Fiskus może mieć haka na dywidendy

Łukasz Ruciński
02-06-2003, 00:00

Niemieckie firmy mogą mieć problemy z polskim fiskusem. Wszystko zależy od tego, jak urzędnicy wykorzystają kontrowersyjny przepis nowej polsko-niemieckiej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Niekorzystna interpretacja przepisów podatkowych przez polskiego fiskusa może oznaczać, że pieniądze niemieckich firm zostaną zamrożone na kontach urzędów skarbowych. Problem dotyczy zryczałtowanego podatku od dywidend, odsetek oraz opłat licencyjnych. Zgodnie z polskim prawem krajowym, płatności te obciążone są podatkiem wysokości (odpowiednio) 15 lub 20 proc. Za jego pobranie i przekazanie do urzędu skarbowego odpowiada podmiot, który wypłaca dywidendę lub odsetki.

Nowa polsko-niemiecka umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania, obniża wysokość stawek ryczałtu do 5 proc. Jednak skorzystanie z obniżonej stawki może być kłopotliwe. Chodzi o art. 29 ust. 1 umowy.

— Z treści tego przepisu wynika, że jeśli niemieckie lub polskie przepisy krajowe przewidują wyższą stawkę podatku niż umowa, służby podatkowe mogą domagać się wpłacenia podatku według stawki krajowej. Dopiero potem, na żądanie podmiotu zagranicznego, będą zwracać nadwyżkę, czyli kwotę wpłaconą ponad to, co wynika ze stawki umownej — wyjaśnia Robert Żukowski, menedżer w zespole międzynarodowego prawa podatkowego firmy Ernst & Young.

Procedura wyglądałaby zatem tak: polska spółka musi zapłacić niemieckiej spółce matce dywidendę. Kwotę dywidendy pomniejsza o 15-proc. podatek zryczałtowany, który wpłaca do polskiego urzędu skarbowego. Z kolei spółka niemiecka występuje do polskiego urzędu skarbowego o zwrot nadpłaty. Urząd sprawdza, czy może zastosować stawkę 5-proc., a gdy okaże się, że tak, wypłaca różnicę niemieckiej spółce.

Oznacza to czasowe zamrożenie środków na koncie polskiego urzędu skarbowego. Nie wiadomo zresztą, na jak długo, bo taka procedura to zupełna nowość.

Resort finansów stara się uspokajać, twierdząc, że jest to procedura naturalna, i wcale nie spowoduje problemów.

— Przepis ma jedynie umożliwić urzędom zwrot podatnikowi, np. niemieckiej spółce, nadwyżki podatku, gdyby płatnik, np. polska spółka, pomylił się i zamiast stawki umownej zastosował stawkę krajową. To zdarza się dość często — wyjaśnia Kazimierz Bany, wicedyrektor Dpartamentu Podatków Bezpośrednich Ministerstwa Finansów.

Jednak zdaniem specjalistów, art. 29 trudno zinterpretować w taki sposób. Poza tym w Polsce istnieją już przepisy o zwrocie nadpłaty. Po co więc wprowadzać dodatkowe do umowy?

Według Kazimierza Bany, takiego przepisu domagała się strona niemiecka. To możliwe — według Tima Hackemanna z berlińskiego Ernst & Young, bardzo podobne postanowienie zawiera np. umowa niemiecko-szwajcarska. Mimo to Niemcy pozwalają od razu zastosować obniżoną stawkę umowną.

Jak zachowają się polskie organy podatkowe? Możliwe, że zastosują przepis wprost i będą domagać się stawki krajowej a potem, na wniosek, zwracać różnicę. Choć w ocenie Roberta Żukowskiego, byłoby to działanie nieuprawnione.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ruciński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Fiskus może mieć haka na dywidendy