Czytasz dzięki

Figene Capital liczy na wiatr

opublikowano: 25-05-2020, 22:00

Spółka z NewConnect, której kapitalizacja urosła do prawie 0,9 mld zł, planuje debiut na rynku głównym GPW

Wskaźnik cena do zysku CD Projektu wynosi 216 i budzi kontrowersje. To jednak nic w porównaniu ze wskaźnikami, które charakteryzują akcje Figene Capital. Spółka, która wyceniana jest na 870 mln zł, w 2019 r. zanotowała 1 mln zł… przychodów i 843 tys. zł straty netto. Firma zajmuje się wytwarzaniem i sprzedażą energii odnawialnej. Należy do niej 10 nieruchomości z gotowym do budowy zapleczem projektowym.

Janusz Petrykowski, prezes Figene Capital, uważa, że Polska jest na
początku drogi budowy źródeł energii odnawialnej na szeroką skalę.
Zobacz więcej

NATURALNY WYBÓR:

Janusz Petrykowski, prezes Figene Capital, uważa, że Polska jest na początku drogi budowy źródeł energii odnawialnej na szeroką skalę. TP

— Naszym celem jest osiągnięcie 500 MW mocy w energetyce wiatrowej oraz 100 MW w fotowoltaice. Projekty wiatrowe są najtańszym na świecie sposobem na wytwarzanie energii elektrycznej — mówi Janusz Petrykowski.

Spółka działa także w obszarze dystrybucji i sprzedaży energii poprzez spółkę córkę — Figene Energia.

— Przyjęliśmy model energetyki rozproszonej, co z jednej strony dywersyfikuje produkcję energii, a z drugiej pozwala na wykorzystanie możliwości bezpośredniego podłączenia się do odbiorcy energii, niwelując znaczne straty na przesyle ze źródła — dodaje Janusz Petrykowski.

Zdaniem menedżera potencjał spółki drzemie w trendzie odpowiedzialności społecznej biznesu.

— Większość świadomych społecznie odbiorców posiada w strategii zasilanie w 100 proc. oparte na źródłach odnawialnych. To stało się powszechnym kierunkiem rozwoju, a ilość źródeł energii odnawialnej w naszym kraju jest znikoma w porównaniu z zapotrzebowaniem. Obecnie skupiamy się na projektach gotowych do budowy, gdyż nowe projekty wiatrowe — z przyczyn regulacyjnych — są według naszych ocen niemożliwe do realizacji — wyjaśnia Janusz Petrykowski.

Zdaniem szefa Figene Capital, Polska należy do krajów, w których ze względu na klimat projekty wiatrowe charakteryzuje większa sprawność niż fotowoltaiczne. Ich atutem są też stałe, zazwyczaj względnie niskie koszty utrzymania turbiny wiatrowej.

— Dekarbonizacja jest nieuchronna, a brak energii zielonej na polskim rynku to fakt, z którym od lat nie potrafimy sobie poradzić. Chcemy zmienić ten obraz — dodaje Janusz Petrykowski.

Spółka chce wejść na główny rynek GPW, ale ze względu na pandemię przesunęła termin z bieżącego na przyszły rok.

— Wielkość naszych projektów oraz plany dotyczące pozyskania nowych i ich realizacja to proces wymagający dostępu do źródeł, dostępnych na GPW. Zainteresowanie naszą spółką ze strony instytucjonalnych funduszy z całego świata jest naturalne. Prowadzimy rozmowy z głównymi światowymi graczami zainteresowanymi inwestycjami w energetykę wiatrową w Polsce. Dlatego główny parkiet GPW jest naturalnym kierunkiem, który nie tylko otwiera możliwości, ale pozwala również na odpowiedni nadzór nad inwestycjami — dodaje Janusz Petrykowski.

Głównym akcjonariuszem spółki jest Advanced LC (38 proc.), podmiot zarejestrowany na Malcie. Pojawił się w spółce w czerwcu ubiegłego roku, obejmując nową emisję akcji. Prezes zapowiada, że Figene Capital będzie się dzielić zyskiem.

— Dobrze przygotowany projekt posiada gwarancję, która określa czas gotowości turbiny do produkcji oraz moc generowaną przez turbinę w określonych warunkach wietrzności. To ogranicza ryzyko inwestycji niemal na cały założony okres produkcji objętej precyzyjną gwarancją producenta. Jest to kluczowe do wyliczenia korzyści z wyprodukowanej energii opartej na cenie sprzedaży. Koszty operacyjne parków wiatrowych są stosunkowo niskie i ponoszone są cyklicznie, zgodnie z m.in. długoterminowymi umowami serwisowymi. Dobre projekty są niemal pasywne — większość pracy wykonuje wiatr. Z tych powodów mamy możliwość ścisłego określenia w ramach polityki dywidendowej oraz przyjętej strategii, jaka część zostanie wypłacona akcjonariuszom, a jaka zostanie przeznaczona na rozwój spółki — mówi Janusz Petrykowski.

OKIEM EKSPERTA

Nowe rozdanie

JAROSŁAW WAJER, lider sektora energetycznego w EY Business Advisory

Transformacja sektora energetycznego jest faktem. Zakwestionowana została ekonomika skali, nie jest już prawdą, że większy blok jest w stanie produkować energię elektryczną po niższych kosztach. Nie jest także prawdą, że jeden duży blok daje systemowi większe bezpieczeństwo niż tysiąc małych, rozproszonych źródeł. Wymogi regulacyjne, w dużej mierze dotyczące klimatu, podwyższają koszty użytkowania systemu. Odnawialne źródła energii stanowią coraz większy element krajowych systemów energetycznych, a postęp technologiczny powoduje spadek cen. Należy się spodziewać, że tzw. grid cost parity będzie osiągnięty już w najbliższych latach. W naszej szerokości geograficznej najtańsza energia z OZE pochodzi z technologii wiatrowych (tzw. LCOE dla energii wiatrowej jest zdecydowanie niższe niż dla energii fotowoltaicznej). Dziś nie ma sensu pytać, czy OZE to przyszłość, należy pytać, kiedy ta przyszłość nastąpi. Na razie w tym wyścigu przegrywamy, co oznacza, że innowacje oraz nowe technologie będziemy drogo kupować na rynkach, które nas wyprzedziły. Jeśli chcemy mieć konkurencyjną gospodarkę, opartą na taniej i czystej energii, to powinniśmy wspierać transformację energetyczną i zastanowić się, jak polskie przedsiębiorstwa mogą na niej skorzystać. Zarówno energetyka wiatrowa lądowa, jak i morska jest dużą szansą dla naszej gospodarki, szczególnie po okresie pandemii.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Szymon Maj

Polecane