Obrycki. To współwłaściciel m.in. kancelarii prawnej, którą zarządza Marcin Dubieniecki, mąż Marty Kaczyńskiej. Gwoli ścisłości, Jakub Kozioł nie może pozbyć się udziałów w PB Group, bo w KRS jako udziałowiec firmy figuruje jego matka. Dlaczego? — Ze względów biznesowych — odpowiada Jakub Kozioł.

Zabawa bez pieprzu


Biznesmen przekonuje, że Blow był wielkim sukcesem, a teraz przed sobą ma kolejne wyzwanie — zbudować markę energetyka, która pobije Tigera i Red Bulla. Na projekt Egoo, bo tak będzie nazywać się nowy produkt w segmencie napojów, zgromadził pokaźne fundusze. Finalizuje też rozmowy z inwestorami finansowymi.

— Stawiam na innowacyjny i bardzo ofensywny marketing skierowany do młodych ludzi. Ja, czyli w skrócie JKK, będę jednym z jego motorów napędowych. Właśnie rozmawiamy z jedną z czołowych telewizji w Polsce o show, którego zwycięzcy dostaną pracę marzenie w Egoo. Wielka premiera nowego napoju już w marcu — przekonuje Jakub Kozioł.

Doświadczenie telewizyjne już ma — do niedawna można go było oglądać na ekranie serialu w stacji 4fun tv. Tytuł „Blow Job — The Real Office” sugerował zabawę na ostro, ale w rzeczywistości odcinkowiec, promując Blow, opowiadał o perypetiach pracowników firmy.

— To model marketingu, który podpatrzyłem w USA. Markę Blow promowałem m.in. na walkach bokserskich „Diablo” Włodarczyka na kilkanaście miesięcy przed wprowadzeniem produktu na półki — tłumaczy Jakub Kozioł.

Jest biznesowym samoukiem, czego się nie wstydzi. W kontakcie osobistym prezentuje się jako dowcipny, błyskotliwy i przebojowy przedsiębiorca, będący żywą wizytówką kategorii produktów, w której rozkręca firmę.

Stratny hibiskus


Inwestorzy z branży energetyków, z którymi rozmawiał „PB”, nie chcieli wypowiadać się o Jakubie Koziole pod nazwiskiem, ale przyznawali, że są pod wrażeniem jego rozmachu w działaniu. Nie jest tajemnicą, że kilkanaście miesięcy temu młody przedsiębiorca obszedł niemal cały rynek, szukając najlepszego partnera do budowy przyszłej potęgi Blow. Teraz jest podobnie.

— Jest szansa, że skuszę do wspólnego biznesu dwóch bardzo znaczących inwestorów — mówi tajemniczo.

Jednocześnie okazuje się, że Blow odniósł być może sukces medialny, ale na razie nie zarobił ani grosza, a inwestycje w markę pochłonęły kilkanaście milionów złotych. Tylko w 2011 r. BP Group miało rozdać 0,5 mln puszek napoju Blow — o 70 proc. więcej niż potentat Red Bull.

— Blow miał mocne, kosztowne wejście, reklama na dziesiątkach fiatów 500, obecność na każdej imprezie, duży i drogi zespół sprzedażowy złożony z osób z Red Bulla, Food Care czy Coca-Coli. Ale rynku nie podbił, nie ma go w pierwszej czwórce w badaniach rynku. Poszli chyba za szeroko, zbyt szybko inwestując ogromne kwoty. Pomysł z energetykiem dla kobiet był świetny, ale na przebicie się przez zakonserwowany rynek potrzeba czasu — uważa osoba z branży.

Energetyk dla kobiet to autorski pomysł Jakuba Kozioła. Postanowił nie tylko zrobić elegancką puszkę, ale przede wszystkim zmienić smak i zapach napoju, dodając m.in. hibiskus. Marketingowy majstersztyk, zresztą zarówno Egoo, jak i Blow opierały się głównie na marketingu, produkcja była zlecana firmie rozlewającej m.in. Tigera dla Maspeksu.

— Gdybym został w Blow, w tym roku zacząłby on przynosić zyski. To normalne, że w biznesie FMCG potrzeba kilku lat na osiągnięcie rentowności — tłumaczy właściciel marki Egoo.

O skuteczności jego strategii marketingowych może świadczyć fakt, że gdy kilka dni temu Egoo ruszył na Facebooku z foto konkursem na najgorętszą Polkę, przez dwa dni zgłoszenia wysłało ponad tysiąc dziewczyn skuszonych nagrodą wysokości ćwierć miliona złotych. Kolejne tysiące internautów zostały fanami marki, a nakręca ich Socializer, notowany na NewConnect lider promocji na Facebooku.

— Wierzę, że dzięki takim działaniom wkrótce będziemy mieli ponadmilionową rzeszę fanów — podkreśla Jakub Kozioł. Cel ambitny, bo polski lider społecznościówek — Demotywatory — ma ponad 1,1 mln fanów.

Wiceprezydent z USA


Czy atak na lidera energetyków się powiedzie?

Trudno przewidzieć, podobnie jak trudno odgadnąć, skąd pochodzący z Tarnowa Jakub Kozioł ma pieniądze na tak duże inwestycje. Główny zainteresowany twierdzi, że sytuacja życiowa zmusiła go do pracy zarobkowej już w wieku licealnym, gdy wyjechał do Chicago.

Efekt? American dream — po skończeniu tamtejszego liceum Jakub Kozioł miał pracować dla kilku firm zajmujących się m.in. dystrybucją napojów energetycznych, potem handlował też luksusowymi samochodami w Krakowie. 25-latek twierdzi, że kilka lat temu, wraz z grupą wspólników zza oceanu, wpuścił na amerykański rynek napój energetyczny.

Produkt chwycił i zasmakował niejednemu amerykańskiemu podniebieniu. Co roku amerykański biznes ma przynosić właścicielowi Egoo milionowe zyski. Tyle że Jakub Kozioł za nic w świecie nie chce ujawnić nazwy napoju, a bez tego jego perełki odnaleźć się nie da, bo na amerykańskim rynku sprzedawanych jest około setki energetyków.

W amerykańskich bazach firm nie sposób doszukać się śladu działalności rzutkiego przedsiębiorcy. Biznesmen nie chce też przekonująco wyjaśnić, dlaczego jako udziałowiec w polskich interesach występuje nie on sam, lecz jego matka. Woli rozmawiać o tym, że być może będzie prowadził wykłady o przedsiębiorczości dla studentów Collegium Civitas i że ma szansę zostać jednym z wiceprezydentów Centrum im. Adama Smitha.

— Nie widzę powodu, dla którego miałbym komentować nasze wewnętrzne rozmowy — ucina Andrzej Sadowski, przed laty główny inicjator powstania centrum i jego obecny wiceprezydent.

Byk przegonił tygrysa
Udział w sprzedaży producentów napojów energetycznych (w proc. dane za październik)
Red Bull 18,6
Black (FoodCare) 18,0
Tiger (Maspex) 12,4
Burn (Coca-Cola) 7,8
Adrenaline (PepsiCo) 5,9
Marki własne 22,0
Reszta 15,0
Dane: Nielsen

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Egoo za tajemnicze miliony z USA wyzywa Red Bulla