Erozja to proces naturalny

opublikowano: 13-09-2020, 22:00

ONZ, NATO i UE zostały stworzone przez pokolenie naznaczone wojną.

Forum Ekonomiczne od zawsze ma ambicje bycia platformą poważnych debat międzynarodowych. Dość naturalne było zatem nadanie jednemu z paneli tytułu z wysokiej półki: „ONZ, NATO i UE na fali opadającej. Czy mamy do czynienia z erozją instytucji międzynarodowych?”. Skład panelistów był bardzo kompetentny. Joachim Bitterlich to emerytowany dyplomata niemiecki, profesor uczelni w Paryżu. Urodzony w Warszawie Daniel Kawczynski od 15 lat zasiada w Izbie Gmin w ławach konserwatystów. Martina Heranová to ekspertka Centrum ds. Relacji Transatlantyckich w Pradze. Polskę reprezentowali dwaj byli posłowie PO do Parlamentu Europejskiego (PE), obecnie zasiadający w Sejmie — Jacek Protasiewicz wybrany z listy PSL oraz Bogusław Sonik niezmiennie z PO/KO. Właśnie on przypomniał prawdę przytoczoną w powyższym tytule. Erozja w przyrodzie kruszy nawet najtwardsze skały i ma rozmaite przyczyny.

PO STAREMU:
PO STAREMU:
Joachim Bitterlich, emerytowany dyplomata niemiecki i profesor uczelni w Paryżu, który Unię Europejską zna od podszewski, uważa, że nie grozi jej federalizacja.
Fot. Marek Wiśniewski

Zróżnicowane są również powody zmniejszania się znaczenia wymienionych w tytule panelu trzech organizacji międzynarodowych. Wszystkie mają podobne korzenie, utworzone zostały po drugiej wojnie światowej przez pokolenie naznaczone tamtą tragedią, z myślą o uniknięciu trzeciej. Trudno się dziwić, że przy obecnym tempie życia byty z takimi rodowodami traktowane są już jako nieco archaiczne nie tylko przez młodzież, lecz nawet przez obecne pokolenie decydentów politycznych.

Paneliści marginalnie potraktowali ONZ, zwracając uwagę na archaiczność konstrukcji Rady Bezpieczeństwa z pięcioma stałymi członkami według stanu świata z 1945 r. Notabene przez kilkadziesiąt lat Stany Zjednoczone Ameryki oraz Związek Radziecki wzajemnymi wetami blokowały podejmowanie potrzebnych natychmiast decyzji. Obecnie doszedł trzeci wielki gracz, który umiejętnie wykorzystuje ONZ w każdej sytuacji zagrażającej jego interesom — Chiny. Dlatego UE absolutnie nie powinna być neutralna w konfrontacji amerykańsko-chińskiej, przecież mamy z USA wspólne wartości. Koszule zdecydowanie bliższe ciału panelu to oczywiście UE i NATO. Daniel Kawczynski jako ogromny zwolennik brexitu podkreślał walory NATO.

Sojusz od początku nie utracił ani centymetra kwadratowego swojego terytorium, natomiast UE i owszem — Zjednoczone Królestwo. Konserwatysta uważa, że po brexicie otwiera się szansa dla… Polski, która mogłaby dołączyć do nowych umów brytyjsko-amerykańsko-kanadyjskich, ale nie sprecyzował, w jakim trybie prawnym. Skontrował go Jacek Protasiewicz, który brexit również uznał za szansę, ale na osiągnięcie większej spójności przez UE. Z debaty wynika, że erozja w mniejszym stopniu dotyka NATO. Co prawda rzeczywista skuteczność sojuszu, wymagająca uruchomienia art. 5 traktatu, sprawdzona została tylko raz, po ataku terrorystów w 2001 r. na World Trade Center i Pentagon. Przez 71 lat NATO jedynie odstrasza, ale jakże skutecznie.

Jego prawdziwym problemem jest niewywiązywanie się większości państw członkowskich (Polska należy do chlubnej mniejszości) z przyjętego jednomyślnie zobowiązania przeznaczania na obronność co najmniej 2 proc. PKB. UE ma problem znacznie większy, ponieważ stoi na generalnym rozdrożu. Jest zbiorem 27 równorzędnych, odrębnych podmiotów prawa międzynarodowego. Z drugiej strony — jeśli ma reagować szybko i podejmować skuteczne działania antykryzysowe, to musi działać niczym jedno państwo. Ta sprzeczność jest wpisana wręcz w unijne DNA. W ocenie przyszłości paneliści się różnili. Doświadczony profesor Joachim Bitterlich uważa, że absolutnie nie ma mowy o federalizacji UE, ale reprezentuje duet francusko-niemiecki i tak rządzący wspólnotą.

Daniel Kawczynski natomiast porównał stan prawny z 1973 r., gdy Wielka Brytania wchodziła do EWG, z obecnym, gdy wychodzi z UE — różnica jest kolosalna. Jacek Protasiewicz na pociechę przypomniał, że gdy uczestniczył w delegacjach PE, to wszędzie na świecie wyrażano się o UE z wielką zazdrością, że kontynentowi tak dotkniętemu wojnami udało się stworzyć taką wspólnotę. Bogusław Sonik zwrócił natomiast uwagę na ułomność UE — postępujący kryzys przywództwa. Tezę zilustrował przypomnieniem trojga kolejnych szefów unijnej dyplomacji. Catherine Ashton, Federica Mogherini oraz obecnie Josep Borrell to przypadkowi funkcjonariusze z klucza partyjnego, bez jakiejkolwiek charyzmy i zdolności przywódczych. Inna sprawa, że stworzenie służby dyplomatycznej z autorytetem oraz nadawanie kierunków jednolitej polityce zagranicznej UE to misja po prostu niewykonalna. Bynajmniej nie z powodu erozji, lecz wspomnianego DNA.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane