Fintechy zawojują rynek mikrusów

opublikowano: 27-11-2017, 22:00

Wybierają szybkość i wygodę, nawet za wyższą cenę — faktoring online sprawdza się wśród najmniejszych przedsiębiorców

Trend finansowania odroczonych płatności przez internet w 2015 r. rozpoczęło InviPay. Po niespełna dwóch latach mamy wysyp podmiotów chcących oferować faktoring online mikrofirmom. Kilka miesięcy temu na rynek weszła Finiata. Równolegle zaczął działać Narodowy Fundusz Gwarancyjny (NFG), stworzony przez grupę Kaczmarski.

— Potencjał faktoringu online przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Obsługujemy już 3 tys. przedsiębiorców i rośniemy o 250 proc. rocznie — mówi Marcin Pasenik, prezes InviPay.
Zobacz więcej

POWYŻEJ OCZEKIWAŃ:

— Potencjał faktoringu online przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Obsługujemy już 3 tys. przedsiębiorców i rośniemy o 250 proc. rocznie — mówi Marcin Pasenik, prezes InviPay. Marek Wiśniewski

Własny faktoring przez internet stworzyła też Pragma, wydzielając zorganizowaną część przedsiębiorstwa ze swoich struktur, skupiającą wokół siebie produkty sprzedawane wyłącznie kanałem online. W większości przypadków mamy do czynienia z firmami funkcjonującymi dopiero od kilku miesięcy, które jednak nie narzekają na brak zainteresowania. Wydaje się, że mają duże szanse na zawojowanie rynku najmniejszych przedsiębiorców, do którego instytucje finansowe od lat starają się dotrzeć.

Metoda na rozwój

W ciągu pół roku Finiata przekonała do swoich usług 7 tys. mikroprzedsiębiorstw.

— Chcemy się rozwijać i docierać do kolejnych odbiorców. Niebawem nasz mikrofaktoring będzie dostępny m.in. w Holandii, Czechach, Słowacji czy na Ukrainie — mówi Grzegorz Micyk, prezes polskiej Finiaty. InviPay swoją usługę udostępnia już natomiast klientom ING Banku Śląskiego i Alior Banku. Z usług fintechu korzysta ponad 3 tys. przedsiębiorców. — Rośniemy w tempie ponad 250 proc. rocznie — mówi Marcin Pasenik, prezes InviPay.

Oszczędność czasu

W przypadku PragmaGO, najmłodszego fintechu z tej grupy, za wcześnie mówić o szczegółach, a NFG nie ujawnia podobnych informacji. Wszyscy widzą jednak duży potencjał na rynku mikrofirm.

— Przedsiębiorca, który spróbuje faktoringu, dostrzega w nim metodę na rozwój swojej firmy i zaczyna korzystać z usługi dla większości lub całości swoich rozliczeń. Potencjał naszego produktu przeszedł najśmielsze oczekiwania. Najważniejszy powód to możliwość bardzo szybkiego poprawienia płynności, co jest ważne zarówno dla firm, które mają chwilową czkawkę wynikającą z zatoru płatniczego, jak i dla tych przedsiębiorców, którzy chcą się ambitnie rozwijać i wykorzystywać okazje rynkowe, a problemy z płynnością są dla nich barierą niemożliwą do przeskoczenia.Ponadto faktoring gwarantuje wygodę rozliczeń faktur sprzedażowych i zakupowych, zdejmując z przedsiębiorcy obowiązek wykonywania przelewów. Oszczędność czasu to ważny argument dla naszych klientów — podkreśla Marcin Pasenik.

Wszystkie faktoringowe fintechy działają na podobnych zasadach. Przedsiębiorca, który chce skorzystać z ich usługi, po przelaniu weryfikacyjnej złotówki jest sprawdzany w bazach i automatycznie otrzymuje scoring. Na tej podstawie zostaje udzielone finansowanie, a pieniądze mogą trafić na konto w ciągu kilku godzin od składania wniosku.

W większości przypadków takie firmy oferują faktoring cichy z regresem. Regres oznacza, że ryzyko braku zapłaty spoczywać będzie na kliencie. Natomiast faktoring cichy polega na tym, że odbiorcy produktów i usług firm korzystających z takiej usługi nie są informowani, że ich dostawcy korzystają z zewnętrznego finansowania. Faktura jest płacona bezpośrednio na konto dostawcy, a nie firmy faktoringowej. Po takiej zapłacie dostawca zwraca uzyskaną wcześniej zaliczkę faktorowi.

Zdaniem Pawła Kacprzaka, dyrektora ds. faktoringu w Raiffeisen Banku, dla klientów często obawiających się reakcji odbiorcy na zawiadomienie o cesji jest to wygodne rozwiązanie. Banki, które są właścicielami największych firm faktoringowych, nie oferują takiej struktury. — Można liczyć najwyżej na cesję cichą, ale wpływy są zawsze na rachunek faktora — mówi Paweł Kacprzak.

Dużym plusem faktoringowych fintechów jest także fakt, że mogą finansować bez zbędnych formalności nawet pojedyncze faktury. Przy tym maksymalne kwoty wcale nie są niskie. W Finiacie limit faktoringowy może wynosić nawet 200 tys. zł, a w NFG tylko 25 tys. zł (firma jest jednak na etapie całkowitej zmiany oferty), natomiast proces w 100 proc. online dotyczy kwoty maksymalnie 5 tys. zł. W PragmaGO mikrofirmy automatycznie pozyskają limit nawet do 250 tys. zł. Z tym że przy kwocie powyżej 50 tys. zł należy liczyć się z koniecznością podpisania umowy na 12 miesięcy, co wymaga wizyty kuriera u klienta. Natomiast InviPay oferuje limity do 50 tys. zł.

Bariera ceny

Niestety, finansowanie faktoringiem online ma również minusy, a największym jest fakt, że te usługi do najtańszych nie należą. W InviPay zapłacić trzeba 0,1 proc. wartości faktury za każdy dzień finansowania. W Finiacie faktoring kosztuje 4 proc. wartości wierzytelności przekazanych do finansowania za każde 30 dni obsługi wierzytelności.

NFG właśnie zmienia swój cennik, a w Pragmie — w zależności od tego, jak zostanie ocenione ryzyko danej transakcji — trzeba liczyć się z kosztem od 3 do 4,5 proc. za 30 dni finansowania. Taniej będzie w przypadku limitów od 50 do 250 tys. zł, gdzie za 100 tys. zł należyspodziewać się opłaty w wysokości 990 zł, a przy 250 tys. zł sięgnie ona 3250 zł.

— Przy takich cenach liczyłbym raczej na pojedyncze transakcje, a nie ciągłą współpracę z klientem — czyli jeżeli klient szybko i bez zbędnych formalności potrzebuje gotówki, a ma niezapłaconą fakturę, to duża szansa, że skorzysta z oferty fintechu. Jednak, żeby to robić na dłuższą metę, klient musi mieć wysoką marżę — mówi Paweł Kacprzak. Dla porównania — w Alior Banku, który obok współpracy z InviPay uruchomił własny faktoring, koszt finansowania transakcji od 100 do 500 tys. zł wynosi nie więcej niż 1 proc. wartości faktury za 30 dni. Ale proces nie jest automatyczny. Na decyzję trzeba poczekać do tygodnia.

Będzie taniej

W przyszłości oferta fintechów faktoringowych może stać się bardziej atrakcyjna cenowo. — Obniżki może umożliwić większa konkurencja oraz dane dostępne za pomocą jednolitego pliku kontrolnego — uważa Jakub Więcław, dyrektor ds. finansowania handlu w Alior Banku. Z perspektywy faktorów od lat funkcjonujących na tym rynku dużą wartością jest to, że dzięki fintechom usługa staje się dostępna dla bardzo małych firm. To przyczynia się do wzrostu świadomości co do jej istnienia. Banki uważnie przyglądają się fintechom.

— Pojawiają się pierwsze bliższe relacje sektora bankowego z podmiotami oferującymi faktoring online. Myślę, że ta tendencja będzie kontynuowana. W przyszłości w grę wchodzą także przejęcia — uważa Jacek Obłękowski, prezes NFG. Faktoringowe start-upy też szukają możliwości współpracy z bankami. Dzięki nim obsługa klientów może być mniej ryzykowna, a ponadto łatwiej będzie dotrzeć tym sposobem do potencjalnych klientów, ponieważ takie instytucje mają stałą relację z firmami, chociażby przez obowiązek posiadania rachunku bankowego.

 

KOMENTARZ PARTNERA

Rozwój firm jest blokowany przez zatory

GRZEGORZ MICYK
CEO, Finiata Polska

Jednym z największych problemów polskich firm są zatory płatnicze. Potwierdza to również najnowszy raport Krajowego Rejestru Długów dotyczący sytuacji finansowej polskich przedsiębiorców. Wynika z niego, że w najmniejszym stopniu problem dotyczy branży przemysłowej, natomiast w najgorszej sytuacji są przedsiębiorstwa budowlane. Z raportu Krajowego Rejestru Długów wynika, że aż 85 proc. przedsiębiorców boryka się z problemem braku otrzymania należności od kontrahentów. Opóźnienia w płatnościach oznaczają też kłopoty w spłacie innych zobowiązań — pensji, podatków czy faktur od dostawców.

Raport pokazuje więc ogromną skalę zatorów płatniczych w naszym kraju. Polski przedsiębiorca czeka na należne pieniądze przeciętnie trzy miesiące i trzy dni. Przeciąganie terminów płatności i związane z tym duże opóźnienia źle wpływają na kondycje finansową przedsiębiorców i hamują rozwój ich biznesów. Banki mają problem z dopasowaniem swoich produktów do potrzeb sektora mikro-, małych i średnich firm. Naprzeciw ich oczekiwaniom wychodzi Finiata — oferuje ona usługę cichego faktoringu z regresem idealnie odpowiadającą takim potrzebom. Finiata to tzw. fintech, a więc firma z branży finansowej świadcząca usługi w sposób nowatorski i przyjazny dla klientów.

Mikrofaktoring oferowany przez Finiatę to zupełnie nowy model finansowy. Obsługa następuje online, a technologia scoringowa jest w pełni zautomatyzowana. Dzięki temu cały proces finansowania następuje w ciągu maksymalnie 24 godzin. Limit przyznawany jest po automatycznej ocenie dokonanej przez zaawansowany i samouczący się algorytm oceny ryzyka kredytowego. Bierze on pod uwagę nawet kilka tysięcy punktów kontrolnych. Kiedy limit faktoringowy zostanie przyznany, klient może wprowadzić faktury do systemu i ustalić okres finansowania każdej z nich (30/60/90 dni).

W zaawansowanym systemie, z którego korzysta fintech, analiza faktury zajmuje zaledwie trzy minuty. Natomiast cały proces związany z przekazaniem klientowi gotówki następuje w ciągu około trzech godzin. Co istotne, jeśli wcześniej ustalony termin okaże się zbyt krótki, można go wydłużyć do 120 dni. Partnerzy biznesowi klientów Finiaty nie są informowani o tym, że ich dostawca korzysta z zewnętrznego finansowania. Opłacanie faktury następuje bezpośrednio na konto dostawcy, a nie Finiaty. Po otrzymaniu zapłaty dostawca zwraca uzyskaną wcześniej zaliczkę do fintechu. Warto dodać, że w ciągu sześciu miesięcy Finiacie udało się wesprzeć 7 tys. przedsiębiorców. Co istotne, aż 70 proc. tej grupy to już nasi stali klienci. Powyższe dane pokazują, że zapotrzebowanie na poprawę płynności finansowej w firmach jest niezwykle duże.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Fintechy zawojują rynek mikrusów