Firmy jeszcze nigdy nie zarobiły tak dużo

Ubiegły rok przedsiębiorcy zaliczą do wyjątkowo udanych. Wysokie zyski i rosnąca rentowność dają nadzieję na wzrost inwestycji, o ile koszty będą pod kontrolą

Gospodarka mocno spowolniła w ubiegłym roku — tempo wzrostu wyniosło zaledwie 2,8 proc. i było o ponad 1 pkt. proc. wolniejsze niż rok wcześniej. Mimo ochłodzenia koniunktury przedsiębiorcy mogą pochwalić się najlepszymi wynikami finansowymi w historii.

— Był to bardzo dobry rok dla firm i nic nie wskazuje na to, aby teraz warunki do prowadzenia biznesu istotnie się pogorszyły — uważa Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole. Łyżką dziegciu w beczce miodu jest głębokie załamanie inwestycji, ale eksperci uważają, że można tutaj spodziewać się dobrej zmiany.

Zyski w górę…

Z danych zebranych przez GUS w ponad 17 tys. firm zatrudniających co najmniej 50 osób wynika, że w ubiegłym roku wynik finansowy netto przekroczył 111 mld zł i był o ponad jedną piątą wyższy niż przed rokiem. Zysk netto wyniósł imponujące 134,4 mld zł i urósł w ciągu roku o 11,6 proc., a strata netto zmniejszyła się o ponad 19 proc. i została zaksięgowana na poziomie 23,3 mld zł. Czystym zarobkiem mogło się pochwalić aż 81,5 proc. przedsiębiorców.

— Firmy nie mogą narzekać na popyt w kraju napędzany przyspieszeniem dynamiki konsumpcji dzięki wciąż świetnej sytuacji na rynku pracy i wypłatom z programu 500+ — wyjaśnia Jakub Borowski, zwracając uwagę, że ze statystyk eksportu wynika, że duże zapotrzebowanie na towary z Polski wciąż mają nasi partnerzy handlowi. Wśród badanych przedsiębiorstw ponad połowa to eksporterzy, a ich sprzedaż za granicę zwiększyła się o 8,8 proc. Wynikom finansowym pomógł zaś słaby złoty.

— Otoczenie makroekonomiczne było sprzyjające prowadzeniu działalności. Co ważne — dzięki temu także strona kosztowa biznesu pozostała pod kontrolą — podkreśla ekonomista Credit Agricole. Wskaźnik poziomu kosztów z całej działalności w skali roku zmniejszył się, a rentowności ze sprzedaży produktów, towarów i materiałów zwiększył się o 0,5 pkt. proc. Pomogły niskie ceny paliw, deflacja, która ograniczała presję płacową, wpływając na to, że wynagrodzenia nie rosły szczególnie mocno.

— W tym roku największym wyzwaniem będzie narastająca presja kosztowa i po stronie surowców, i kosztów pracy. Dlatego kluczowa będzie umiejętność takiego zarządzania przychodami i kosztami, by utrzymać wysoką rentowność działalności — uważa Andrzej Halesiak, dyrektor biura analiz sektorowych i regionalnych Banku Pekao.

…inwestycje w dół

Niestety, przedsiębiorcy zanotowali duży, pogłębiający się z kwartału na kwartał, spadek nakładów na środki trwałe. Inwestycje w firmach 50+ obniżyły się w skali roku o 13,2 proc., a IV kw. przyniósł pogłębienie inwestycyjnej recesji — wydatki majątkowe firm dołowały o ponad 19 proc. wobec 10,5 proc. spadku w poprzednim kwartale. Eksperci tłumaczą słaby koniec roku wysoką bazą odniesienia z 2015 r., kiedy gospodarka i inwestycje wystrzeliły w górę razem z domykaniem starej perspektywy budżetowej Unii Europejskiej. Nie pomagała też niepewność związana ze zmianami w przepisach, które co chwila zaskakiwały przedsiębiorców.

— Dobra wiadomość jest taka, że niskie nakłady przedsiębiorstw to niska baza. Dlatego jesteśmy dość optymistycznie nastawieni do perspektyw inwestycji przedsiębiorstw, a ich dynamika wzrostu w drugiej połowie roku może być nawet dwucyfrowa — uważa szef analityków Credit Agricole. Scenariusz inwestycyjnego odbicia wspiera też coraz silniej wzbierający strumień unijnych euro, który płynie do Polski. Dlatego ekonomiści stopniowo podwyższają prognozy, a analitycy banku centralnego z optymizmem zakładają, że możemy liczyć nawet na 3,7-procentowy wzrost PKB w tym roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane