Faktoring jako lek na zatory

opublikowano: 23-05-2012, 00:00

FIRNANSOWANIE Popularyzacja faktoringu może pomóc w walce z zatorami. Jednak stereotypy dotyczące tej usługi trzymają się mocno

Eksperci BCC, przedsiębiorcy i windykatorzy szykują propozycje rozwiązań problemu zatorów płatniczych. Oprócz zmian w prawie, które mają doprowadzić do tego, że dłużnik przestanie być chroniony lepiej niż wierzyciel, proponują także inne rozwiązania. Jednym z nich jest popularyzacja faktoringu.

Do Zachodu nam daleko

Eksperci przekonują, że faktoring to dobry lek na zatory, ponieważ dzięki niemu przedsiębiorca niemal natychmiast wszystkie swoje należności zamrożone u dłużnika zamienia na gotówkę.

— Korzystający z faktoringu przedsiębiorca może w krótkim czasie otrzymać od banku 90 proc. kwoty przedstawionych faktur i dzięki temu uregulować swoje należności w stosunku do dostawców w terminie lub nawet przed terminem, uzyskując dzięki temu lepszą pozycję negocjacyjną — twierdzi Sebastian Grabek, dyrektor Departamentu Faktoringu w Banku HSBC.

Do tego faktor pilnuje, żeby dłużnik zapłacił na czas, a jeśli tego nie zrobi, różnymi sposobami będzie próbował należność ściągnąć. Ponadto sama obecność faktora działa na dłużnika mobilizująco.

— Często już sama świadomość, że przedsiębiorstwo korzysta z usług faktora, sprawia, że odbiorcy jego towarów lub usług w terminie regulują należności — zauważa Mariusz Rdzanek z Marvel Broker.

Jednak firmy w Polsce wciąż nie wykorzystują możliwości faktoringu. Obroty na polskim rynku faktoringowym wynoszą obecnie jedynie 4,5 mld EUR. Natomiast w Irlandii albo Holandii są pięciokrotnie wyższe, w Hiszpanii czy Niemczech piętnastokrotnie, we Francji dwudziestokrotnie, we Włoszech trzydziestokrotnie, a w Anglii aż sześćdziesięciokrotnie. — W naszym kraju faktoringiem finansuje się niewiele ponad 4 proc. PKB, tymczasem w Wielkiej Brytanii ponad 10 proc. — mówi Grzegorz Pardela, dyrektor handlowy w Pragma Faktoring.

Wszystko dlatego, że historia faktoringu w Polsce jest jeszcze dość krótka. Ale mimo to wydaje się, że ofertę produktową mamy na poziomie europejskim.

— Od strony produktowej i technologicznej oferta faktoringowa dostępna w Polsce nie odstaje od rozwiązań oferowanych przedsiębiorstwom w innych krajach Europy — zapewnia Sebastian Grabek.

Walka ze stereotypami

Faktoring jednak wciąż wielu przedsiębiorcom nie kojarzy się najlepiej.

— Nadal pokutują takie przekonania, że usługa ta to wysoki koszt pozyskanego kapitału, ma negatywny wpływ na relacje z odbiorcami, jest tożsama z windykacją, powoduje dodatkowe komplikacje w rozliczeniach, dokumentach itp. Nic bardziej mylnego — twierdzi Grzegorz Pardela.

Do tego przedsiębiorcy są przekonani, że faktoring jest drogi w porównaniu z kredytem obrotowym.

— Jeszcze kilka lat temu różnica w cenie była istotna, ale dziś jest niewielka. Należy również pamiętać, że faktoring oferuje znacznie więcej niż kredyt — np. zarządzanie i monitowanie należności, a obecnie jego ceny są bardziej atrakcyjne niż kilka lat temu — wyjaśnia Sebastian Grabek. Kolejny zarzut przeciwko faktoringowi to jego złożona konstrukcja.

Zdaniem niektórych przedstawicieli rynku, samo hasło faktoring zniechęca wielu przedsiębiorców, którzy nie rozumieją istoty produktu.

— Skomplikowanie umów faktoringowych jest jedną z przeszkód w rozpowszechnieniu tego typu usług w Polsce — twierdzi Krzysztof Matela, prezes EGB Investments.

Jego zdaniem, znacznie prostszą operacją jest sprzedaż wierzytelności, kiedy badaniu pod kątem kredytowym nie podlega firma sprzedająca należność, tylko dłużnicy. Natomiast w przypadku faktoringu niewielka firma, zatrudniająca kilku pracowników i generująca roczne przychody w wysokości kilkuset tysięcy złotych, jest dla firmy faktoringowej zbyt mała i nie posiada niezbędnej dla tego typu usług wiarygodności kredytowej.

Jednak firmy faktoringowe zapewniają, że one również badają głównie dłużników.

— Pierwszorzędne znaczenie ma wiarygodność finansowa dłużników, od których będziemy musieli należności ściągnąć. Dlatego też firmy starannie powinny dobierać sobie kontrahentów — przekonuje Dariusz Steć, członek zarządu BRE Faktoring. Jego zdaniem, nie jest to wcale skomplikowana usługa, wręcz przeciwnie — jej istota jest bardzo prosta.

— Faktoring w dużym uproszczeniu polega na zamianie należności na gotówkę — mówi Dariusz Steć.

Podróbka faktoringu

Faktoring stracił też w oczach niektórych przedsiębiorców przez różnego rodzaju instytucje, które oferują po bardzo niskiej cenie usługę, którą nazywają faktoringiem.

— Usługa ta przypomina faktoring, ponieważ po przekazaniu faktury pieniądze zostają przelane na konto firmy, ale to już wszystko. Nie obejmuje monitorowania należności, a kiedy firma spodziewa się pomocy w ich wyegzekwowaniu, okazuje się, że musi radzić sobie sama. W innych krajach coś takiego jest traktowane jako pokrewny, ale odrębny produkt finansowy, znany pod angielską nazwą „invoice discounting”, czyli dyskonto faktur — twierdzi Mariusz Rdzanek.

Wydaje się, że właśnie faktoring z usługami dodatkowymi, które tworzą bardzo istotną wartość dodaną, może być najbardziej skutecznym lekiem na zatory. Jeśli bowiem polegałby tylko na gwarantowaniu gotówki, a w przypadku niezapłacenia przez dłużnika danej kwoty faktorowi, ten zwracałby się do swojego klienta o jej zwrot — problem zatorów nie zniknie. Promujmy więc faktoring, ale taki, który rzeczywiście pomaga w walce z zatorami — apelują specjaliści.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu