Fiskalna przyszłość banków centralnych

opublikowano: 06-11-2019, 22:00

Banki centralne na całym świecie tracą kolejne narzędzie wpływu na gospodarkę. Zwrócił na to uwagę członek RPP

W Polsce należałoby położyć większy nacisk na politykę fiskalną — uważa Łukasz Hardt, członek Rady Polityki Pieniężnej (RPP).

Prof. Łukasz Hardt, członek RPP, zasygnalizował chęć oddania w ręce
rządów potężnej broni w postaci przestrzeni do wydatków fiskalnych na wzór
choćby Japonii czy Francji.
Zobacz więcej

O PRZYSZŁOŚĆ:

Prof. Łukasz Hardt, członek RPP, zasygnalizował chęć oddania w ręce rządów potężnej broni w postaci przestrzeni do wydatków fiskalnych na wzór choćby Japonii czy Francji. Fot. Szymon Łaszewski

— Jeżeli mamy w Polsce nominalny wzrost PKB na poziomie 6 proc., a rentowność 10-letnich obligacji na poziomie około 2 proc., to mamy przestrzeń fiskalną na większe wydatki. Dlaczego więc nie przemyśleć na nowo kryteriów z Maastricht? Dlaczego nie przemyśleć średnioterminowej reguły wydatkowej w Polsce, by uczynić ją bardziej elastyczną i przyjazną cyklicznie — powiedział profesor Uniwersytetu Warszawskiego podczas ubiegłotygodniowej konferencji NBP.

Ostra reakcja

Na te słowa natychmiast krytycznie zareagowali ekonomiści utożsamiani z opozycją: Andrzej Rzońca, prof. SGH, czy dr Aleksander Łaszek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR). Prof. Rzońca na Twitterze napisał, że „to salwa w podstawowe zabezpieczenie stabilności finansów publicznych i bezwstydne upolitycznienie RPP w jednym”. Ekonomista FOR natomiast opublikował komunikat, w którym napisał, że „manipulowanie przy regule wydatkowej to niebezpieczny pomysł, podważający jej sens. Reguły fiskalne mają ograniczać samowolę polityków, uniemożliwiając im nadmierny wzrost wydatków i zadłużenia, tym samym budując wiarygodność państwa w oczach inwestorów”. Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych Santander Banku, uważa, że intencją członka RPP było zwrócenie uwagi na malejące koszty kredytu.

— Ogólne zasady dotyczące stabilizacji wydatków, deficytu i długu publicznego były projektowane jakiś czas temu, gdy byliśmy w świecie wyższych stóp procentowych, a więc także w świecie wyższych kosztów długów. Wówczas „zdrowy” poziom długu był niższy niż dziś. Poziom 60 proc. długu w polskiej konstytucji wziął się stąd, że był stosunkowo łatwy w obsłudze w ówczesnych realiach makroekonomicznych. Pytanie brzmi, czy tego typu argumentacja jest zasadna w ogóle i czy jest zasadna dzisiaj. Jego zdaniem w dłuższym okresie obecna reguła wydatkowa jest dla Polski korzystna.

— Luzowanie zapisów reguły wydatkowej nie jest dobrym pomysłem. Rozumiem, że taka reguła może być na krótką metę przeszkodą, ale na dłuższą metę gwarantuje stabilność finansów publicznych. Gdyby reguła wydatkowa była modyfikowana według potrzeb aktualnego rządu, przestałaby być regułą — uważa ekspert.

Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Millennium Banku, uważa, że kolejne programy fiskalne rządu nie są potrzebne.

— Nie ma konieczności, by w Polsce bardziej stymulować politykę fiskalną. Ona w pewnym stopniu już nastąpiła — z sektora finansów publicznych płynie transfer pieniędzy, które wspierają wzrost gospodarczy, koniunkturę, a przede wszystkim konsumpcję. Wszystko dzieje się w ramach reguły wydatkowej, co świadczy o tym, że także z nią impulsy fiskalne są możliwe — uważa ekonomista Millennium.

W związku z wystąpieniem członka RPP pojawiły się opinie, że rząd może wykorzystać takie głosy w gremium decyzyjnym banku centralnego, by „rozwodnić” regułę wydatkową, która znacznie utrudnia rządowi realizowanie licznych obietnic. Na razie Ministerstwo Finansów (MF) zdecydowanie odcina się od takich pogłosek. „Nie ma obecnie żadnych projektów legislacyjnych mających na celu zmianę reguły fiskalnej” — taką odpowiedź otrzymaliśmy z MF.

Globalny trend

Opinia prof. Hardta jest jednak bliska ogólnoświatowym trendom makroekonomicznym — połączenia akomodacyjnej polityki monetarnej banków centralnych z ekspansywną polityką fiskalną rządu. Na początku października Mario Draghi, odchodzący prezes Europejskiego Banku Centralnego (EBC), zasygnalizował, że w obecnej sytuacji makroekonomicznej polityka pieniężna nie jest w stanie sama poradzić sobie ze spowolnieniem koniunkturalnym.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Do osiągnięcia celu i wydobycia inflacji z poziomów bliskich zera potrzebna jest aktywniejsza polityka fiskalna państw, a w dłuższym okresie wspólny unijny budżet. Innymi słowy, w celu przeciwdziałania stagnacji gospodarczej Mario Draghi wprost zachęca rządy do impulsów fiskalnych i zwiększonych wydatków. Dlaczego szef EBC niejako się „poddaje”, przyznając, że aby wykonać swoje zadanie, potrzebuje pomocy polityki fiskalnej rządów? Odpowiedzią na to pytanie jest problem sekularnej stagnacji. „Sekularny” w ekonomii oznacza „długotrwały”, wykraczający poza pojedynczy cykl koniunkturalny.

Sekularna stagnacja to sytuacja gospodarcza, w której zaczyna brakować trzech kluczowych czynników napędzających ją od okresu rewolucji przemysłowej: wzrostu liczby ludności, dostępudo coraz nowszych rynków i źródeł surowców oraz nowych przełomowych innowacji. Według umysłów ekonomicznych naszych czasów, np. Larry’ego Summersa czy Paula Krugmana, to właśnie problem, z którym mamy do czynienia obecnie. Jego konsekwencją jest m.in. radykalne ograniczenie pola działania banków centralnych, co można zobrazować na przykładzie stóp procentowych.

Bezzębne banki centralne

Odpowiedzią banków centralnych na nadchodzący kryzys było dotychczas zdecydowane cięcie stóp. Obniżając cenę pieniądza, Fed podczas każdej recesji po 1970 r. obcinał stopy o ponad 500 punktów bazowych (5 proc.). W rezultacie w większości przypadków realna stopa spadała o ponad 400 punktów bazowych poniżej stopy neutralnej. Dziś maksymalna przestrzeń w USA wynosi od 200 do 300 punktów, co oznacza spadek realnej stopy o zaledwie 150-250 punktów. Sytuacja w strefie euro jest jeszcze gorsza — tam przestrzeni na cięcie stóp już praktycznie nie ma.

Ekonomiści ukuli już nawet pojęcie „ekonomia monetarna czarnej dziury”, które opisuje działania banków centralnych przy zerowej stopie procentowej bez realnych szans na ucieczkę od nich. Dziś taka rzeczywistość jest już nie tylko w Japonii, ale także w strefie euro, gdzie eksperci nie spodziewają się jej zmiany nawet w ciągu pokolenia. Według wszelkich szacunków USA mają dołączyć do tego grona po kolejnej recesji. Kiedy więc działania banku centralnego stają się nieadekwatne, konieczne jest wykorzystanie polityki fiskalnej rządów.

Choć nie zanosi się na to, by problemy zachodniego świata szybko dosięgnęły Polski, wykład prof. Hardta zwrócił uwagę na długoterminowe potencjalne wyzwania na granicy polityki monetarnej i fiskalnej. Grzegorz Maliszewski podkreśla, że w dłuższej perspektywie należy zważyć korzyści ze zwiększonych wydatków z kosztami związanymi z utratą wiarygodności zagranicznych inwestorów i agencji ratingowych.

— Na dłuższą metę zalecam jednak ostrożność przy modyfikowaniu reguły wydatkowej. Jest to pewnego rodzaju wentyl bezpieczeństwa, na który patrzą agencje ratingowe i inwestorzy w kontekście stabilności finansów publicznych. Rozumiem jednak, że mogą się pojawić pokusy zwiększonych wydatków, szczególnie że przestrzeni do wsparcia ze strony polityki monetarnej jest niewiele. W takiej sytuacji skazani będziemy na zwiększone działania fiskalne — uważa główny ekonomista Millennium.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu