Emerytury rozpaliły emocje

Adam Sofuł
opublikowano: 2008-11-19 00:00

Na dzisiaj związki zawodowe PKP zapowiedziały akcję protestacyjną, która może polegać na blokowaniu torów. Do protestów sposobią się też zaprawieni w bojach górnicy, którzy zamierzają namawiać kolegów z innych branż do strajku generalnego. Chodzi oczywiście o zaproponowany przez rząd i przyjęty przez Sejm projekt ustawy o emeryturach pomostowych. "Będzie wojna" — zapowiadają związkowcy i chyba trzeba im wierzyć.

Reforma systemu emerytalnego to zawsze punkt zapalny. Bez większego ryzyka można założyć, że manifestacje w obronie przywilejów emerytalnych są w każdym kraju najliczniejsze. Dlatego rządy podejmują próby reform dopiero, gdy już nie mają wyjścia. I w takiej właśnie sytuacji jest polski rząd — utrzymywanie obecnego systemu prędzej czy później zrujnuje budżet. Z tej strony ustępstw nie należałoby oczekiwać, a jeśli takie się pojawią, to, powiedzmy wprost: będzie to klęska rządu.

Emerytalna wojna była nie do uniknięcia. Jakiekolwiek by były propozycje rządu, związkowcy uznaliby je za niewystarczające. Rząd Donalda Tuska zbiera gorzkie owoce dekady zaniechań, bo o konieczności zmiany systemu wiadomo od 1998 roku. Teraz szykuje się ostateczna i, jak wiele wskazuje, burzliwa rozgrywka o ten segment systemu emerytalnego. Ale naprawdę przerażające jest coś innego. Emerytury to niejedyna dziedzina, w której mamy do czynienia z latami marazmu. Ile jeszcze problemów kolejne rządy upchnęły pod dywan i jakie emocje rozpalą próby posprzątania tego bałagany przez ten lub raczej kolejny rząd?

Adam Sofuł