Emisje rosną. Reagują wszyscy, tylko nie politycy

Barbara Warpechowska
opublikowano: 06-12-2018, 22:00

Już drugi rok z rzędu rosną globalne emisje CO 2, co oznacza nowy, niechlubny rekord — alarmuje w raporcie Global Carbon Project. To ostrzeżenie powinni usłyszeć głównie politycy

Raport Global Carbon Project przygotowało 76 naukowców z 57 instytucji badawczych, pracujących w 15 krajach. Zaprezentowano go 6 grudnia 2018 r. podczas szczytu klimatycznego INZ COP24 w Katowicach.

Huragany, śnieżyce, opady, powodzie, lawiny błotne, upał i mrozy,
topniejące lodowce uwidaczniają zmiany klimatu. Nasilające się w ostatnich
latach anomalie pogodowe są wynikiem postępującego ocieplenia. Kataklizmy
potwierdzają, iż nasz świat nie jest odporny na zagrożenia klimatyczne.
Zobacz więcej

EFEKT CIEPLARNIANY:

Huragany, śnieżyce, opady, powodzie, lawiny błotne, upał i mrozy, topniejące lodowce uwidaczniają zmiany klimatu. Nasilające się w ostatnich latach anomalie pogodowe są wynikiem postępującego ocieplenia. Kataklizmy potwierdzają, iż nasz świat nie jest odporny na zagrożenia klimatyczne. Fot. iStock

Więcej spalamy

Światowe emisje CO 2 z paliw kopalnych (energetyka, przemysł, cement) rosły ponad 3 proc. rocznie na początku XXI w., ale zwolniły w 2010 r. Zaledwie dwa lata temu ostrożnie mówiono o optymizmie. Otóż wydawało się, że w latach 2014-16 stabilizują się emisje na świecie. Niestety, okazało się to jedynie pobożnym życzeniem. Rosnący wzrost zużycia energii, szczególnie ropy, gazu i węgla, niweczy wysiłki dekarbonizacyjne. Do tego dochodzi wyższy ruch samochodowy oraz zwiększające się przewozy towarowe, lotnictwo i żegluga. Globalne zużycie węgla jest o 3 proc. niższe niż rekordowe, jednak oczekuje się jego wzrostu w 2018 r. — głównie za sprawą wzrostu konsumpcji w Indiach i Chinach. Popyt na gaz i ropę nie słabł w ostatniej dekadzie.

— Wzrost emisji w 2017 r. mógłby być postrzegany jako jednostkowe wydarzenie, ale tempo wzrostu w tym roku jest jeszcze wyższe i staje się jasne, że świat nie jest na kursie do wypełnienia celów porozumienia z Paryża — akcentuje Glen Peters z norweskiego instytutu Cicero Center for International Climate Research, współautor raportu.

Utrzymujący się wzrost zużycia ropy i gazu odpowiada głównie za prognozowany ponad 2 proc. wzrost globalnych emisji CO 2 w 2018 r. To już drugi rok z rzędu, co oznacza nowy, niechlubny rekord. W 2017 r. wzrosły one o 1,6 proc. po trzyletniej stagnacji.

— Wzrost emisji CO 2 ze spalania paliw kopalnych w 2018 r. oznacza, że jesteśmy na drodze ocieplenia, które jest dużo wyższe niż 1,5°C. Nie wystarczy wspierać źródła odnawialne. Produkcja energii z paliw kopalnych musi zostać wygaszona, a wysiłki dekarbonizacyjne muszą zostać wzmożone poprzez działania ekonomiczne — podkreśla profesor Corinne Le Quéré, dyrektor Tyndall Centre for Climate Change Research na University of East Anglia, główna autorka badania.

Najwięksi emitenci

Stężenie CO 2 w atmosferze osiągnie średnio 407 ppm, czyli o 45 proc. powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej. Dziesięciu największych emitentów to: Chiny, USA, Indie, Rosja, Japonia, Niemcy, Iran, Arabia Saudyjska, Korea Południowa i Kanada, przy czym Unia Europejska jako całość zajmuje trzecie miejsce.

Na Chiny przypada 27 proc. światowych emisji. W tym roku wzrosną prawdopodobnie o około 4,7 proc. (prognozy pokazują od 2 do 7,4 proc.), osiągając nowy rekord. Wzrost emisji w Chinach wydaje się ściśle związany z branżą budowlaną i bodźcami gospodarczymi. Jednakże według Li Shuo ze wschodnioazjatyckiego oddziału Greenpeace, tegoroczny przewidywany wzrost emisji w Państwie Środka jest powszechnie uważany za anomalię w trendzie wypłaszczania chińskich emisji czy nawet ich spadku.

Stany Zjednoczone odpowiadają za 15 proc. globalnych emisji. Prawdopodobnie wzrosną one od 0,5 do 4,5 proc. w 2018 r., po kilku latach spadku. Jest to w dużej mierze spowodowane warunkami pogodowymi. Nastąpiło wyższe zużycie paliw na ogrzewanie w miesiącach zimowych i wzrost popytu na klimatyzację latem. Oczekuje się, że emisje w USA ponownie spadną w 2019 r. Sprzyjają temu tani gaz, wiatr i energia słoneczna, które nadal będą zastępowały węgiel. Tym bardziej, że mimo wycofania się prezydenta Donalda Trumpa z porozumienia paryskiego, w tym państwie widać wiele działań lokalnych, stanowych, które zmierzają do ograniczenia zanieczyszczeń. Z kolei Indie to 7 proc. globalnych emisji. Naukowcy oczekują w tym roku przyrostu, który wyniesie prawdopodobnie od 4,3 do 8,3 proc. Wzrośnie udział wszystkich paliw (węgiel +7,1 proc., ropa +2,9 proc., gaz + 6 proc.). Na UE przypada 10 proc. światowych emisji.

W 2018 r. Autorzy raportu zapowiadają niewielkie spadki o -0,7 proc. (poszczególne prognozy -2,6 proc. do 1,3 proc.). To znacznie poniżej spadku o -2 proc. rocznie, utrzymującego się w ciągu dekady do 2014 r.

W pozostałych częściach świata dotychczasowe 42 proc. globalnych emisji wzrośnie o 1,8 proc. (0,5 do 3 proc.).

Gorące lata

To nie jedyne złe wieści dla Ziemi i dla nas. Kilka dni temu Światowa Organizacja Meteorologiczna (WMO) podała, że w ostatnich 22 latach wystąpiło 20 najcieplejszych lat w historii, a cztery przypadły na ostatnie cztery lata. Od 1800 r. świat ogrzał się prawie o 1,6 st. C. Oczekuje się, że światowa populacja wzrośnie do ponad 11 mld w 2100 r. Czas na drobne poprawki naszej cywilizacji minął.

W raporcie są również dobre wiadomości. W 19 krajach reprezentujących 20 proc. globalnych emisji obniżono zanieczyszczenia bez spadku produktu krajowego brutto w ostatnim dziesięcioleciu. Były to: Aruba, Barbados, Czechy, Dania, Francja, Grenlandia, Islandia, Irlandia, Malta, Holandia, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Szwecja, Szwajcaria, Trynidad i Tobago, Wielka Brytania, USA i Uzbekistan. Ponad 20 krajów już zadeklarowało, że zbada możliwość wzmocnienia zobowiązań paryskich przed rokiem 2020, a Wyspy Marshalla jeszcze w listopadzie przekazały ONZ swój zaktualizowany krajowy cel. Należy pamiętać, co powiedział 92-letni sir David Attenborough podczas inauguracji szczytu COP24.

— Upadek cywilizacji i świata naturalnego jest na horyzoncie. Obecnie stoimy w obliczu katastrofy na skalę globalną, która jest spowodowana przez człowieka. Mierzymy się z największym zagrożeniem od tysięcy lat: zmianami klimatu. Jeśli nie podejmiemy żadnych działań, czeka nas upadek naszych cywilizacji i wyginięcie znacznej części naturalnego środowiska — przestrzega brytyjski biolog, popularyzator wiedzy przyrodniczej na świecie. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Emisje rosną. Reagują wszyscy, tylko nie politycy