Fundusz Trójmorza ułatwi biznesową współpracę polsko-rumuńską

  • Materiał partnera
opublikowano: 10-09-2019, 22:00

Firmy z Polski i Rumunii chcą i powinny ze sobą współpracować. Powstanie Inicjatywy Trójmorza, a ostatnio powołanie Funduszu Trójmorza, umożliwia zintensyfikowanie wspólnych działań

— Sześć mld euro wynoszą obroty gospodarcze między Polską a Rumunią, w ostatnich latach rosną w tempie 15-20 proc. To zasługa polskich firm działających w Rumunii i rumuńskich w Polsce, ale także wspólnych projektów — mówił Zbigniew Gryglas, poseł PiS, który był gospodarzem dyskusji „Polska i Rumunia — zacieśnianie strategicznego partnerstwa w wymiarze gospodarczym”.

Uczestnicy dyskusji wskazali zarówno czynniki ułatwiające, jak
i bariery w prowadzeniu biznesu między firmami z Polski i Rumunii. Byli jednak
zgodni co do tego, że powołany niedawno Fundusz Trójmorza ma szansę znacznie go
ułatwić.
Zobacz więcej

WSPARCIE DLA INWESTORÓW:

Uczestnicy dyskusji wskazali zarówno czynniki ułatwiające, jak i bariery w prowadzeniu biznesu między firmami z Polski i Rumunii. Byli jednak zgodni co do tego, że powołany niedawno Fundusz Trójmorza ma szansę znacznie go ułatwić. Fot. WM

Jej uczestnicy zastanawiali się, jak wykorzystać potencjał współpracy do dalszego rozwoju obu krajów i całego regionu. Próbowali też zdefiniować przeszkody, które mogą tę współpracę spowalniać, a także wskazać sposoby ich zniwelowania.

W jedności siła

— Polska i Rumunia jako dwa pierwsze kraje powołały Fundusz Trójmorza. Nie miały wątpliwości, że musi on powstać, aby zbliżyć kraje inicjatywy Trójmorza, która integruje państwa Europy Środkowej i Południowej na osi północ — południe. Jest ona uzupełnieniem unijnej integracji na osi: wschód — zachód. Trójmorze wzmacnia wspólnotę europejską poprzez konsolidację gospodarek krajów, które je stworzyły — dodał Zbigniew Grylas.

Zapytał Floriana Kubinschi, wiceprezesa rumuńskiego EximBanku, o bariery hamujące polsko-rumuńską współpracę. Ten odpowiedź zaczął od anegdoty.

— Podczas I wojny światowej Polska przywiozła do Rumunii na przechowanie pewne skarby. My o nie zadbaliśmy. Nasze zaś wywieźliśmy do Rosji. Po wojnie Rumunia oddała Polsce przechowywane dobra, a na powrót naszych wciąż czekamy. To opowieść o dobrej i wieloletniej dwustronnej współpracy, ale też historyjka o tym, jak ważne jest zaufanie w regionie — tłumaczył Florian Kubinschi.

— Powinniśmy przyjąć podejście regionalne do kwestii gospodarczych. Bez tego trudno będzie nam intensyfikować współpracę. Po pierwsze, zacznijmy od mówienia wspólnym głosem. Po drugie, budujmy instytucje, które wspomogą firmy i organizacje w finansowaniu inwestycji. Fundusz Trójmorza jest właśnie takim przedsięwzięciem. Gdy bowiem wspólnie, regionalnie będziemy realizować projekty infrastrukturalne, dotyczące cyfryzacji czy bezpieczeństwa, to możemy uzyskać 20-krotnie więcej pieniędzy na ich realizację, niż gdybyśmy je przygotowali indywidualnie. Oczywiście musimy także współpracować z europejskimi i światowymi instytucjami finansowymi, z różnymi krajowymi agencjami. Zresztą one wszystkie zadają to samo pytanie: kiedy reszta państw z Grupy Wyszehradzkiej przyłączy się do Funduszu Trójmorza — mówił wiceprezes EximBanku.

— Wiele razy usłyszałem, że odnieśliśmy sukces, tworząc Fundusz Trójmorza. Nie byłoby to możliwe bez wielkiego wkładu Polski — dodał Florian Kubinschi.

— To prawda, udało się nam doprowadzić do podpisania umowy powołującej fundusz w ekspresowym tempie, bo raptem w ciągu ośmiu miesięcy. Fundusz jest inicjatywą komercyjną, przynoszącą zysk inwestorom. Będzie wspierał finansowo interesujące projekty krajów Trójmorza — przyznał Paweł Nierada, pierwszy wiceprezes zarządu BGK.

Tłumaczył, że Rumunia z bankowej perspektywy jest atrakcyjnym i bezpiecznym miejscem do inwestowania.

— Możemy zaoferować różne produkty bankowe wspierające eksport polskich towarów, czy w ogóle szerzej ekspansję zagraniczną polskich przedsiębiorców w Rumunii. Oczywiście po jednostkowym przeanalizowaniu konkretnych projektów. Nie istnieją jednak ogólne przeciwwskazania, ograniczenia, by oferować pomoc rozwojową polskim biznesom w Rumunii i równocześnie wspierać wzrost rumuńskiej gospodarki. Podpisaliśmy umowy z sześcioma bankami, by z ich pomocą oferować eksporterom nasze produkty bankowe — wyliczał Paweł Nierada.

Dodał, że z perspektywy BGK i zaangażowania banku w projekty z polskimi przedsiębiorcami w Rumunii sytuacja przedstawia się podwójnie dobrze.

Sprawny system bankowy

— Jako bank jesteśmy obecni wraz z naszymi klientami w 67 krajach na 6 kontynentach. I żaden z tych krajów nie jest Rumunią, a to oznacza, że firmy dotąd nie potrzebowały wsparcia BGK, bo naszym zadaniem jest wspieranie polskiego przedsiębiorcy tam, gdzie rynek z takich czy innych powodów zawodzi. Jeżeli udaje się wszystko zrobić z wykorzystaniem zasobów dostępnych, czy to bezpośrednio na polskim rynku kapitałowym finansowym, czy z wykorzystaniem rynku rumuńskiego, to świetnie i pomoc BGK nie jest potrzebna — mówił Paweł Nierada.

Wyraził jednak przekonanie, że Fundusz i sam bank będą pomocne, gdy kraje Trójmorza zaczną realizować regionalne projekty infrastrukturalne. Z tą opinią zgodził się Krzysztof Pawiński, prezes Maspeksu.

— Z moich doświadczeń wynika, że firmy rumuńskie nie sięgają do źródeł finansowania w Polsce, bo mają dobry i efektywny system bankowy u siebie. My sami nie korzystamy przy projektach rumuńskich z oferty polskiej, a z rumuńskiej. W ten sposób redukujemy ryzyko walutowe. Nasza przygoda z biznesem w Rumunii rozpoczęła się w 1997 r. Mamy więc za sobą 22 lata intensywnej pracy. Maspex wytwarza swoje produkty w trzech fabrykach w Rumunii — mówił Krzysztof Pawiński.

Przyznał, że obecnie trudno jest szybko dojechać z Polski do Rumunii, ale wiosną uruchomiono bezpośrednie połączenia lotnicze z Krakowa do Bukaresztu. Przedsiębiorca zwrócił też uwagę na zmiany w przepisach podatkowych.

— Przywołam rumuński eksperyment podatkowy. Kilka lat termu rząd odważył się, pomimo negatywnych opinii doradców, skokowo obniżyć VAT. Stawki na żywność spadły bodajże z 18 na 8 proc. Wieszczono prawie załamanie gospodarcze, a wpływy z podatków wzrosły. Także biznes odczuł pozytywnie tę zmianę. To wspaniały eksperyment, który powinien być inspiracją dla wielu reżimów podatkowych. Dwa lata temu Rumunia zastanawiała się, czy nie wprowadzić podatku przychodowego zamiast dochodowego dla firm. Niestety z tego pomysłu zrezygnowano. To byłoby rozwiązanie innowacyjne. Dochód jest trudnym pojęciem, łatwo manipulować jego wielkością, transferować podatek dochodowy za granicę, zwiększać koszty. Zastąpienie tego podatku podatkiem przychodowym byłoby czymś, co jest probiznesowe, czyste i sprawiedliwe. Ze względu na opór wielkich korporacji wycofano się z tej koncepcji — opowiadał Krzysztof Pawiński.

Obie inicjatywy zmian podatkowych uznał za ciekawe, nawet ten niezrealizowany, bo dają szanse rozwoju przedsiębiorczości. Ale jego zdaniem atutem rynku rumuńskiego są wykształceni pracownicy.

— Znajomość języków obcych w Rumunii jest na dużo wyższym poziomie niż w Polsce i praktycznie komunikacja w języku angielskim z osobą na poziomie stanowiska robotniczego jest możliwa, co w Polsce jest często dużym utrudnieniem. W Rumunii mamy do czynienia z młodym, dobrze wykształconym społeczeństwem i przede wszystkim z konsumentem, który jest optymistycznie nastawiony. A optymizm to gotowość do wydawania pieniędzy, realizowania zakupów, a z tego żyją takie firmy jak nasza— mówił prezes Maspeksu.

Jego zdaniem jest to jeden z bardziej perspektywicznych rynków europejskich.

— To drugi po Polsce rynek w naszym portfolio. Realizujemy tam obroty wartości ok. 2 mln euro. Czujemy się tam dobrze, jesteśmy tam dobrze traktowani. Oczywiście są też wyzwania, bo każda moneta ma awers i rewers. Gospodarka jest przeregulowana, przy pozwoleniach na budowę firma musi spełnić wiele wymogów formalnych, biurokratycznych, które wydłużają czas realizacji inwestycji — mówił Krzysztof Pawiński.

bc64433c-8c2e-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Innowacji
Najważniejsze informacje o rozwoju i finansowaniu nowych technologii. Ciekawostki ze świata gigantów, start-upów i funduszy VC
ZAPISZ MNIE
Puls Innowacji
autor: Anna Bełcik
Wysyłany raz w tygodniu
Anna Bełcik
Najważniejsze informacje o rozwoju i finansowaniu nowych technologii. Ciekawostki ze świata gigantów, start-upów i funduszy VC
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Podobieństwa i różnice

Jego zdaniem w obu krajach istnieje przestrzeń na odważną deregulację i ograniczenie wymogów formalnych.

— Spółki rumuńskie dysponują znacznie niższym kapitałem niż polskie — stwierdził Florian Kubinschi i jest to jego zdaniem jedna z przyczyn, dla których rumuńskiemu biznesowi trudno uzyskać kredyty, a zagranicznemu łatwiej.

Zwrócił się bezpośrednio do Krzysztofa Pawińskiego.

— Pana firma jest w dobrej, normalnej, sytuacji w przypadku standardów polskich, ale jest to równocześnie wyśmienita pozycja w porównaniu do firm rumuńskich. Firmy rumuńskie ze względu na brak kapitału nie kwalifikują się bowiem, aby brać pożyczki i kredyty z banków rumuńskich. Taka sytuacja to jedna z przyczyn, przez które tak łatwe jest otrzymanie pomocy finansowej z banków dla zagranicznych inwestorów, a tak trudne dla rodzimych — mówił Florian Kubinschi.

Rozmówcy zwrócili uwagę na podobieństwa w sposobie rozwoju gospodarczego w obu krajach. Znacząco wyższy wzrost PKB w Polsce i w Rumunii niż w całej UE, rosnące płace (podbijane przez wzrost płacy minimalnej i rządowe działania na rynku pracy), znaczenie konsumpcji prywatnej dla wzrostu gospodarczego oraz przyspieszająca nieco inflacja.

— Mamy dobry wzrost, ale zaczynaliśmy od bardzo niskiego poziomu. 70 proc. dochodów w Rumunii przeznacza się na towary konsumenckie i tu będzie nadal ogromny obszar wzrost — uważa Florian Kubinschi.

— W Rumunii obecnych jest niewiele polskich firm. I wydaje mi się, że jest to spowodowane przede wszystkim brakiem rzetelnej wiedzy i rzetelnego dostępu do tego rynku — mówił Paweł Nierada.

— Paradoksalnie cieszę się, że Maspex nie potrzebuje wsparcia BGK w Rumunii. Naszym zadaniem jest wspieranie polskiego przedsiębiorcy tam, gdzie rynek z różnych przyczyn zawodzi. Jeżeli udaje się realizować inwestycje z wykorzystaniem zasobów dostępnych, czy to bezpośrednio na polskim rynku kapitałowym finansowym, czy z wykorzystaniem rynku rumuńskiego, to jest bardzo dobrze. Pewnie, co już wspomniałem, gdy perspektywa rozwoju osi północ — południe w regionie zacznie się bardziej materializować w różnych inwestycjach, wzrośnie zainteresowanienaszą ofertą i pomocą — dodał wiceprezes BGK.

Specyfika regionalna

— Ścieżka decyzyjna w biznesie jest prosta. Tak długo, jak każda firma może wydawać swoje pieniądze i otrzymywać dobry zwrot z inwestycji, powinna to robić. Gdy zwrot z inwestycji spada, firma szuka nowej lokalizacji, ale wraz z odległością rosną zagrożenia związane z nowymi rynkami. Otwieramy się na ryzyko o charakterze regulacyjnym, językowym, dostępu do kadr, stworzenia wewnętrznych mechanizmów w firmie, które potrafią zarządzać projektami w skali regionalnej czy globalnej — mówił Krzysztof Pawiński.

Podkreślił on, że droga do sukcesu za granicą, także droga do inwestycji w Rumunii, prowadzi poprzez budowę mocnej pozycji na danym rynku.

— To jest uproszczone myślenie, że można rozpocząć przygodę z biznesem od rynku zewnętrznego z pominięciem krajowego. Dla mnie to jest zbyt ryzykowne i nigdy takiej decyzji nie podejmowałem — mówił Pawiński.

Przypomniał, że jego firma zaczęła swoją obecność na rynku rumuńskim od działalności handlowej. Gdy ta okazała się sukcesem, dołączono wytwarzanie lokalne.

— Kolejnym etapem były przejęcia i zakup firm lokalnych i marek lokalnych — opowiadał Pawiński.

Podkreślał on, że nie ma jednego schematu, jak robić z sukcesem biznes w Rumunii.

— Sukces jest ulotny, trudno definiowalny. Uważam, że trzeba się odważyć, zrobić ten pierwszy krok — zainwestować na rynku zewnętrznym. Jednak jeśli ktoś chce to zrobić, to musi być go na to stać. Jeśli nie masz zasobów — poduszki finansowej na to, żeby zapłacić za swoje błędy, to nie rób tego, bo to jest droga do biznesowej porażki — mówił Krzysztof Pawiński.

Jako przykład barier wskazał długi czas oczekiwania w Rumunii na pozwolenia na budowę związany z koniecznością spełnienia wymogów formalnych. Za ułatwienie zaś uznał to, że w Unii Europejskiej istnieją wspólne regulacje dotyczące żywności.

— Unia Europejska stworzyła możliwości działania na podstawie zbliżonych wymogów. I to jest główne dobrodziejstwo tego, że możemy robić biznes na rynkach ościennych, a że nie istnieją oddzielne regulacje dla każdego kraju — mówił Pawiński.

Na dobrych stronach współpracy skoncentrował się także wiceprezes rumuńskiego banku.

— Polska i Rumunia mają największą liczbę mieszkańców i terytorium w Europie Środkowo-Wschodniej. W związku z tym musimy być po prostu wiodącymi partnerami w tej części kontynentu. Nie ma barier, jeśli chodzi o relacje instytucji. Stworzenie Funduszu Trójmorza jest dużym osiągnięciem. I chciałbym jeszcze raz pogratulować polskim kolegom tego sukcesu, bo to oni odegrali wiodącą rolę w jego sprawnym powołaniu do życia. Musimy jeszcze popracować nad formułą jego funkcjonowania i pomyśleć o funduszach regionalnych — podsumował Florian Kubinschi.

O Funduszu Trójmorza

Fundusz Trójmorza

  • Fundusz Trójmorza jest ekonomicznym wymiarem Inicjatywy Trójmorza i stanowi przedsięwzięcie inwestycyjne do finansowania kluczowych projektów infrastrukturalnych w regionie.
  • Współzałożycielami Funduszu są instytucje rozwoju z państw Trójmorza.

Struktura i wielkość Funduszu

  • Fundusz został utworzony na prawie luksemburskim, które jest znane i akceptowane przez międzynarodowych inwestorów. Luksemburg stanowi centrum międzynarodowego rynku funduszy inwestycyjnych.
  • Współzałożyciele Funduszu mają wpływ na warunki funkcjonowania Funduszu zapisane w dokumentach założycielskich oraz sprawują aktywny nadzór inwestorski poprzez uczestnictwo w organach Funduszu.
  • Poza krajami Trójmorza do Funduszu będą zaproszeni międzynarodowi inwestorzy instytucjonalni oraz międzynarodowe instytucje rozwoju.
  • Wstępnie zakłada się, że Fundusz będzie dysponował środkami rzędu 5 mld euro i wygeneruje inwestycje o łącznej wartości 100 mld euro.

Inwestycje

  • Proces selekcji inwestycji realizowanych przez Fundusz będzie miał charakter dwustopniowy. Lista projektów będzie generowana przez kraje Trójmorza. Następnie będą one weryfikowane i analizowane przez niezależny podmiot zarządzający Funduszem. Decyzje inwestycyjne będą podejmowane w oparciu o kryterium zbieżności projektu ze strategią Funduszu, szacunki w zakresie przewidywanej stopy zwrotu oraz kosztów i korzyści.
  • Fundusz Inwestycyjny Inicjatywy Trójmorza (Three Seas Initiative Investment Fund). 29 maja Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) i rumuński EximBank podpisały w Luksemburgu akt założycielski funduszu. Fundusz działa na podstawie prawa Luksemburga na zasadach komercyjnych i rynkowych. Ma realizować projekty w dziedzinach, które zostały określone jako priorytetowe dla regionu Trójmorza. To zrównoważona infrastruktura transportowa, czyli np. linie kolejowe, wodne śródlądowe, porty, autostrady oraz infrastruktura energetyczna i infrastruktura cyfrowa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał przygotowany we współpracy z BGK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu