Enterprise Investors idzie pod wiatr

Inwestorzy lamentują, że nowe przepisy podetną skrzydła wiatrakom. Nie wszyscy. Enterprise Investors w kryzysie wietrzy okazję.

Zaprezentowany w grudniu projekt nowej ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE) wywołał panikę w branży. Jej przedstawiciele alarmują, że nowe przepisy przekreślają szanse na rentowne projekty wiatrowe, a istniejącym farmom grożą bankructwa. W tym niekorzystnym klimacie fundusz Polish Enterprise Fund VI, zarządzany przez Enterprise Investors (EI), ogłosił zawiązanie spółki Wento, która w ciągu trzech lat chce wybudować farmy wiatrowe o mocy 200 MW.

— Z naszych informacji wynika, że na rynku brakuje źródeł kapitału na budowę farm. Niezależni deweloperzy nie mają pieniędzy, a zagraniczni inwestorzy pochłonięci są problemami związanymi z kryzysem w Europie Zachodniej. To szansa, żeby nowy kapitał wszedł na rynek. Chcemy inwestować w projekty w końcowej fazie deweloperskiej, posiadające już większość pozwoleń, a po wybudowaniu farm będziemy je sprzedawać — tłumaczy Michał Rusiecki, partner zarządzający w Enterprise Investors. Spółka analizuje kilkanaście projektów farm wiatrowych, z których trzy — o łącznej mocy 200 MW — są na etapie zaawansowanychnegocjacji. Budowa takich mocy to koszt około 300 mln euro.

— Przeznaczymy na te inwestycje 40 mln euro, resztę potrzebnych funduszy chcemy pozyskać z kredytu bankowego. Zainwestowany kapitał zamierzamy co najmniej podwoić, ale celem jest jego potrojenie — twierdzi Michał Rusiecki. 120 mln EUR fundusz chciałby uzyskać z inwestycji wiatrowych w perspektywie 5-7 lat. Jego przedstawiciele liczą na szerokie grono potencjalnych odbiorców gotowych farm — nie tylko spośród firm energetycznych.

— Farmy wiatrowe kupują coraz częściej międzynarodowe korporacje, które wpisały w swoją politykę „zieloną energię”. Tak zrobił w zeszłym roku polski oddział IKEA. Kolejni zainteresowani to inwestorzy finansowi — tacy jak firmy ubezpieczeniowe i fundusze emerytalne — którzy widzą w wietrze ciekawą alternatywę dla inwestycji w nieruchomości. Ta grupa klientów nie jest jeszcze aktywna w Polsce, ale na Zachodzie już tak się dzieje i spodziewamy się, że ten trend przyjdzie również do naszego kraju. Gdy zbudujemy farmy, sami zaczniemy ich zachęcać — mówi Michał Rusiecki. Nawet projekt nowej ustawy o OZE nie odstrasza EI.

— Będziemy inwestować w projekty farm wiatrowych bez względu na kształt nowych przepisów — mówi Michał Rusiecki. Z mniejszym optymizmem w przyszłość wiatrowych inwestycji patrzy dyrektor zarządzający Taiga Mistral, hiszpańskiego funduszu private equity.

— Jeśli projektowane przepisy o OZE wejdą w niezmienionej formie, to nie tylko część farm wiatrowych o średnio dobrej wietrzności może zbankrutować, ale całkiem prawdopodobne jest załamanie przyszłego rynku, bo nie będzie opłacało się budować nowych farm — twierdzi Mikel Garay. Właśnie załamanie rynku zachęca EI do inwestowania w wiatraki. Fundusz wietrzy okazję.

— Nie wszyscy stracą na wejściu w życie nowej ustawy. Giełda pokazuje, że można zarabiać i na wzrostach, i na spadkach — podobnie może być w branży wiatrowej. Być może więc Enterprise Investors dostrzegł na rynku szansę do taniego zakupu projektów. Dla nas jest to niepokojący sygnał, że może nadchodzić moment wyprzedaży, w którym część inwestorów będzie się wycofywać z rynku. Warto więc obserwować, czy firm skupujących projekty nie pojawi się więcej — mówi Krzysztof Prasałek, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Więcej o tym, jak szacować i minimalizować ryzyko w projektach wiatrowych oraz przyspieszać ich realizację dowiedzą się państwo podczas warsztatów, które odbędą się 8-9 marca w Warszawie. Szczegóły: www.konferencje.pb.pl , tel. 22/333 97 77

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane