Florka patent na biznes i ból kręgosłupa

Właściciel Fakro zabiera się za odzież — termoaktywną i prozdrowotną. Woolmed zaczyna w Polsce, ale z oknem na świat

— W Nowym Sączu po prostu tacy jesteśmy — mamy nosa do biznesu. Romana Kluskę [twórcę Optimusa — red.] problemy zdrowotne skłoniły do uruchomienia biznesu z owczymi serami, zawały i udar sprawiły, że Kazimierz Pazgan [założyciel drobiarskiego Konspolu — red.] będzie sprzedawać komory normobaryczne, które go uratowały, a ja z powodu bólu kręgosłupa wziąłem się za leczniczą odzież z wełny — mówi Ryszard Florek, twórca Fakro, światowego producenta okien dachowych.

Zobacz więcej

SOLIDNY FUNDAMENT: Ryszard Florek z żoną od lat pojawia się w rankingach najbogatszych Polaków. W 2015 r. „Forbes” wyceniał ich majątek na 590 mln zł, co dało im 41. pozycję w zestawieniu. Rodzinne Fakro, producent okien dachowych, zatrudnia na świecie 3,3 tys. osób, a w skład grupy wchodzi 12 spółek produkcyjnych i 16 dystrybucyjnych w Europie, Azji i Ameryce. Okna Fakro docierają do ponad 50 krajów, a eksport odpowiada za 70 proc. obrotów. DAMIAN CIEŚLICKI

Problemy i inspiracje

Woolmed, spółka, która ruszyła pod koniec ubiegłego roku, w głowie jednego z najbogatszych Polaków narodziła się już 30 lat temu.

— Spędzałem czas w Sopocie na desce surfingowej. Złapał mnie taki ból kręgosłupa, że nie byłem w stanie egzystować. Kolejne tygodnie upływały na masażach, ale nie wracałem do zdrowia. Lekarz chciał operować. Bałem się, więc zacząłem kombinować. U nas w górach mówi się, że w takie bolące miejsce należy przyłożyć skórkę kota. No ale jak z tym chodzić, normalnie pracować i uprawiać sport? — wspomina Ryszard Florek.

Pomysł ewoluował na kursie żeglarskim.

— Trener kazał ubierać się w wełnę, która grzeje nawet wtedy, kiedy jest mokra. Połączyłem dwa fakty: chodzi o to, by nie doprowadzić do wyziębienia i przewiania rozgrzanej części ciała. Służy do tego, według naszych górskich mądrości, sierść kota, a według żeglarzy, owcza wełna — opowiada przedsiębiorca.

Problem w tym, że wełna „gryzie”. Ryszard Florek zaczął więc szukać czegoś wełnianego, co nie gryzie. Znalazł — wszywał do podkoszulków… wełniane szale. Znowu pojawił się problem. Nosiło się je wygodnie, gorzej było z praniem. Poszukiwania trwały więc dalej.

— Kilka lat później znalazłem w sklepie w Czechach całą wełnianą koszulkę z australijskich owiec. Wspaniałą, niegryzącą, ale przegrzewającą, bo w całości zrobioną z owczej wełny. Kupiłem zapas i rozcinałem na pół — bo potrzebowałem tylko ochrony kręgosłupa — mówi Ryszard Florek.

Potem biznesmen zaczął szukać firmy z Australii, która dostarczy surowiec — odpowiedni włos z owcy górskiej, cieńszy niż z polskich zwierząt, lekki, oddychający, niegryzący, czyli idealny.

— Zaczęliśmy zlecać produkcję takich koszulek jako gadżetów dla naszych dilerów. Chodzili w nich i ciągle dopytywali o kolejne. Rozdaliśmy koszulki pracownikom i absencja z powodu chorób spadła. W końcu uznałem, że czas pokazać je szeroko na rynku i tak powstał Woolmed — opowiada biznesmen.

Patenty i pieniądze

Ryszard Florek twierdzi, że najlepszą reklamą firmy jest stan jego kręgosłupa.

— Oczywiście koszulki to połowa sukcesu. Drugą zapewniły regularne ćwiczenia. Ostatecznie jednak na operację się nie zdecydowałem, bo przestała być potrzebna — mówi przedsiębiorca. Powołuje się na opinie fizjoterapeutów i lekarzy.

— Na razie pracujemy nad poszerzeniem oferty. Zaczęliśmy od wypuszczenia podkoszulków. Planujemy koszulki z długim i krótkim rękawem. W opracowaniu są bokserki i inne elementy garderoby. To dopiero przygotowania do rozwoju. Na razie zdobywamy pierwsze doświadczenia i robimy powoli zapasy magazynowe — twierdzi Ryszard Florek. Będzie potentat na miarę Fakro?

— Na razie patrzymy na Polskę, wchodzimy do pierwszych sklepów medycznych, budujemy kanał e-commerce. Myślimy o sprzedaży w sklepach sportowych. Nie ruszyliśmy jeszcze z żadną reklamą i nie wynajęliśmy fachowców od marketingu. Mamy na to czas i pieniądze. Mamy też patenty na Europę i resztę świata — mówi biznesmen.

Z innej bajki

Najwięksi polscy przedsiębiorcy często inwestują w poboczne biznesy o mniejszej skali. Najbardziej typowe to otwarcie pojedynczej restauracji i budowa hotelu, a ostatnio — inwestycje finansowe w start-upy, którym biznesowi wyjadacze często również doradzają. Przykłady realizacji własnych biznesowych z całkiem innej branży też jednak można znaleźć. Michał Sołowow rozwija od lat sieć rybnych fast foodów North Fish, a Krzysztof Jędrzejewski, główny akcjonariusz Kopeksu, ma dwa ogrodnicze biznesy: Floraland i Iglak.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Florka patent na biznes i ból kręgosłupa