Enter Air nie odleciał z ceną

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 24-06-2015, 00:00

Linia lotnicza to biznes ryzykowny, ale potencjalnie bardzo zyskowny — przekonują zarządzający i wyjątkowo nie kręcą nosem na cenę w ofercie publicznej

Ekspozycja na wzrost gospodarczy i wydatki konsumentów, silna pozycja rynkowa, doświadczony zarząd i efektywność kosztowa — to według specjalistów z TFI mocne strony Enter Air, największej czarterowej linii lotniczej w Polsce, która wybiera się na warszawską giełdę po kapitał na częściowe sfinansowanie zakupu sześciu nowych samolotów. Przy cenie maksymalnej ustalonej na 19 zł pierwsza oferta publiczna miałaby wartość 110 mln zł. Do kupienia jest do 7 mln akcji nowej emisji, co oznacza, że spółka wycenia się na nieco ponad 300 mln zł.

Enter Air, którego dyrektorem generalnym jest Grzegorz Polaniecki, przyjmował zapisy na akcje inwestorów indywidualnych do 30 czerwca.
Zobacz więcej

CZAS NA ZASTANOWIENIE:

Enter Air, którego dyrektorem generalnym jest Grzegorz Polaniecki, przyjmował zapisy na akcje inwestorów indywidualnych do 30 czerwca. Marek Wiśniewski

— Enter Air prognozuje, że w 2015 r. zarobi na czysto 33 mln zł. Przy takim założeniu wskaźnik cena do zysku za 2015 r. wynosi 9,5. To nisko, zwłaszcza że dużą część aktywów będą stanowiły przedpłaty za nowe samoloty, jeszcze niedokładające się do wyniku — ocenia Adam Łukojć, zarządzający ze Skarbca TFI.

— Wycena, jakiej oczekują właściciele, nie wydaje się zbyt wygórowana na tle konkurentów globalnych. Trzeba jednak pamiętać, że kupujemy spółkę o wysokiej becie w stosunku do rynku [a więc bardziej podatną na wahania — red.] — potwierdza Jarosław Lis, dyrektor biura aktywów akcyjnych w BPH TFI. Dla amerykańskich odpowiedników, takich jak Southwest Airlines czy Jetblue Airways, wskaźnik cena do zysku wynosi około 10.

Giełdowa nisza

Enter Air zarabia na wynajmie biurom podróży samolotów wraz z załogą. Głównymi klientami spółki są najwięksi polscy touroperatorzy, jak Itaka, TUI czy Rainbow Tours, oraz zagraniczne podmioty m.in. z Czech, Izraela, Francji i Wielkiej Brytanii.

W 2014 r. firma wypracowała ponad 730 mln zł przychodów i 17,4 mln zł zysku netto. W pierwszym kwartale tego roku zarobiła na czysto 3,3 mln zł, wobec 8,3 mln zł straty przed rokiem.

— Koszty działalności zostały przez zarząd ścięte do kości i są na poziomie lidera światowego — Ryanair. Jako lider w kraju spółka ma wpływ na ceny usług. Sprzedaje je z niewielką marżą, co jest istotną barierą wejścia i praktycznie zabezpiecza firmę przed wypchnięciem z rynku — ocenia Seweryn Masalski, zarządzający z MM Prime TFI.

Przyjęty model biznesu powoduje, że perspektywy Enter Air zależą przede wszystkim od chęci Polaków do wyjazdów za granicę. Według danych Urzędu Lotnictwa Cywilnego, liczba pasażerów obsługiwanych w polskich portach lotniczych do 2020 r. będzie rosła średniorocznie o 6,2 proc., a w kolejnej dekadzie wzrost wyniesie 4,5 proc.

— Enter Air oferuje ekspozycję na wydatki konsumentów — naturalnie popyt na wycieczki zagraniczne jest silnie zależny od zaufania do sytuacji ekonomicznej. Ostatnie 2 lata to zdecydowany wzrost rynku turystyki zagranicznej i ten trend zapewne będzie spółce sprzyjał. Po drugie, pojawia się na naszej giełdzie nowy sektor, który może przyciągnąć kolejne spółki na rynek — wylicza Jarosław Lis.

Enter Air nie ma jeszcze rywali na GPW. Wojciech Zych z Quercus TFI podpowiada jednak, że analizując tę spółkę, można popatrzeć na Rainbow Tours, które posiada ekspozycję na podobny rynek. — To mocno cykliczny biznes i przy dobrej koniunkturze spółka pewnie da sporo zarobić. Rainbow Tours od początku roku wzrósł o 31 proc., więc koniunktura w branży jest dobra — przypomina Paweł Gąsior, zarządzający z Ipopema TFI.

Ekstremalny potencjał

Do beczki miodu trzeba jednak dołożyć łyżkę dziegciu. Enter Air chce przeznaczyć pieniądze z emisji akcji na odmłodzenie floty samolotowej. — Nowe samoloty będą tańsze w eksploatacji, co pozwoli jeszcze bardziej obniżyć koszty. Niestety, taśmy produkcyjne Boeinga są zapchane, więc nowe maszyny, mimo że już zamówione, spółka otrzyma dopiero za kilka lat — przypomina Seweryn Masalski.

Dostawy samolotów przewidziane są na lata 2017-21, a więc w tym czasie należy oczekiwać dużych wydatków i nie ma co liczyć na dywidendę. Cały program inwestycyjny jest wart około 1 mld zł.

— Faktury od Boeinga będą regulowane dzięki pieniądzom z emisji, zyskom oraz kredytom bankowym. Linie lotnicze mogą korzystać z własnych samolotów lub ze sprzętu wziętego w leasing. Własna flota pozwala na ograniczenie kosztów, ale zwiększa ryzyko: spółka będzie musiała obsłużyć duże kredyty. Linia lotnicza to ryzykowny biznes. Zadłużona linia lotnicza to inwestycyjny sport ekstremalny — podsumowuje Adam Łukojć. Wojciech Zych zwraca też uwagę, że w ten sposób zbudowana flota samolotów będzie dużo mniej elastyczna, niż było to w przeszłości. Wzrośnie ryzyko działalności operacyjnej spółki, które może mieć znaczenie w przypadku załamania się gospodarki i znacznego spadku popytu na usługi.

— Wadą jest też wysoka koncentracja klientów — pięciu największych odpowiada za 84 proc. przychodów. Niekorzystna jest też sezonowość przychodów — wykorzystanie floty zimą to tylko 50 proc., podczas gdy latem wynosi 100 proc. Do zagrożeń zaliczyłbym konflikty militarne, ryzyko wojny cenowej, konsolidacji biur podróży oraz w pewnym stopniu wzrost cen ropy i spadek kursu USD/PLN — wylicza Seweryn Masalski.

To ostatnie ryzyko spółka minimalizuje, przerzucając różnice w cenie paliw na biura podróży. Przed wahaniami kursu dolara zabezpiecza się za pomocą instrumentów finansowych.

Analiza SWOT

Silne strony:

pozycja lidera na polskim rynku przewozów czarterowych doświadczony zarząd efektywność kosztowa wysoka rentowność brak giełdowej konkurencji

Słabe strony:

stara flota sezonowość biznesu wysoka koncentracja klientów brak dywidend duże zadłużenie

Szanse:

rozwój polskiego rynku turystycznego ekspansja zagraniczna ograniczenie kosztów i poprawa rentowności dzięki nowym samolotom

Zagrożenia:

załamanie koniunktury gospodarczej konflikty militarne ryzyko wojny cenowej konsolidacja biur podróży wzrost cen ropy i spadek kursu USD/PLN
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy