Eksperyment powiatu wielickiego

TM
09-06-2011, 15:19

Cel — społeczny, sposób realizacji — komercyjny. Czy Wieliczka łączy ogień z wodą? Bynajmniej. Samorządowcy tworzą spółkę celową, by wybudować szkołę.

28 kwietnia. Sala obrad rady powiatu wielickiego, liczącego niemal 115 tys. mieszkańców. Pod głosowanie zostaje przedłożony wniosek o utworzenie przez samorząd spółki Powiatowy Park Rozwoju. Pod taką nieco tajemniczą nazwą kryje się projekt budowy zespołu szkół dla 1300-1400 osób. Zresztą słowo „projekt” nie jest do końca odpowiednie. Inwestycja znajduje się w stanie surowym otwartym. Wieliccy radni nie są zgodni. Gorąca dyskusja i ostateczne głosowanie: przeciw jest sześciu radnych, czterech wstrzymuje się, ale uchwała otrzymuje większość. To historyczna chwila dla wielu samorządów: po raz pierwszy w Polsce powiat realizuje tak dużą inwestycję oświatową w formule spółki kapitałowej.

Minister motywuje
Pewnie ten zabieg nie byłby potrzebny, gdyby nie słynne rozporządzenie ministerstwa finansów w sprawie klasyfikacji tytułów dłużnych. Wydane 23 grudnia 2010 r. rozszerzyło katalog instrumentów, które samorządy muszą doliczać do limitów zadłużenia. Powiat wielicki zaczął oświatową inwestycję w sposób i tradycyjny, i nowatorski. Tradycyjny, bo realizował to na własne konto, nowatorski — bo sięgnął po kredyt kupiecki. Do końca ubiegłego roku ten ostatni nie musiał być wliczany do limitu długu, jednak grudniowe rozporządzenie ministerstwa finansów zmotywowało wielickich samorządowców do myślowej łamigłówki.
— Stwierdzenie, że minister Rostowski zmusił nas do założenia spółki, jest tylko w części prawdziwe. Resort finansów przyspieszył jedynie nasze działania. Już dużo wcześniej zastanawialiśmy się nad funkcjonowaniem obiektu po oddaniu go do użytku. Chcieliśmy, żeby wykraczał on poza działalność wyłącznie edukacyjną — mówią Jacek Juszkiewicz i Mirosław Mrozowski, starosta i wicestarosta wielicki.

Szkoła po godzinach
Co się kryje za sformułowaniem „wykraczał poza działalność wyłącznie edukacyjną”? Michał Roehlich, sekretarz powiatu, odpowiada, że chodzi o szkołę, która pracuje więcej niż 8 godzin dziennie przez pięć dni w tygodniu. Taką, która stara się zarobić na swoje utrzymanie.
— Obiekt będzie pełnił kilka funkcji — nie tylko edukacyjnych. Oprócz dwóch skrzydeł dydaktycznych będzie w nim aula dla 300 osób, która może być wykorzystywana jako sala wykładowa, koncertowa czy kinowa. Powstanie także duża hala sportowa. Na tego typu miejsca jest obecnie w Wieliczce ogromne zapotrzebowanie. Z kolei stołówka szkolna będzie stołówko-restauracją, świadczącą usługi także dla klientów zewnętrznych — wylicza Michał Roehlich.
Największym źródłem dochodów będzie prawdopodobnie wynajem powierzchni szkolnej.
— Zakładamy, że zajęcia w obu zespołach szkół będą odbywać się na jedną zmianę. Po południu i w weekendy obiektu będziemy użyczać krakowskim uczelniom. Już dziś docierają do nas sygnały, że są zainteresowane wynajmem. Dlatego nie mówimy o nim jako szkole, ale Powiatowym Parku Rozwoju, którego dominującą funkcją będzie edukacyja — tłumaczy Michał Roelich.
— Wcale się nie dziwię, że powiat zdecydował się na nowatorskie rozwiązanie. Wszak część szkoły została już wybudowana. Dopiero brak kontynuacji tej inwestycji pachniałby prokuraturą. Moim zdaniem, założenie tej spółki to jest definicja prawdziwej gospodarności — komentuje Dariusz Giza, wiceprezes Inwest Consulting — firmy, która doradza powiatowi w tej operacji.

Potrzebne 20 mln zł
Inwestycję bacznie śledzi
Beata Orczyk, skarbnik powiatu. To ona zaproponowała zarządowi powiatu kontynuację tej inwestycji w formie spółki. Kapitał Powiatowego Parku Rozwoju będzie wynosić 9,66 mln zł. Większość z tej kwoty to aport w postaci gruntu i nieruchomości, na których nie ciążą już żadne zabezpieczenia. Do tego dochodzi skromne 200 tys. zł w postaci gotówki. Ile potrzeba na przygotowanie całości inwestycji?
— Mam nadzieję, że reszta prac zostanie wykonana za 22-24 mln zł. Pierwszy etap inwestycji miał kosztować 18 mln zł, a został zrealizowany za niecałe 10 mln zł — opisuje Beata Orczyk.
— Wiemy, że firmy niecierpliwie czekają na ten przetarg. Liczymy, że będą rywalizować o tę inwestycję — dodaje Mirosław Mrozowski.
Tak czy owak przed spółką pojawia się konieczność zdobycia ponad 20 mln zł. W jaki sposób? Beata Orczyk zapewnia, że to zadanie dla władz powiatowej spółki, ale chętnie służy podpowiedziami.
— Głównym rozwiązaniem może być emisja obligacji lub obligacji przychodowych. Zwłaszcza ten drugi pomysł wydaje się ciekawy. Spółka będzie mieć pewny pieniądz z subwencji oświatowej oraz z wynajmu powierzchni — snuje pani skarbnik.
Nie ukrywa, że pojawia się trochę obaw, czy pojawią się inwestorzy finansowi zainteresowani objęciem tego typu papierów.
— Jesteśmy po wstępnych rozmowach i wydaje nam się, że tacy się pojawią. To oferta dla inwestorów, którzy lubią stabilne, spokojne zyski w dłuższej perspektywie. Sami ich nie będziemy szukać, pomogą nam pośrednicy — mówi Beata Orczyk.
— My także robiliśmy wstępne rozeznanie. Mamy pozytywne sygnały zarówno od banków, jak i funduszy inwestycyjnych, które są zainteresowane objęciem długu. To będzie bezpieczne zadłużenie. Samorząd może co najwyżej obiecać dopłaty do kapitału spółki
— sugeruje Dariusz Giza.

Uwolniony majątek
Paradoksalnie, ta inwestycja dla samorządu oznacza... oszczędności. Po pierwsze, jej realizacja w formie spółki pozwoli odpisać podatek VAT. W ten sposób powiat zaoszczędzi kilka milionów złotych. Po drugie, będzie to energooszczędny i ekologiczny budynek (zbierający nawet wodę deszczową — tak jak stadiony na Euro), dzięki czemu koszty zakupów drożejących mediów przynajmniej nie będą szybko rosnąć. Po trzecie, do obiektu przy ulicy Piłsudskiego zostaną przeniesieni uczniowie, którzy uczą się teraz w trzech placówkach: dwóch zabytkowych pałacach i willi.
— Uwalniamy majątek, który będzie stymulował kolejne inwestycje. Myślę, że sprzedaż tych nieruchomości nie byłaby dobrym rozwiązaniem. W ten sposób udałoby się zebrać tylko połowę środków potrzebnych do realizacji drugiego etapu. Zresztą czasy nie sprzyjają sprzedaży nieruchomości. Zapewne pomysł na ich zagospodarowanie wysunie powiatowa spółka. To, w jaki sposób ten majątek zostanie wykorzystany, zależy wyłącznie od —w dobrym znaczeniu tego słowa — kreatywności osób nią zarządzających — mówi starosta Jacek Juszkiewicz.
A co będzie, gdy minister finansów nakaże wpisywać dług spółek samorządowych do wskaźników zadłużenia?
— My już wtedy nasz cel osiągniemy. Będziemy świadczyć wysokiej jakości usługi publiczne — podsumowuje Mirosław Mrozowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TM

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Samorządy / Eksperyment powiatu wielickiego