
Jeden z najbardziej gołębich przedstawicieli Fed twierdzi, że dla amerykańskiej gospodarki lepszym rozwiązaniem byłoby przejście na płytszą ścieżkę podwyżek stóp do lipca lub września, aby dać Fedowi czas na ocenę inflacji i rozwoju sytuacji na rynku pracy.
Byłoby to bezpieczniejsze niż seria mocnych podwyżek stóp, która mogłaby doprowadzić do niestabilności rynku. Najważniejsze jest by zaakcentować i potwierdzić nasze zaangażowanie w powstrzymywanie inflacji, co powinno przełożyć się na ograniczenie oczekiwań inflacyjnych – powiedział Evans.
W tym roku amerykańskie władze monetarnej podwyższyły już kluczową stopę o 75 punktów bazowych, w tym w maju o 50 pb, co do skali jest raczej rzadkim zjawiskiem w przypadku Fed. W rezultacie referencyjna stawka wzrosłą do przedziału 0,75-1,0 proc.
Zdaniem bankiera, na kolejnych posiedzeniach zaplanowanych na lipiec i wrzesień będą rozważane podwyżki rzędu 50 pb, ale nie są przesądzone i on osobiście opowiada się za o połowę niższymi ruchami.
To słabsze tempo dałoby Fedowi czas na sprawdzenie, czy załamania w łańcuchu dostaw złagodnieją, oraz na ocenę dynamiki inflacji i wpływu wyższych kosztów finansowania zewnętrznego na pozostający w stanie „całkowitego napięcia” rynek pracy – wyjaśnił szef oddziału Fed z Chicago.
