Na większości rynków pojawiły się mniejsze lub większe spadki indeksów, które ustaliły wyniki miesiąca i kwartału. W tych perspektywach czasowych właściwie wszystkie ważne benchmarki zanotowały straty. Spadki wpisały się też w przeceny sierpniowe, ale tylko w przypadku Wall Street można mówić o najgorszych miesiącach indeksów od początku roku. Przeceny były też większe od wiosennego tąpnięcia wyzwolonego kryzysem zaufania w amerykańskim sektorze bankowym. Całość sumuje się w układ sił, w którym wrzesień okazał się być w pełni zgodny z historyczną prawidłowością, mówiącą o najsłabszym dla akcji miesiącu roku. Niemniej, należy też odnotować, iż o spadkowym charakterze III kwartału przesadziły dwa ostatnie miesiące, w trakcie których sumaryczne straty indeksów były większe niż straty poniesione w okresie lipiec-wrzesień. W lipcu rynki operowały jeszcze w nastrojach z pierwszej połowy roku i szybowały na szczytach hossy, a w przypadku niemieckiego DAX-a nawet na historycznym maksimum.
W tym ujęciu wypełnienie przez rynki oczekiwań budowanych na anomalii kalendarzowej wobec września w naturalny sposób stawia przed graczami pytania o charakter października. Historycznie rzecz biorąc był to dobry miesiąc dla Wall Street i trzeci najlepszy miesiąc roku. Średnia, październikowa zmiana DJIA wynosi 0,5 procent, gdy S&P500 zyskiwał 0,6 procent, a w przypadku Nasdaqa Composite średni wzrost w październiku sięga 0,8 procent. Bez wątpienia, zadanie byków jest tym razem łatwiejsze również dzięki sierpniowo-wrześniowej przecenie, która domaga się chociażby grama korekty. Inaczej mówiąc kilkuprocentowe tąpnięcia w III kwartale sprzyjają jakiemuś odbiciu, które tym razem będzie łatwiejsze do wykreowania. W tym układzie sił bezpiecznym zakładem jest założenie, iż październik podda się historycznej prawidłowości i będzie na rynkach zwyczajnie wzrostowy. Powyżej wyliczone zmiany procentowe indeksów amerykańskich sygnalizują też, iż zadanie byków nie jest trudne, bo ugranie zwyżki przez S&P500 o 0,6 procent, gdy indeks spadł w ostatnich dwóch miesiącach o około 6 procent, jawi się jako banalne i może zostać zrealizowane zwykłą konsolidacją, która jest jednym z najłatwiejszych scenariuszy do zagrania w kontekście czekania na listopadowe posiedzenie FOMC. Inaczej mówiąc słabość rynków w ostatnich kilku tygodniach powinna sprzyjać bykom w rozpoczętym właśnie miesiącu. Dla równowagi należy odnotować, iż październik jest też miesiącem krachów na Wall Street, ale terminów takich przesileń zwyczajnie nie daje się przewidywać na bazie wydarzeń z historii.
Ważniejszym pytaniem jest, czy październik będzie tylko przerwą w spadkach z ostatnich miesięcy, czy też pierwszym miesiącem kolejnej fali zwyżek oraz budowaniem fundamentu pod dobrą końcówkę roku? Historyczna prawidłowość podpowiada, iż rynki wchodzą teraz w najlepszy okres roku, którego finałowym akcentem są dobre końcówki znane jako rajd Świętego Mikołaja, budujące bazę pod efekt stycznia. Znów, sierpniowo-wrześniowa przecena ułatwia zwyżki w finałowych miesiącach roku, ale wszyscy mają też świadomość, iż rynki akcji są zwykle racjonalniejsze niż gra na bazie historycznych wzorców. Warunkiem dobrej postawy giełd w październiku i szerzej w IV kwartale jest jednak podtrzymanie optymizmu wobec kondycji amerykańskiej gospodarki, nadzieja na zmianę w polityce Fed bez wcześniejszego pchnięcia gospodarki w recesję i wreszcie – najważniejsze – podtrzymanie prognoz kondycji spółek w przyszłości. Niestety, ostatnia zmienna zaczyna się wyłamywać z optymistycznego scenariusza. Analitycy w USA zaczęli właśnie redukować prognozy zysków spółek w 2024 roku, odpowiadając na ryzyka związane z polityką Rezerwy Federalnej i konsensusu, iż cena kredytu w USA pozostanie bez zmian aż do III kwartału przyszłego roku. Inaczej mówiąc, ewentualne zwyżki rynków w okresie październik-styczeń będą musiały zostać zagrane w modelu wspinaczki po ścianie strachu, co generalnie nie jest złe dla akcji – brak przeważającego optymizmu – ale też nie sprzyja zredukowaniu zmienności i wątpliwości w przyszłość hossy.
