Firmy maklerskie są skazane na łączenie

Tomasz Furman
26-01-2001, 00:00

Firmy maklerskie są skazane na łączenie

W ocenie specjalistów, na rynku jest miejsce tylko dla kilkunastu brokerów

Przedsiębiorstwa maklerskie muszą wchodzić w nowe segmenty rynku, które często nieświadomie oddały bez walki innym podmiotom. Chodzi tu głównie o takie dziedziny bankowości inwestycyjnej, jak fuzje i przejęcia, doradztwo finansowe, przedsięwzięcia wysokiego ryzyka (venture capital) czy operacje na rynku pieniężnym.

W 2000 roku zdecydowana większość przedsiębiorstw maklerskich osiągnęła lepsze wyniki finansowe niż w 1999 roku. W dużym stopniu był to jednak efekt ubiegłorocznej hossy na warszawskiej giełdzie. W efekcie brokerzy zapomnieli o ich wcześniejszych problemach. Te jednak pozostały, a zarządy znowu muszą szukać rozwiązań, które pozwolą utrzymać się na rynku. Na początek zalecane jest lepsze dostosowanie obecnej oferty do indywidualnych potrzeb klientów.

— Inwestorzy, zwłaszcza drobni i początkujący, muszą mieć zapewniony tani, bezpieczny i wygodny dostęp do oferty brokerów. Nie może być tak, z czym niejednokrotnie mamy do czynienia, że klienci są traktowani przedmiotowo. Biuro maklerskie musi być przyjaźnie nastawione do każdego klienta — twierdzi Jarosław Augustynowicz, dyrektor ds. informacji i analiz Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Internet

Dla niektórych podmiotów antidotum na problemy miał być Internet. Na razie jednak tylko kilkunastu brokerom — mimo że zapowiedzi było znacznie więcej — udało się wprowadzić pakiet usług oferowanych przez sieć.

— Proces tworzenia internetowego domu maklerskiego wymaga posiadania odpowiednio dużych środków pieniężnych, sporo czasu oraz determinacji w dokonywaniu zmian w systemie zarządzania czy w strukturze biura — uważa Beata Pałka, prezes Wood & Company.

Wprowadzenie tej usługi nie od razu jednak oznacza pozyskanie szerokiej rzeszy nowych klientów. Pod koniec 2000 roku było otwartych jedynie około 10 tys. rachunków inwestycyjnych, z czego część była założona przez te same osoby, sprawdzające w ten sposób jakość oferowanych usług. Wprawdzie w ocenie Barbary Pałki, do końca tego roku liczba ta powinna wzrosnąć do około 40 tys. rachunków, ale w porównaniu z krajami rozwiniętymi nadal będzie to jeszcze skromny rezultat. Dzięki wzrostowi zainteresowania Internetem możliwe będzie jednak dalsze rozwijanie obecnych usług.

— Dzięki Internetowi maklerzy mogą zająć się wreszcie tym, do czego tak naprawdę są powołani. Ich rola nie będzie już ograniczać się tylko do wklepywania zleceń, ale będą mogli również wspomagać klientów w podejmowaniu decyzji — uważa Krzysztof Grabowski, prezes Związku Maklerów i Doradców.

Bankowość inwestycyjna

Dużo miejsca do działania mają maklerzy w usługach z zakresu bankowości inwestycyjnej.

— Przedsiębiorstwa maklerskie są zmuszone do wzbogacania swojej oferty m.in. o nowe dziedziny zarezerwowane dla bankowości inwestycyjnej. Aktywniejsza rola na polu fuzji i przejęć, doradztwa finansowego czy operacji na rynku pieniężnym może przynieść nie tylko poszerzenie grona klientów, ale powinna wpłynąć na dywersyfikację i wzrost przychodów — uważa Beata Pałka.

Podobnego zdania są również inni uczestnicy rynku. Aby jednak zdobyć w tych dziedzinach silną pozycję, niezbędna jest konsolidacja.

— W mojej ocenie do podzielenia są trzy segmenty: brokerski, zarządzania aktywami i pozostałej działalności realizowanej w ramach bankowości inwestycyjnej. Niezależnie jednak od tego, kto w danym segmencie jest dobry, na rynku jest tylko miejsce na około 15 brokerów w każdej z dziedzin — uważa Michał Seweryn, prezes DM Elimar.

Konsolidacja

Łączenie jest procesem dość powolnym. W zasadzie poza konsolidacją będącą efektem fuzji i przejęć banków nie ma woli do jej przeprowadzania.

— Biura prowadzą wojnę prowizyjną, po zakończeniu której zostaną tylko podmioty słabe. Nie jest to dobre rozwiązanie, zwłaszcza w czasie, gdy liberalizacja rynku może spowodować dodatkowy wzrost konkurencji ze strony firm z UE — twierdzi Michał Seweryn.

Niektórzy uważają jednak, że miejsca na rynku nie brakuje, z tym, że jest ono podzielone pomiędzy różne sektory.

— Wprawdzie w wyniku konsolidacji może powstać niewielka liczba dużych domów maklerskich, ale jest również miejsce dla wielu brokerów działających w licznych niszach rynkowych — mówi Krzysztof Grabowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Furman

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Firmy maklerskie są skazane na łączenie