Fala zrywania drogowych kontraktów

opublikowano: 17-03-2019, 22:00

Podwykonawcy firm Salini i Impresa Pizzarotti nie wrócili dziś, po przerwie zimowej, na place budowy dróg. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad rozważa więc zerwanie kontraktów.

Podwykonawcy Saliniego tracą cierpliwość. W piątek wjechali na
„gierkówkę” maszynami budowlanymi, blokując przejazd. Żądają wypłaty zaległych
wynagrodzeń.
Zobacz więcej

STRAJK NA GIERKÓWCE:

Podwykonawcy Saliniego tracą cierpliwość. W piątek wjechali na „gierkówkę” maszynami budowlanymi, blokując przejazd. Żądają wypłaty zaległych wynagrodzeń. Grzegorz Skowronek

Planeta, mazowiecka firma budowlana, w ubiegłym tygodniu zrezygnowała z realizacji kontraktu na obwodnicy Góry Kalwarii podpisanego z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA). Prace ma kontynuować lider konsorcjum, czyli Intercor z Zawiercia.

Ostateczny termin

Groźba zerwania kontraktów wisi też nad kilkoma umowami realizowanymi przez włoskich wykonawców. Chodzi głównie o budowę około 80 km szybkich tras o wartości około 3,5 mld zł, których generalnym wykonawcą jest włoska firma Salini. Realizacja wielu prac jest opóźniona, a podwykonawcy domagający się zapłaty protestują. W piątek zablokowali „gierkówkę”.

— Oczekujemy, że w poniedziałek zostaną wznowione prace budowlane. Jeśli tak się nie stanie, podejmiemy działania zgodne z kontraktem, zmierzające do jak najszybszego zrealizowania zadania. Jednym z nich jest wezwanie do natychmiastowego podjęcia prac, a w razie braku aktywności wykonawcy możliwe jest odstąpienie od kontraktu z jego winy. Traktujemy to jednak jako ostateczność, wolelibyśmy uniknąćtego scenariusza — mówi Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA.

Realizacja kontraktów firmy Salini jest zaawansowana w 50-80 proc. i dyrekcji zależy, by zostały wykonane do końca, gdyż zerwanie umów zazwyczaj powoduje opóźnienia. Na obwodnicy Marek np. GDDKiA zerwała już kilka lat temu kontrakt z firmą Salini i do tej pory inwestycja nie została zakończona.

Wyjście awaryjne

GDDKiA szuka sposobów rozwiązania problemu. Jednym z nich jest przejęcie przez nią roli generalnego wykonawcy i realizacja wszystkich prac przez podwykonawców. Z informacji „PB” wynika, że zastanawia się też nad podjęciem współpracy z nowym wykonawcą, który po zerwaniu umowy z Salinim przejmie kontrakt z podwykonawcami. Konieczne są jednak zmiany legislacyjne, które ułatwią szybki wybór nowych wykonawców z wolnej ręki albo dadzą GDDKiA możliwość przejmowania roli generalnego wykonawcy.

— Jako inwestor mamy doświadczenie w realizacji inwestycji. Hipotetycznie można założyć, że moglibyśmy przejąć będące na finiszu zerwane kontrakty jako generalny wykonawca — mówi Jan Krynicki.

Wówczas konieczna byłaby także zmiana przepisów dotyczących wynagrodzeń, bo trudno oczekiwać, by GDDKiA udało się pozyskać na rynku pracowników albo zachęcić już zatrudnionych do pełnienia roli kierowników budowy za pensje obowiązujące w sferze budżetowej, czyli znacznie niższe niż oferowane przez prywatnych generalnych wykonawców. Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa (PZPB), uważa, że dyrekcja nie jest w stanie zastąpić generalnych wykonawców w zarządzaniu kontraktami.

Twierdzi też, że już obecnie obowiązujące prawo zamówień publicznych daje jej w zerwanych kontraktach możliwość wyboru następców z wolnej ręki. Musi jednak udowodnić, że stosuje tę procedurę ze względu na ważny interes publiczny. Jego zdaniem ryzyko dewastacji już wykonanych prac oraz rosnących cen materiałów budowlanych może uzasadniać zastosowanie przez GDDKiA procedury wyboru wykonawców z wolnej ręki. Uważa też, że wiele włoskich umów rzeczywiście zostanie anulowanych.

Spotkanie i blokada

W ubiegłym tygodniu Jan Styliński uczestniczył w zorganizowanym przez GDDKiA spotkaniu z firmą Salini i podwykonawcami, którzy domagają się wypłaty zaległych wynagrodzeń. Po jego zakończeniu GDDKiA zapewniła w komunikacie, że chce szybko wypłacić im pieniądze, ale musi mieć dokumenty.

„Potrzebne są zestawienia od firmy Salini zawierające zatwierdzone podmioty (podwykonawców, usługodawców i dostawców materiałów) wraz z wykazem wykonanych i odebranych przez te przedsiębiorstwa prac lub usług. Generalny wykonawca był o to proszony w trakcie realizacji kontraktów, jak i podczas spotkania” — napisała w komunikacie dyrekcja.

Z naszych informacji wynika, że przedstawiciele firmy Salini mówili na spotkaniu, że krakowski oddział dyrekcji sam wypłaca wynagrodzenia podwykonawcom. Jan Styliński potwierdza i podkreśla, że dzięki temu np. kontrakt Włochów na „zakopiance” jest realizowany znacznie sprawniej niż pozostałe umowy.

Podwykonawcy twierdzą natomiast, że dziś mija termin przekazania przez włoską firmę wymaganych przez dyrekcję dokumentów do oddziału w Katowicach, które umożliwią wypłatę im wynagrodzenia przez GDDKiA. Jan Styliński twierdzi, że dotychczas dyrekcja stosowała wobec Włochów taryfę ulgową i ma nadzieję, że obecnie podejmie zdecydowane działania, które doprowadzą do zaspokojenia roszczeń podwykonawców.

— Naszym priorytetem jest uregulowanie zaległych płatności. Zgodnie z umową jest to obowiązkiem generalnego wykonawcy. W celu pomocy podwykonawcom zmobilizowaliśmy większą liczbę osób do pomocy w rozpatrywaniu wniosków o bezpośrednie płatności dla podwykonawców, którzy je zgłosili — podkreśla Jan Krynicki.

GDDKiA monitoruje też realizację umów przez włoską firmę Impresa Pizzarotti. Ich zaawansowanie ocenia zaledwie na 20- 30 proc. Podobnie jak w przypadku firmy Salini zastanawia się nad zasadnością kontynuowania współpracy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy