Energia pójdzie w górę, ale z poślizgiem

AMB
14-01-2010, 00:00

Za dystrybucję energii zapłacimy w 2010 r. średnio o 4,9 proc. więcej. Wzrost cen prądu to wciąż zagadka.

Za dystrybucję energii zapłacimy w 2010 r. średnio o 4,9 proc. więcej. Wzrost cen prądu to wciąż zagadka.

Urząd Regulacji Energetyki (URE) zatwierdził już większość tegorocznych cenników spółek dystrybuujących energię elektryczną. Jak podał regulator, średnio dla klientów ze wszystkich grup taryfowych stawki za dystrybucję wzrosną o 4,9 proc. Odbiorcy z tzw. grupy taryfowej G, czyli gospodarstwa domowe, zapłacą w 2010 r. o 6,3 proc. drożej niż w ubiegłym. Najmniejszą podwyżkę wprowadziła PGE Dystrybucja Łódź (1,9 proc.), a największą — EnergiaPro z grupy Tauron (8,1 proc.). URE zapowiada, że postępowania taryfowe dla dwóch ostatnich operatorów sieci — warszawskiego RWE Stoen Operator i PGE Dystrybucja Białystok — zakończą się w najbliższym czasie.

Znacznie gorzej wygląda sprawa taryf na samą energię.

— Sytuacja w obrocie jest odwrotna niż w dystrybucji. URE zatwierdził dopiero dwie z dwunastu taryf — mówi Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka urzędu.

Postępowanie taryfowe ma za sobą poznańska Enea i gdańska Energa, która jeszcze pod koniec roku wyjaśniała, że — choć przyjmuje warunki narzucone przez regulatora — będzie się starała o odszkodowanie, jeśli faktyczne koszty zakupu energii okażą się wyższe od przewidzianych w cenniku. Indywidualni klienci tych dwóch spółek wiedzą już, jaki będzie łączny wzrost ich rachunków. W przypadku Enei odbiorcy z grupy G zapłacą w sumie o 4,5 proc. więcej, a Energi — o 5,9 proc. Sama energia elektryczna podrożeje w tych grupach odpowiednio o 5,6 i 6,8 proc.

Za kilka dni URE zamierza nałożyć obowiązek taryfowy na dwie kolejne spółki obrotu — gliwickiego Vattenfalla i warszawskie RWE — z którymi regulator przegrał sądowy spór o taryfy.

— Zakończyliśmy postępowanie dowodowe w tej sprawie. Wynika z niego, że rynek w tym segmencie nie jest konkurencyjny. W związku z tym zamierzamy przywrócić powszechny obowiązek przedkładania do zatwierdzenia taryf dla grupy G. Decyzja zapadnie w ciągu kilku dni — zapowiada Mariusz Swora, prezes URE.

W praktyce nie oznacza to jednak, że klienci spółek obrotu z Warszawy i Gliwic od zaraz mogą się spodziewać powrotu do cen zatwierdzanych administracyjnie. Obie firmy niemal na pewno odwołają się od decyzji regulatora do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jeśli decyzja URE nie będzie miała rygoru natychmiastowej wykonalności lub sąd ją go pozbawi, regulowane cenniki pojawią się dopiero po zakończeniu postępowania, o ile urząd je wygra.

Rozstrzygnięcie nastąpi już prawdopodobnie pod rządami następcy Mariusza Swory. Obecny prezes URE podał się do dymisji. Miał pełnić funkcję najwyżej do końca 2009 r., jednak wciąż czeka na decyzję premiera o odwołaniu ze stanowiska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AMB

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Energia pójdzie w górę, ale z poślizgiem