FTSE zaprezentowało Polskę wśród państw rozwiniętych

PAP
11-05-2018, 20:54

Agencja indeksowa FTSE Russell zorganizowała w piątek w Londynie konferencję poświęconą polskiemu rynkowi kapitałowemu, świętując włączenie Polski do grona państw rozwiniętych. Jak tłumaczono, ta decyzja otworzy polskim firmom dostęp do największych funduszy inwestycyjnych.

O przekwalifikowaniu Polski z grupy rynków rozwijających się do rozwiniętych poinformowano jesienią ub. r., a decyzja wejdzie w życie we wrześniu br.

W efekcie Polska znajdzie się w grupie 25 najbardziej rozwiniętych światowych rynków, do których zaliczane są m.in. Niemcy, Francja, Japonia, Australia i Stany Zjednoczone. Do indeksów FTSE Russell benchmarkują się (porównują się) wiodące światowe fundusze inwestycyjne.

W rozmowie z polskimi mediami Philip Lawlor, dyrektor zarządzający FTSE Russell odpowiedzialny za badania rynkowe, tłumaczył, że w wyniku decyzji "Polska uzyska dostęp do znacznie większej puli pieniędzy instytucjonalnych".

"To z kolei wygeneruje - mam nadzieję - spiralę większego kapitału i zapotrzebowania na akcje, a to z kolei (...) przełoży się na liczbę firm notowanych na warszawskiej giełdzie" - przekonywał.

Jak ocenił, Polska ciągle osiągała lepsze stopy wzrostu gospodarczego w porównaniu z innymi krajami rozwiniętymi, m.in. dzięki silnej konsumpcji wewnętrznej i rynkowi pracy.

"To część procesu, przez który przechodzicie (od 1989 roku), tej olbrzymiej transformacji, w trakcie której trajektoria stopy wzrostu GNI per capita była znacznie wyższa niż w wielu innych gospodarkach. Ta podróż wciąż trwa i nie jest zakończona, ale (ta decyzja) przenosi nas do kolejnego rozdziału" - powiedział Lawlor.

Również prezes warszawskiej giełdy Marek Dietl podkreślił, że ubiegłoroczna decyzja FTSE to "wysiłek wielu pokoleń czy kohort tworzących polski rynek kapitałowy".

Jak tłumaczył, polska giełda "jest w tak szczęśliwej sytuacji, że według rankingu FTSE Russell jesteśmy krajem rozwiniętym, a według drugiego największego rankingu MSCI jesteśmy wciąż krajem rozwijającym się".

"Większość funduszy inwestycyjnych na świecie - 87 proc. - ma prawo inwestować tylko w 25 najbardziej rozwiniętych, jeśli chodzi o rynek kapitałowy, krajach. Do tej pory mieliśmy dostęp do tych 12-13 proc. światowych pieniędzy inwestycyjnych; dzisiaj mamy do 100 proc." - powiedział w rozmowie z polskimi mediami. Jak ocenił, związany z decyzją FTSE proces rekonstrukcji portfeli inwestycyjnych potrwa kilka lat.

"Trzeba pamiętać, że to inny rodzaj płynności, który u nas się pojawi: fundusze na rynkach rozwijających się są zazwyczaj bardziej aktywnie zarządzane, te wielgachne hipopotamy rynku kapitałowego są bardziej pasywne: wybierają według wzorów i algorytmów pewne spółki, dłużej je trzymają w strukturze odpowiadającej płynności, wielkości tych spółek" - tłumaczył Dietl.

Jak zaznaczył przeniesienie Polski do grupy krajów rozwiniętych stwarza dwa wyzwania i szanse dla warszawskiej giełdy: aby przyciągnąć większe spółki prywatne, żeby zwiększyć wybór dla funduszy, a także wzmocnić te spółki, które już są na giełdzie "aby szybko rosły i dołączyły do tych, które są inwestowalne przy tych funduszach".

Z kolei dyrektor zarządzający FTSE Russell ds. regulacji i standardów zarządzania Christopher Woods podkreślił, że o ile waga Polski w nowym indeksie znacząco spadnie - z 1,3 proc. do 0,13 proc. - to klasyfikacja wśród rynków rozwiniętych jest "powodem do dumy" i "pokazuje, że Polska spełnia te same warunki co inne rynki" w tej grupie.

"Warto zresztą pamiętać, że te indeksy nie pozostają statyczne: do indeksu rynków rozwijających się będziemy wprowadzać Arabię Saudyjską, począwszy od przyszłego roku, a w jakimś momencie włączone zostaną także Chiny, więc znaczenie Polski by w efekcie spadło" - tłumaczył.

Woods zaznaczył, że w dłuższej perspektywie spodziewa się, że zmiana doprowadzi do zwiększenia napływu inwestycji do Polski, choć krótkoterminowo może ona pozostać na obecnym poziomie z racji niskiej wagi w nowym indeksie.

Ekspert poinformował także, że ze względu na ostrzejsze wymogi liczba polskich firm klasyfikowanych na indeksach FTSE spadnie minimalnie z 42 do 38.

Jednocześnie przyznał, że w decyzji o zmianie kategorii jest zawsze element przekonywania inwestorów do nowych rynków, ale - jak zastrzegł - "przede wszystkim podążamy za rynkiem, który odzwierciedlamy - a nie na niego wpływamy".

"Kiedy wierzymy, że jakiś kraj jest porównywalny do innych to wskażemy ten fakt użytkownikom naszych indeksów i zachęcimy ich do przemyślenia tej sprawy" - powiedział, tłumacząc, że w tym procesie FTSE bliżej współpracuje także m.in. z regulatorami, np. giełdą i bankiem centralnym w celu szczegółowego zbadania sposobu funkcjonowania danego rynku.

Polska została sklasyfikowana przez FTSE po raz pierwszy w 2004 roku, trafiając do grupy drugorzędnych rynków rozwijających się, a analitycy ocenili, że poprawy wymagają cztery obszary: brak rozwiniętego rynku handlu walutami i rynku pożyczania papierów wartościowych, niska dostępność odpowiednich rachunków powierniczych i niskorozwinięty rynek instrumentów pochodnych.

W 2011 roku Polska została przeniesiona na tzw. listę państw obserwowanych (watch list) pod kątem możliwej reklasyfikacji jako kraj rozwijający się, gdzie trafiła w 2013 roku. Od 2015 była ponownie rozpatrywana jako potencjalny nowy członek indeksu państw rozwiniętych. Decyzję w tej sprawie podjęto jesienią ub.r., a wejdzie w życie we wrześniu br.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / FTSE zaprezentowało Polskę wśród państw rozwiniętych