Fundusze akcji tureckich mijają się z hossą

Indeks giełdy w Stambule wzrósł w ciągu 12 miesięcy o 28 proc., tymczasem fundusze tam inwestujące są pod kreską. Winna lira

Wartość jednostek funduszy akcji tureckich zarządzanych przez polskie TFI zwiększyła się w ostatnich 30 dniach o 7-11 proc. Nieźle, ale główne indeksy giełdy w Stambule poszły w tym czasie do góry wyraźnie więcej. Jeszcze większy rozjazd widać, gdy spojrzy się na wyniki w dłuższej perspektywie. W 12 miesiącach turecka giełda poszła do góry o 24,5 proc., a najlepszy z pięciu polskich funduszy akcji tureckich nie osiągnął nawet jednej trzeciej tego wyniku. Najgorszy jest na minusie. Nie zawsze tak było — mniej więcej do połowy września 2016 r. notowania funduszy wiernie naśladowały indeksy.

W lipcu Turcją wstrząsnęła próba zamachu stanu, co zdołowało giełdę i wyniki funduszy. Jednak, gdy sytuacja się ustabilizowała, a giełda odbiła, polskie fundusze nadal traciły. I nie miało znaczenia, czy akcje tureckich spółek kupowały bezpośrednio, czy ekspozycję na tamtejszy rynek uzyskiwały przez inne fundusze, w tym ETF-y.

— Wyniki funduszy to i wyłącznie wypadkowa kursów walut. Do lipca fundusze radziły sobie nawet lepiej niż rynek, bo waluta nie przeszkadzała. Po próbie zamachu stanu doszło do osłabienia liry, które pogłębiło się w listopadzie — tłumaczy Marek Buczak, dyrektor ds. rynków zagranicznych Quercus TFI.

— Istotny wpływ na wyniki funduszy akcji tureckich ma kurs liry i to właśnie jej gwałtowne osłabienie wpłynęło na tak dużą różnicę między zmianami indeksów a stopami zwrotu wykazanymi przez fundusze — wtóruje Mikołaj Stępniewski, zarządzający funduszem Investor Turcja. Na początku listopada 2016 r. amerykański dolar kosztował 3,10 liry. W styczniu 2017 r. już ponad 3,80. Złoty też tracił, ale od początku 2017 r. zyskał do dolara 20 groszy.

— Rok 2016 kończyliśmy z lirą wartą 1,19 zł. Teraz jest warta 1,09 zł — zauważa Mikołaj Stępniewski.

Najważniejsze przyczyny to: lipcowa próba zamachu stanu, wprowadzenie stanu wyjątkowego, a potem obniżki ratingów przez agencje S&P oraz Moody’s. Zwłaszcza ta od Moody’s pod koniec września miała duże znaczenie, ponieważ była to pierwsza agencja, która obniżyła rating poniżej poziomu inwestycyjnego. I właśnie od tamtego momentu widać drugą, po lipcowej, fazę osłabienia waluty związaną z odpływem kapitału zagranicznego z tureckiego rynku.

Hedging nie istnieje

W efekcie ruchów walut był już moment, że fundusze akcji tureckich były o kilkanaście procent na minusie, licząc zaledwie od początku 2017 r. W tym czasie Borsa Istanbul rosła jak na drożdżach.

— Lira bardzo traciła w ostatnim czasie, więc nawet jeśli ceny akcji w walucie lokalnej rosną, to i tak jest to niwelowane przez efekt kursów walutowych — mówi Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers DM. Inwestycje w obcych walutach są często przez zarządzających zabezpieczane przed ryzkiem kursowym. Jednak w przypadku inwestycji nad Bosforem tego nie robią, bo jest zbyt kosztowne. Koszt hedgingu to różnica między stopami procentowymi. W Turcji wynoszą one około 10 proc., w Polsce poniżej 2 proc., więc koszt zabezpieczenia to 8-9 proc. rocznie.

Od ściany do ściany

Marek Buczak uważa, że dla zrozumienia specyfiki inwestycji w funduszach tureckich warto uświadomić sobie jeszcze różnice w polityce gospodarczej Polski i Turcji. Przypomina, że niezależnie od niuansów aktualnej polityki, NBP był w ostatnich latach dość konserwatywny i utrzymywał stopy procentowe na stosunkowo wysokim poziomie. Turecki bank centralny — odwrotnie.

— Turcja miała okresy wysokiego wzrostu gospodarczego, ale było to okupione słabszą walutą. Inne jest po prostu nastawienie tamtejszego banku centralnego — mówi Marek Buczak. Zarządzający Quercus TFI podkreśla, że specyfika kraju przekłada się na specyfikę wyników funduszy. — Turcja to rynek wysokiego ryzyka. Raz jest bardzo dobrze, innym razem bardzo źle — podkreśla Marek Buczak.

Ostatnio nakładają się na to zapędy obecnej ekipy rządzącej. — Lira to specyficzny przypadek, wynikający z tego, że bank centralny traci niezależność. Inwestorzy bardzo źle to odbierają, bo Turcja ma dość świeże doświadczenia z wysoką inflacją. Niepokoi też sprawa zmiany konstytucji, którą chce przeprowadzić prezydent Recep Erdogan, by mieć ustrój bardziej prezydencki — dodaje Przemysław Kwiecień. Jego zdaniem nie ma obecnie szans na umocnienie liry. Mikołaj Stępniewski uważa, że myśląc o rynku tureckim trzeba rozważyć różne warianty rozwoju sytuacji.

— Jeżeli ktoś wierzy w umocnienie liry, może angażować się mocniej. Jeśli doszłoby do stabilizacji politycznej połączonej z zachowaniem niezależności banku centralnego i podniesieniem stóp procentowych, można spodziewać się większego odbicia liry, a co za tym idzie — lepszych wyników funduszy inwestujących w Turcji. Czynnikiem działającym w przeciwnym kierunku mogą być decyzje amerykańskiej rezerwy federalnej. Turcja jest bardzo wrażliwa na poziom stóp procentowych w USA w związku z dużym i denominowanym w dolarach zadłużeniem przedsiębiorstw i skarbu państwa oraz dużym deficytem na rachunku obrotów bieżących — mówi Mikołaj Stępniewski.

— Zaangażowanie inwestorów zagranicznych w Turcji jest niższe, niż bywało w minionych latach. To jeden z najbardziej nielubianych rynków od początku roku, w przeciwieństwie np. do Rosji. Porównując indeksy tureckie z innymi, porównujmy zawsze w tej samej walucie. Wiele indeksów rynków rozwijających się jest na szczytach bądź blisko nich. Turcja ma w tym względzie na pewno trochę do nadrobienia. W przeciwieństwie do konsensu rynkowego zakładamy, że pierwsze półrocze będzie dla indeksu lepsze niż drugie. Pamiętajmy jednak, że jest to rynek bardzo zmienny, zawsze może wydarzyć się coś nieoczekiwanego — komentuje Bartosz Dębowski, zarządzający funduszem Arka BZ WBK Akcji Tureckich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fundusze / Fundusze akcji tureckich mijają się z hossą