Czytasz dzięki

Ekorozwiązania to inwestycja a nie koszt

  • Aleksandra Łukaszewicz
opublikowano: 08-11-2020, 22:00

Firma, która już dziś nie zacznie inwestować w ekologię, za kilka lat nie ma czego szukać na rynku – uważają uczestnicy debaty „PB” z cyklu Zielona gospodarka

Czy przyjęcie przez przedsiębiorstwo zielonej strategii może stanowić przewagę konkurencyjną? Na ten temat dyskutowali uczestnicy debaty „Pulsu Biznesu” zorganizowanej w ramach cyku Zielona gospodarka. Do rozmowy zaprosiliśmy przedstawicieli biznesu z różnych branż oraz ekspertów z dziedziny zrównoważonego rozwoju. Ich zdaniem klienci dostrzegają już znaczenie ochrony środowiska i problem, jakim stała się jego eksploatacja.

– W ostatnio przeprowadzonym badaniu z Kantarem dotyczącym oczekiwań społecznych i postaw konsumenckich większość respondentów była przekonana o istnieniu zmian klimatycznych, ale trudności sprawiało im wskazanie możliwych rozwiązań problemu – mówił Łukasz Kolano, dyrektor wykonawczy UN Global Compact Network Poland.

Jako problem Polacy najczęściej postrzegają plastikowe odpady (jedna trzecia respondentów) oraz zanieczyszczenie powietrza. Rzadziej niż przeciętny Europejczyk zwracali uwagę na globalne ocieplenie. Prawie 25 proc. respondentów wskazało korporacje i firmy produkujące szybkozbywalne dobra jako podmioty, które są w największym stopniu odpowiedzialne za zmiany środowiskowe. Oczekują konkretnych działań i rozwiązań ze strony państwa i przedsiębiorstw. Jednak Polacy wykazują się jednocześnie słabym zrozumieniem problemów środowiskowych (w badaniu otrzymaliśmy ocenę poniżej dostatecznej).

– 90 proc. Polaków deklaruje, że segreguje śmieci, ale 75 proc. odpadów wytwarzanych w Polsce to odpady zmieszane nienadające się do dalszego wykorzystania – przytaczała dane Ewa Chodkiewicz, specjalista ds. zrównoważonej gospodarki WWF Polska.

Ze względu na oczekiwania konsumentów i rynku firmy stoją przed wyzwaniem: muszą ustalić, na jakich polach podjęte przez nie działania będą najskuteczniejsze, oraz wdrożyć rozwiązania odpowiadające na globalne i lokalne problemy związane ze środowiskiem.

Szansa dla kolei

Z badań wynika, że jednym z bardziej prośrodowiskowych gestów, jakie mogą zrobić podróżujący, jest wybór kolei jako najbardziej ekologicznego środka transportu. Podróż pociągiem wiąże się z trzy razy mniejszą emisją CO2 niż w przypadku samochodu i osiem razy mniejszą niż podczas lotu samolotem. W 2019 r. przewoźnicy przewieźli blisko 335 mln pasażerów, a samo PKP Intercity – 50 mln. To najlepszy wynik od 20 lat.

– Europejski Zielony Ład zakłada ambitny cel redukcji emisji zanieczyszczeń. Podczas gdy dla niektórych branż stanowi to wyzwanie, dla nas jest to szansa, ponieważ inwestowanie w ekologiczny tabor jest dla nas bardziej opłacalne – mówił Tomasz Gontarz, członek zarządu PKP Intercity.

Podkreślał, że elektryczne lokomotywy nie tylko emitują mniej CO2 niż spalinowe, ale także są tańsze w utrzymaniu i mniej awaryjne. PKP Intercity liczy, że ze względu na swoje cele UE udzieli dodatkowego finansowania, które spółka mogłaby przeznaczyć na modernizację i nowy tabor lepiej spełniający wymogi niskoemisyjności.

– Patrząc na wydatki inwestycyjne, poczyniono już bardzo dużo, aby zachęcić klientów do podróży koleją. Dodatkowo potrzebny jest jednak system zachęt wynikający z regulacji, np. obniżenie VAT na bilety czy obniżenie kosztów dostępu do infrastruktury kolejowej – wymieniał Tomasz Gontarz.

Biznes wyprzedził prawo

Ze zdaniem Tomasza Gontarza zgodziła się przedstawicielka WWF Polska Ewa Chodkiewicz.

– Konsumenci są skłonni wybierać ekologiczne rozwiązania, ale konieczne jest, by legislacja, poprzez promowanie działań proekologicznych, szła z tym w parze. Jednocześnie przedsiębiorstwa muszą zwracać uwagę, jaki wpływ wywierają nie tylko na konsumentów, ale i na legislację – podkreślała Ewa Chodkiewicz.

Prelegenci zwracali uwagę, że rozwiązania prawne często nie nadążają za biznesem. Duzi gracze na rynku stymulują zmiany i wyznaczają trendy, ale dopiero kiedy do pionierów dołączy sprawna legislacja, zmiany obejmą także mniejsze podmioty.

Anna Miazga, ekspertka ds. zrównoważonego rozwoju LPP, zauważyła, że firmom będzie łatwiej się zmieniać, jeżeli atmosfera na rynku i otoczenie prawne będą temu sprzyjać. Nowe prawo rodzi nowe możliwości techniczne dla tych firm, które jeszcze nie nadążają za koniecznymi zmianami w zakresie ochrony środowiska.

– Producenci ubrań zbierają tekstylia, aby dać im drugie życie lub poddać recyklingowi, bo widzą w nich zasoby. Tymczasem legislacja w Polsce wciąż postrzega je nie jako zasób, a odpad. To istotny problem systemowy – zaznaczyła Anna Miazga.

Na problemy w zakresie legislacji zwrócił uwagę także Marek Jagieła, dyrektor działu sprzedaży chemii przemysłowej i działu rozwoju rynku BASF Polska.

– Konieczne jest wsparcie przez władze przełomowych innowacji chemicznych. Problem odpadów plastikowych dotyczy np. folii rolniczych zalegających na polach. Władze przeznaczają fundusze na ich zbieranie, ale nie ma regulacji, które by nie dopuszczały takich produktów na rynek. Gdyby nie były dopuszczone, to konsumenci wybieraliby te biodegradowalne – mówił Marek Jagieła.

BASF rozpoczął promocję tworzyw biodegradowalnych ponad 10 lat temu, gdy rynek nie był na to gotowy. Biodegradowalne worki na odpady i biodegradowalne folie rolnicze są dużo droższe, dlatego firmie początkowo trudno było przekonać klientów, że biodegradowalność stanowi wartość samą w sobie. Jednak jako długookresowa inwestycja przynosi ona dziś efekty, w szczególności w zachodniej Europie.

– Czasy tzw. złej chemii już minęły, a bez innowacji chemicznych wiele osiągnięć przyczyniających się do ochrony środowiska nie byłoby dziś możliwych. Przykład stanowi pranie w temperaturze 30 stopni, które dziś dzięki nowym składnikom dla branży chemii gospodarczej, daje takie same efekty, jak przed kilkoma laty pranie niemal we wrzątku – przytoczył przykład Marek Jagieła.

Gdzie działać?

Nie zawsze to, co konsumenci postrzegają jako największy problem, jest nim rzeczywiście. Przykład? Plastikowe odpady. Anna Miazga podkreślała, że skupianie się na ich redukcji nie jest kluczowe w przypadku każdej branży. Jej zdaniem ważne jest, by przedsiębiorstwa działały w obszarach, w których dana branża ma najbardziej negatywny wpływ na środowisko.

– W ciągu ostatnich czterech lat zużyliśmy o 435 ton mniej plastiku niż wcześniej, nie jest to jednak kluczowe w naszej branży. Ważniejszy w przypadku produkcji odzieży jest sposób pozyskiwania surowca i jego uprawa. Dlatego nasze działania są skoncentrowane na produkcji ubrań z ekologicznych materiałów, np. bawełny organicznej albo poliestru z recyklingu. Istotna jest także redukcja zużycia wody i energii w procesie produkcyjnym. Naszym celem jest zmniejszenie naszej emisji o 15 proc. w skali pięciu lat – mówiła Anna Miazga.

Ekspertka zwróciła uwagę, że dla większości konsumentów najważniejsze jest, by produkt był ładny i w odpowiedniej cenie, a wartość ekologiczna stanowi jedynie miły dodatek. Zielone metki czy nazewnictwo są ważne, ale brakuje ujednolicenia standardów w tym zakresie. Każda firma może nazwać swoje produkty ekologicznymi na podstawie własnych kryteriów.

Ewa Chodkiewicz odniosła się do tematu standaryzacji oznaczeń produktów ekologicznych, zwracając uwagę na konieczność sformułowania jasnych wytycznych i metod oznakowania. W ten sposób klient miałby podstawę, którą mógłby się kierować przy wyborze produktów.

Wtórował jej Łukasz Kolano, podkreślając znaczenie wymaganych certyfikacji i spełniania norm. Podał przykład ecolabelingu, polegającego na opisywaniu na opakowaniu śladu węglowego produktu.

Ekofinansowanie

Aby wdrażać ekologiczne rozwiązania, przedsiębiorstwom potrzebne jest finansowanie i szczególne, ułatwiające to instrumenty. Jak powiedział Łukasz Kolano, UN Global Compact Network Poland w partnerstwie z giełdą pracuje nad upowszechnianiem raportowania danych ESG (environment social governance), które wprowadzają na rynek informacje niefinansowe.

– Takie narzędzia pozwalają spojrzeć na firmy przez inny pryzmat – jakości zarządzania i kwestii odpowiedzialności społecznej. Pozwala to inwestorom realnie ograniczać ryzyko. W czasie pandemiii firmy dobrze oceniane w nowym na GPW Indeksie ESG wypadały na świecie lepiej. Skoro wyprzedzają myślenie o ryzyku, to mają szansę bardziej elastycznie reagować na nowe realia w czasie pandemii – wyjaśniał Łukasz Kolano.

Wagę raportowania podkreślał także Aleksander Piniński, dyrektor ds. bankowości korporacyjnej i inwestycyjnej Santander Bank Polska. Bez raportowania w przejrzysty sposób aspektów niedotyczących finansów uczestnikom rynku byłoby bardzo trudno oceniać działania wdrażane przez spółki.

– Sami jako bank raportujemy w ten sposób i zachęcamy do tego inne spółki. Warto również wspomnieć o inicjatywie Task Force on Climate-related Financial Disclosure (TCFD), na bazie której powstają unijne regulacje w zakresie zrównoważonego finansowania. Stopień zaangażowania firm w realizację wskaźników ESG, czyli Solcial, Enviroment i Governance, to bardzo ważny element w ocenie firm – mówił Aleksander Piniński.

Dodał, że sektor energetyczny najczęściej posługuje się instrumentami finansowymi wspierającymi przejście na gospodarkę zeroemisyjną, a Santander jest niezwykle aktywny w facylitowaniu tej zmiany. Ceny kredytów i instrumentów finansowych w tym przypadku często bazują na realizacji określonych celów środowiskowych. Aleksander Piniński podsumował, że instytucje finansowe odchodzą od finansowania energetyki opartej na węglu, a skupiają się na OZE.

– Farmy wiatrowe na lądzie, a niebawem też na morzu, fotowoltaiczne – mamy dużo okazji do inwestowania – wymieniał Aleksander Piniński.

Ewa Chodkiewicz dodała, że ocena ryzyka finansowego przy udzielaniu kredytów powinna dotyczyć też stosowania zrównoważonych surowców. Banki w Polsce są bardziej skłonne rozmawiać z firmami, których zobowiązania zgodne są ze zobowiązaniami banków.

Prelegenci byli zgodni, że działania zmierzające do zrównoważonego wpływu na środowisko trzeba traktować jako inwestycję, a nie koszt.

– Często trudno nam oszacować, ile dane zmiany będą kosztować, ale i tak trzeba je wdrożyć, to jest kwestia naszego być albo nie być. Za kilka lat firmy, które już teraz nie działają proekologicznie, nie będą istotnymi graczami na rynku – mówiła Anna Miazga.

– Nawet gdy w branży przyjmuje się ryzyko, że tylko 20-30 proc. innowacyjnych pomysłów będzie sukcesem, to i tak warto podejmować takie inwestycje – podsumował Marek Jagieła. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Organizator

Puls Biznesu

Patron honorowy

Ministerstwo Klimatu

Polecane