Enel-Med zmieni się pokoleniowo

Jacek Rozwadowski zastąpi ojca w fotelu prezesa sieci medycznej. Skupi się na poprawie marży

W firmach rodzinnych władza przechodzi z ojca na syna. Prezesem Enel-Medu, jednego z największych graczy na polskim rynku prywatnej opieki medycznej, od założenia firmy 25 lat temu jest Adam Rozwadowski. Wkrótce jednak to się zmieni. Prezes, który wraz z rodziną kontroluje 65 proc. akcji notowanej na GPW spółki, zapowiedział już, że nie będzie ubiegał się o kolejną kadencję i zarekomenduje radzie nadzorczej, by na jego następcę wybrała Jacka Rozwadowskiego. Do zmiany ma oficjalnie dojść w czerwcu, ale sukcesja była przygotowywana od lat.

WSZYSTKO W RODZINIE:
Zobacz więcej

WSZYSTKO W RODZINIE:

Jacek Rozwadowski, który — podobnie jak jego brat — ma 4-procentowy pakiet akcji Enel-Medu, już od dekady stopniowo przejmował zarządzanie grupą od ojca Adama, który — podobnie jak jego żona — ma 28,3 proc. akcji. W połowie roku planowana od lat sukcesja stanie się faktem. Fot. Marek Wiśniewski

— Od 2008 r. w praktyce zajmuję się zarządzaniem operacyjnym i planowaniem strategii spółki. Prezes wspierał mnie wiedzą i reprezentował Enel-Med na zewnątrz. Współpraca układała się dobrze, choć czasem się spieraliśmy — a spór był odwrotnością tradycyjnego konfliktu pokoleń, bo to ja byłem bardziej konserwatywny i pragmatyczny — mówi Jacek Rozwadowski, wiceprezes Enel-Medu. Enel-Med, który wyniki roczne poda pod koniec kwietnia, po trzech kwartałach ubiegłego roku miał 237,2 mln zł przychodów, o ponad 17 proc. więcej niż rok wcześniej. Zyski pozostały jednak na zbliżonym poziomie, co oznacza, że spadła marża. Jej poprawa jest oczkiem w głowie prezesa in spe.

— W ciągu najbliższego roku, a pewnie także w kolejnych latach, będziemy koncentrowali się na poprawie rentowności. Nasza marża na poziomie EBITDA oscyluje wokół 6 proc. Chcemy ją poprawić, czego nie da się zrobić bez podniesienia cen abonamentów. Podwyżki są nieuniknione, bo koszty pracy personelu medycznego rosną o kilka procent rocznie, a stawki dla klientów stały w ostatnich latach w miejscu — mówi Jacek Rozwadowski.

Ceny w górę

Ponad dwie trzecie przychodów Enel-Medu pochodzi od klientów abonamentowych. Spółka chciałaby zarabiać na nich więcej.

— Polski rynek prywatnych usług medycznych jest specyficzny ze względu na popularność formuły abonamentowej. Pacjenci często nie zdają sobie sprawy, że w Europie Zachodniej, do której często się porównujemy, nie można liczyć na tak kompleksową opiekę za równowartość 50 zł, a nawet kilkakrotnie więcej, i oburzają się, że na wizytę u specjalisty muszą czekać na przykład tydzień, a nie trzy dni — mówi Jacek Rozwadowski. Enel-Med konkuruje przede wszystkim z Medicoverem, notowanym na giełdzie w Sztokholmie, i Lux Medem, należącym do brytyjskiej Bupy.

Od obu jest wyraźnie mniejszy. Medicover w 2017 r. osiągnął w Polsce 1,125 mld zł przychodów (wzrost o prawie 16 proc.), a Lux Med — około 1,5 mld zł (wzrost o ponad 10 proc.). Enel- -Med nie zamierza się jednak z nimi ścigać pod względem liczby placówek i pacjentów.

— Z innymi prywatnymi spółkami medycznymi staramy się walczyć jakością, nie masą. Koncentrujemy się na największych aglomeracjach, bo tu po prostu jest popyt na nasze usługi i klienci, którzy mogą za nie zapłacić. Rynek w dużych miastach wcale nie jest jeszcze nasycony, uważamy też, że możemy z powodzeniem odbierać klientów konkurencji — mówi Jacek Rozwadowski.

Konkurencję na rynku prywatnej opieki medycznej stanowią też ubezpieczyciele, którzy samodzielnie inwestują w sieci przychodni.

— Moim zdaniem, ich wejście na ten rynek to błąd: skupują przychodnie w różnych miejscach i wiążą je w sieć sznurkiem od snopowiązałki. Przy tak dużym rozproszeniu trudno o jednolite standardy i wysoką jakość obsługi. Wspaniale byłoby współpracować w ramach swoich kompetencji — ubezpieczyciele niech ubezpieczają klientów, a firmy medyczne ich leczą — mówi Jacek Rozwadowski.

Medyczny wachlarz

Enel-Med zarabia też na pojedynczych wizytach i zabiegach (tzw. fee for service). Ma również kilka innych linii biznesowych, z których najstarszą i najbardziej rentowną jest stomatologia, przynosząca 11 proc. przychodów.

— Enel-Med wyrósł ze stomatologii i zamierza się w niej umacniać. Rośniemy tu w tempie 14 proc. rocznie. Mamy ponad 70 gabinetów i będziemy inwestować w otwieranie kolejnych. To będą raczej placówki stawiane od podstaw, niekoniecznie obok naszych przychodni. Nie wierzę w akwizycje na tym rynku: klienci są przywiązani do konkretnych stomatologów, nie do gabinetów, a przy przejęciach kupuje się raczej mury i sprzęt niż kadrę, co mija się z celem — mówi Jacek Rozwadowski.

Enel-Med, wydający na inwestycje około 25 mln zł rocznie, zamierza też otwierać kolejne placówki diagnostyki obrazowej. Grupa ma także w portfelu dom opieki, spółkę zajmującą się medycyną sportową oraz Estell, działającą w segmencie medycyny estetycznej.

— To mniejsze segmenty biznesu, ale każdy ma potencjał. Inwestycja w Enel-Sport zwróciła się już po roku. W opiece długoterminowej stoimy przed decyzją, czy koncentrować się na typowej opiece nad seniorami, czy kłaść większy nacisk na pierwiastek medyczny i rehabilitacyjny. W medycynie estetycznej natomiast widać modę na tego typu usługi. Spodziewamy się, że w ciągu kilku lat liczba graczy na tym rynku znacznie spadnie — przetrwają najlepsi — mówi Jacek Rozwadowski.

Niespełna 3 proc. przychodów Enel- -Medu pochodzi z kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ).

— Poziom finansowania przez NFZ zabiegów i usług w prywatnych placówkach prawdopodobnie będzie maleć w następnych latach. Nic na to nie poradzimy, ale liczymy, że w przypadku naszego szpitala będziemy mogli nadal realizować świadczenia refundowane — mówi Jacek Rozwadowski.

Enel-Med jest wyceniany na giełdzie na 245 mln zł. Kurs akcji jest obecnie o ponad 25 proc. niższy, niż wynosi historyczne maksimum z lipca ubiegłego roku, ale o ponad 100 proc. wyższy, niż był przy okazji oferty publicznej w 2011 r. Jacek Rozwadowski podkreśla, że spółkę należy traktować jako „inwestycję długoterminową” — nie planuje wypłaty dywidendy (choć jej nie wyklucza), ale też nie ma w planach emisji akcji.

Prywatne zdrowie czuje się dobrze

48,6 mld zł, czyli o 7 proc. więcej niż rok wcześniej — tyle, według firmy badawczej PMR, był w ubiegłym roku wart polski rynek prywatnej opieki zdrowotnej. Ta liczba obejmuje nie tylko prywatne leczenie i usługi medyczne, ale także wydatki na nierefundowane leki i parafarmaceutyki. Tylko na wizyty u specjalistów, diagnostykę i leczenie poza systemem NFZ wydajemy rocznie ponad 22 mld zł.

— W kolejnych latach spodziewamy się wzrostu wartości rynku o 5-6 proc. rocznie. Segmenty związane ze świadczeniem usług medycznych pacjentom będą rozwijać się szybciej — prognozuje Monika Stefańczyk, główny analityk rynku w PMR.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Enel-Med zmieni się pokoleniowo