Escape roomy zdobywają fanów w mniejszych miastach

opublikowano: 18-10-2018, 22:00

Pierwszy pokój zagadek powstał w Polsce zaledwie 4 lata temu, dzisiaj jest ich już ponad tysiąc. Biznes sprawdza się nie tylko w aglomeracjach.

W ubiegłym roku z escape roomów skorzystało ponad 4 mln Polaków — wylicza Lockme.pl, platforma do rezerwowania i oceniania escape roomów. Moda na pokoje zagadek zaczęła się kilka lat temu, obecnie mamy ich w kraju już ponad tysiąc.

— Escape roomy sprawdzają się także w mniejszych miejscowościach, ale
trzeba pamiętać, że sposób dotarcia do klientów jest tam inny niż w dużych
miastach — mówi Oliwia Dusińska, właścicielka iEscape, pokoju zagadek z
Olsztyna.
Zobacz więcej

ZNALEŹĆ KLIENTA:

— Escape roomy sprawdzają się także w mniejszych miejscowościach, ale trzeba pamiętać, że sposób dotarcia do klientów jest tam inny niż w dużych miastach — mówi Oliwia Dusińska, właścicielka iEscape, pokoju zagadek z Olsztyna. Fot. ARC

Sposób dotarcia

Tego typu biznes zaczyna się sprawdzać również w mniejszych, nawet kilkunastotysięcznych miejscowościach.

— Pierwszy pokój powstał we Wrocławiu, a kolejne otwierały się najczęściej w miastach powyżej 250-300 tys. mieszkańców. Jednak Polakom rozrywka spodobała się na tyle, że escape roomy z sukcesem funkcjonują też m.in. w Głogowie, Nowym Sączu, Iławie, czy trochę większym Olsztynie — tłumaczy Jakub Caban z Lockme.pl.

Dodaje, że prowadzenie escape roomu w mniejszych miastach rządzi się jednak nieco innymi prawami. Przede wszystkim różni się sposób dotarcia do nowych klientów.

— Bardzo szybko odkryliśmy, że tradycyjne formy reklamy w naszym przypadku się nie sprawdzają. Plakaty, ulotki czy akcje specjalne w przestrzeni miejskiej nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. To, co od początku zdaje u nas egzamin, to internet i lokalizacja. Ważna jest dobra identyfikacja wizualna, czytelna strona internetowa, precyzyjna i konsekwentnie realizowana strategia działań w Google oraz na Facebooku i Instagramie — mówi Oliwia Dusińska z iEscape, największego escape roomu w Olsztynie.

Jej zdaniem, choć w mniejszych miejscowościach konkurentów w tej branży jest mniej, to wciąż może być ona silna. Ponadto często zdarza się, że osobom, dla których escape roomy są nowością, wydaje się, że wszystkie są takie same, każda z gier opiera się na identycznej fabule oraz zagadkach — i skoro było się już w jednym, to nie ma sensu iść do kolejnego. Bardzo ważne jest więc eksponowanie różnic w fabule, klimacie, scenariuszu, scenografii czy historii, na których oparte są rozgrywki.

Uniwersalność

Jeszcze na etapie planowania biznesu warto skupić się na określeniu specyfiki danej miejscowości. Nie zawsze to, co sprawdziło się np. w Nowym Sączu, zadziała w Puławach czy Tarnowie. Sposób dotarcia do klientów determinuje także to, czy miejscowość jest turystyczna, czy ma stałą strukturę mieszkańców. Do tych drugich można dotrzeć chociażby poprzez wydarzenia lokalne czy marketing szeptany. Z kolei na turystów trzeba polować w miejscach, gdzie się zatrzymują — czyli pensjonatach, hotelach albo poprzez najbardziej znane atrakcje turystyczne.

— Działamy w formule sieci franczyzowej dostępnej w całym kraju, mamy więc sporo porównań i widzimy wiele różnic między każdą z lokalizacji. Wnioski? Mniejsze miasta mają jeden wspólny mianownik: w ich przypadku kluczowe jest projektowanie pokojów dość uniwersalnych pod względem odbiorców. Zbudowanie escape roomu choćby w stylu krwawego horroru i do tego naprawdę strasznego, to taktyka, która zda egzamin w dużym mieście, gdzie ruch można oprzeć na fanach gatunku. W mniejszych miastach wykluczenie jakichkolwiek grup klientów może być samobójstwem dla biznesu — wyjaśnia Dawid Łuszczewski z firmy Open The Lock.

Koszt inwestycji

Zdaniem Jakuba Cabana, profesjonalny escape room można zbudować za cenę średniej klasy używanego samochodu, czyli za ok. 15-20 tys. zł.

— Kiedy jest się w posiadaniu świetnej lokalizacji, która sama w sobie może być gotową scenografią i do tego ma się do dyspozycji wciągający scenariusz, wtedy koszt można jeszcze trochę obniżyć — mówi Jakub Caban.

Natomiast górny pułap w zasadzie nie istnieje. Można znaleźć w Polsce bardzo zaawansowane escape roomy zbudowane nawet za 200 tys. zł i więcej. A przychód? Zgodnie z danymi serwisu Lockme.pl, średnia cena za jedną grę w różnych miejscowościach w całym kraju waha się od 80 do nawet 150 zł. W przypadku 2-4 grup klientów dziennie, przy sześciu dniach działalności w tygodniu, oznacza to przychód na poziomie 5-10 tys. zł miesięcznie za jeden escape room. Najlepsze, najwyżej oceniane pokoje w kraju, potrafią wypracowywać miesięczny przychód na poziomie nawet 20 tys. zł. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Escape roomy zdobywają fanów w mniejszych miastach