Wymierne efekty kampanii i dodatkowe usługi mają być receptą na sukces na kurczącym się rynku.
Notowany na New Connect EM Lab pokazał dobre wyniki za 2008 r. Przychody marketingowej spółki wyniosły 18,44 mln zł i były o 14 proc. wyższe niż rok wcześniej. Na czysto zarobiła 1,49 mln zł, czyli 20 proc. więcej. Zarząd nie chce jednak podać prognoz na ten rok.
— Trudno nam przewidzieć, jak dokładnie będzie wyglądał rynek. Teraz mówi się o jego spadku o niemal 7 proc. — mówi Jacek Olechowski, przewodniczący rady nadzorczej EM Labu.
Prezes Julian Kozankiewicz jest jednak zadowolony z I kwartału.
— Mamy w tej chwili zagwarantowane przychody na poziomie 40 proc. ubiegłorocznych — informuje prezes.
Zarząd uważa, że można spodziewać się wzrostu w segmencie internetowym. Między innymi dlatego, że wyniki kampanii on-line łatwiej mierzyć niż inne formy dotarcia.
— Dlatego proponujemy swoim klientom tego typu usługi jako dodatek do naszej podstawowej działalności (m. in. eventy, wyjazdy integracyjne — red.) — mówi Julian Kozankiewicz.
Dodaje, że EM Lab opracował metody mierzenia rezultatów kampanii również poza internetem.
— Zależy nam na oferowaniu klientom wymiernych rozwiązań. Zwłaszcza że wydatki na marketing są teraz postrzegane raczej jako inwestycja niż koszt — wyjaśnia Jacek Olechowski.
Spółka wkrótce zamierza poszerzyć portfolio o nową usługę. Liczy też, że uda jej się związać klientów dłuższymi umowami o współpracy, co szczególnie ważne na trudnym rynku.