Eksporterzy nie dali się pandemii

  • Paulina Karpińska
opublikowano: 08-01-2021, 17:46

Od listopada 2019 r. do października 2020 r. polskie firmy sprzedały za granicę towary i usługi o wartości o 48 mld zł większej niż sprowadziły.

Nadwyżka polskiego eksportu nad importem w handlu towarami sięgnęła prawie 48 mld zł w ujęciu dwunastomiesięcznym (tj. od 11.2019 r. do 10.2020 r.) - wynika z analizy firmy Ebury Polska. Kwota ta stanowi równowartość 2,1 proc. PKB i wciąż rośnie. W ubiegłym roku w analogicznym okresie to import przewyższał eksport o blisko 5,3 mld zł.

– To rekord, który dowodzi, że polscy przedsiębiorcy nie pozwolili koronawirusowi na sparaliżowanie ich rozwoju i aspiracji. Nie inaczej będzie zapewne przez znaczną część dopiero co rozpoczętego nowego 2021 r. – komentuje Jakub Łańcucki, dyrektor zarządzający Ebury Polska, firmy obsługującej transakcje walutowe przedsiębiorstw.

Na sukces złożyły się trzy czynniki. Pierwszym z nich jest duża elastyczność polskich eksporterów, którą wykazali się umiejętną dywersyfikacją kanałów sprzedaży, wyszukiwaniem nowych źródeł dostaw i rynków zbytu. Najlepiej poradzili sobie przedsiębiorcy, którzy wykorzystali potencjał e-commerce.

- Rok 2020 zapamiętam jako ten, w którym nasi klienci - przedsiębiorcy - coraz śmielej spoglądali w stronę krajów spoza Europy – podkreśla Jakub Łańcucki.

Umiejętność dostosowania komunikacji do nowych warunków to drugi aspekt, który wpłynął na sukces polskich eksporterów. Jak wskazuje dyrektor zarządzający Ebury Polska, pandemia zmusiła przedsiębiorców, by niemal całkowicie przenieśli działalność do sieci. Ten sposób poszukiwana partnerów handlowych za granicą okazał się efektywny dla wielu mniejszych firm. Przekonały się, że można uczestniczyć w spotkaniach z potencjalnymi kontrahentami z Chin czy Dubaju podczas targów organizowanych w internecie, a spotkania osobiste nie są niezbędne do nawiązania współpracy biznesowej.

Trzecią dźwignią sukcesu, którą wskazał Jakub Łańcucki, okazało się zabezpieczanie należności i marż przed ryzykiem walutowym, czy też ubezpieczenie należności. W minionym roku występowały duże wahania kursu złotego, co niosło za sobą duże ryzyko.

- To pokazało, że niezabezpieczanie ryzyka kursowego transakcji w walutach obcych na płatnościach, które będą dokonywane w przyszłości, jest jak hazard. Oczywiście, eksporter może na tym zyskać w przypadku osłabienia złotego, ale ruch w przeciwną stronę może pozbawić go sporej części marży, czy wręcz spowodować straty – podsumowuje Jakub Łańcucki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane