Europejczycy kupują więcej mebli i sprzętu RTV/AGD

  • Ignacy Morawski
opublikowano: 03-12-2020, 22:00

W całej Europie rośnie sprzedaż artykułów wyposażenia domu – dlaczego i co z tego wynika, analizuje Ignacy Morawski, główny ekonomista „PB”.

Kiedy latem popyt na meble i inne artykuły domowe wzrósł bardzo mocno, powszechnie tłumaczono, że jest to efekt tzw. popytu odroczonego – realizacji zamówień, które nie zostały złożone w okresie wiosennego zamknięcia gospodarki. Mamy już jednak jesień, a dane wciąż pokazują nieprzerwanie wysoki popyt. Co więcej, popyt rośnie nawet w krajach, w których wprowadzono lockdown.

Obrazuje to dwa istotne zjawiska: po pierwsze, przesunięcie popytu z usług na towary, na czym korzystają kraje z dużym udziałem przemysłu w PKB (jak Polska); po drugie, relatywnie wysokie poczucie bezpieczeństwa konsumentów, którzy powoli adaptują się do podwyższonej niepewności.

W całej Unii Europejskiej sprzedaż mebli, sprzętu RTV/AGD i innych towarów wyposażenia domu wzrosła w październiku o 2 proc. w stosunku do września i aż o 11 proc. w stosunku do października zeszłego roku – wynika z danych Eurostatu. Jak pokazuję na wykresie na przykładzie wybranych krajów, sprzedaż utrzymuje się wyraźnie powyżej trendu długookresowego.

Najbardziej interesującym przykładem w tej grupie jest Irlandia. W tym kraju wprowadzono 20 października twardy lockdown, więc jedną trzecią miesiąca irlandzkie społeczeństwo spędziło w warunkach bardzo ostrych restrykcji – zamknięta była duża część sklepów, restauracje, bary, kina itd. Mimo to sprzedaż detaliczna dóbr użytku domowego wzrosła w Irlandii w październiku o 0,4 proc. w stosunku do września.

Listopad będzie już zapewne gorszy, bo wiele dużych krajów znajdowało się w warunkach lockdownu. Grudzień powinien jednak przynieść dobre wyniki.

Wzrost popytu na meble i podobne towary wyjaśnia bardzo wiele zjawisk, o których pisałem w ostatnich tygodniach. Polski przemysł radzi sobie najlepiej w Unii Europejskiej. Polska gospodarka notuje jedną z najpłytszych recesji. Polskie spółki przemysłowe zwiększają przychody i zyski. To wszystko można powiązać z popytem na artykuły domowe, ponieważ Polska w tej dziedzinie jest bardzo istotnym producentem – wytwarzamy na przykład co drugą pralkę i zmywarkę w UE, jesteśmy też jednym z największych eksporterów mebli na świecie.

Istotne z punktu widzenia producentów pytanie brzmi: czy to pozytywne zjawisko utrzyma się w przyszłym roku? Jeżeli wzrost popytu jest wyłącznie efektem przesunięcia wydatków od usług do towarów, to w przyszłym roku tempo wzrostu może być słabsze niż latem i jesienią 2020 r. Ludzie wrócą do kin i restauracji, przeznaczą duże sumy na wakacje i zredukują wydatki na meble.

Jeżeli jednak w tym wzroście jest też jakiś sygnał większego poczucia bezpieczeństwa konsumentów i jeżeli rządy utrzymają silne wsparcie fiskalne dla popytu w gospodarce, to również 2021 r. może być dobry dla sektora artykułów domowych.

Przychylałbym się raczej do tego drugiego scenariusza, ponieważ przywrócenie całej gospodarki do przedepidemicznego trendu będzie najwyższym priorytetem polityki gospodarczej. Strefa euro dużo zapłaciła politycznie za zbyt opieszałą politykę fiskalną po kryzysie greckim. Teraz panuje powszechne przekonanie, że nie można powtórzyć tego błędu. Europejski obywatel nie może poczuć, że kryzys trwale zdegradował jego sytuację materialną. Ta determinacja fiskalna powinna pomagać całemu sektorowi dóbr konsumpcyjnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane