Fundusze sowicie zarobiły w Brazylii, ale…

Kto zarobił, niech się cieszy. Pozostali niech nie dadzą ponieść się emocjom, bo fundusze lokujące w Ameryce Łacińskiej niemało zarabiają, ale kontynuacja hossy wisi na włosku

Jeśli mierzyć hossę wzrostem indeksów giełdowych, to gdzie jak gdzie, ale w Brazylii trwa ona w najlepsze. Od stycznia 2016 r. główny indeks giełdy w Sao Paulo wzrósł o 96 proc. W ślad za giełdą poszły fundusze inwestycyjne dostępne polskim inwestorom. Zarówno te klasyczne, jak i notowane na zagranicznych giełdach ETF, dostępne w rodzimych biurach maklerskich.

iShares MSCI Brazil Capped ETF wzrósł nawet więcej niż parkiet w Sao Paulo, bo o 135 proc. Należy jednak pamiętać, że jest wyceniany w dolarach amerykańskich, co z perspektywy polskiego inwestora ma niebagatelne znaczenie. Zarówno jeśli chodzi o wynik liczony w złotych, jak i kwestie rozliczeń podatkowych. Narzekać jednak nie mogą również ci, którzy wybrali rozwiązania przeznaczone dla zwykłych ciułaczy. Od stycznia 2016 r. jednostki NN Ameryki Łacińskiej (L) podrożały o 68,4 proc.

W tym samym czasie Investor Ameryki Łacińskiej przysporzył swoim uczestnikom 45,5 proc. zysku. Oba działają w formule master-feeder, czyli przekazują pieniądze klientów funduszowi zagranicznemu, który dopiero kupuje akcje. Fundusze zagraniczne, z którymi współpracują polskie TFI, wyraźnie przeważają w swoich portfelach aktywa brazylijskie. W efekcie ekspozycja na Brazylię funduszu NN Ameryki Łacińskiej (L) wynosi 54,4 proc., a Investor Ameryki Łacińskiej — aż 63 proc.

Własna ścieżka

Różnica w wynikach funduszy może wynikać z przeliczeń walutowych — czy fundusz docelowy bazuje na dolarze, czy na euro. Sugerują to również tegoroczne wyniki. Od początku 2017 r. produkt Investors TFI jest tylko 6,7 proc. na plusie, podczas gdy ten z oferty NN Investment Partners TFI — 22,1 proc. Warto jednak zauważyć, że spółki mające przynajmniej 5 proc. w portfelu funduszu docelowego Investor Ameryki Łacińskiej istotnie różnią się od głównych aktywów funduszu NN Ameryki Łacińskiej (L) czy latynoskich ETF-ów z rodziny iShares. Dla przeciętnego inwestora kluczowe jest jednak to, czy brazylijska hossa będzie kontynuowana i czy jest jeszcze sens wpłacać pieniądze do funduszy, które lokują na tamtejszym rynku.

Pytanie jest tym bardziej zasadne, że od krachu, którego symbolem stał się upadek banku Lehman Brothers, giełda w Sao Paulo chodzi własnymi ścieżkami. W przeciwieństwie do innych giełd, to, że ociera się obecnie o historyczne maksima, nie jest wynikiem mozolnego odrabiania strat z 2008 r. Brazylijska giełda odrobiła je już w 2009 r. Przez 1,5 roku indeks iBovespa utrzymywał się z grubsza na osiągniętym w 2009 r. poziomie, po czym — gdy inne giełdy pięły się do góry — powoli, ale systematycznie obniżał loty. Na początku 2016 r. był niemal tak nisko, jak w apogeum kryzysu z lat 2008-09. Przez ostatnie 2 lata ekspresowo odrabiał zaś straty. Eksperci, których pytaliśmy, są jednak raczej wstrzemięźliwi co do dalszych perspektyw parkietu w Sao Paulo.

— Najbardziej przewartościowane są giełdy w Stanach Zjednoczonych, potem w Europie, ewentualnie Japonii. Do tego dochodzą napięcia geopolityczne w Azji. W Ameryce Południowej jest więc tanio, ale na tle innych regionów. Nie należy jednak zapominać o sytuacji w Wenezueli, która może się rozlać po całym regionie — zaznacza Daniel Cegiełka z mBanku.

— Ameryka Południowa nie jest wolna od ryzyka. Brazylia wychodzi z bardzo głębokiego kryzysu, a wysokie stopy zwrotu to konsekwencja powrotu kapitału zagranicznego na ten rynek po długim okresie odpływów. Czy jest tam fundamentalnie coś do ugrania? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć — dodaje Grzegorz Pułkotycki, dyrektor inwestycyjny w Starfunds, firmie zajmującej się doradztwem przy inwestowaniu w fundusze. W podobnym tonie wypowiada się Mariusz Adamiak, dyrektor biura strategii rynkowych PKO Banku Polskiego. Jego zdaniem, brazylijski PKB w 2017 r. będzie niższy niż 1 proc., a w 2018 r. dynamika przyspieszy do 1-2 proc.

— Wzrost PKB w drugim kwartale 2017 r. wyniósł 0,3 proc. r/r. To najmniej od trzech lat. Na dodatek struktura wzrostu nie jest zbyt korzystna, gdyż opiera się na konsumpcji, podczas gdy Brazylia bardzo potrzebuje inwestycji — zaznacza Mariusz Adamiak.

Przedwyborcze dylematy

Ekspert PKO Banku Polskiego dodaje, że poprawę w gospodarce zakłóca skomplikowana sytuacja polityczna. Sprzyjająca jest natomiast koniunktura na rynku surowców, których Brazylia jest eksporterem — ropy, rudy żelaza, surowców rolnych. Korzystny jest też spadek inflacji — z 11 proc. na przełomie lat 2015 i 2016 do 2,5 proc. obecnie. — Dzięki temu bank centralny mógł obniżyć stopy procentowe w ciągu ostatnich 12 miesięcy z 14 do 8,25 proc. i prawdopodobnie obniży je jeszcze w 2017 r. o co najmniej 1 pkt. proc. — uważa Mariusz Adamiak.

Analityk zaznacza jednak, że bardzo ważne będzie przegłosowanie przez parlament pakietu ustaw umożliwiających poprawę pozycji fiskalnej. Jedną z kluczowych kwestii jest system emerytalny. Ponieważ na jesień 2018 r. zaplanowane są wybory, rynek coraz mniej wierzy w przeprowadzenie zmian.

— Dalsze zwyżki zależą w dużym stopniu od przeprowadzenia strukturalnych reform, w tym w szczególności reformy fiskalnej, które pomogą opanować deficyt budżetowy. Nie będzie to łatwe ze względu na trudną sytuację polityczną — m.in. przyszłoroczne wybory. Bank centralny będzie prawdopodobnie starał się osłabić walutę, żeby poprawić dynamikę nominalnego PKB, która w kontekście sytuacji fiskalnej jest nawet ważniejsza od realnej dynamiki. W takiej sytuacji ewentualne dalsze zwyżki w walucie lokalnej cen brazylijskich akcji i obligacji, z punktu widzenia inwestora zagranicznego, będą obciążone możliwością strat walutowych. Brazylia będzie więc bardzo ryzykownym miejscem do inwestowania w nadchodzących kwartałach — kwituje Mariusz Adamiak.

Fundusz z domu maklerskiego

ETF to fundusz inwestycyjny, cechujący się niskimi opłatami za zarządzanie. Wynikają z tego, że fundusz de facto kopiuje skład indeksu będącego jego punktem odniesienia. Początkowo bazą dla ETF były najważniejsze indeksy giełdowe. Z czasem pojawiły się ETF oparte na indeksach tworzonych specjalnie po to, by na ich podstawie stworzyć ETF. Fundusze ETF kupuje się i sprzedaje na giełdach, tak jak akcje. Dostęp do szerszej palety ETF-ów — a więc również lokujących w Ameryce Łacińskiej — daje polskim inwestorom pięć grup bankowych, których biura maklerskie pozwalają inwestować na giełdach zagranicznych. Są to domy maklerskie BOŚ, BZ WBK, mBanku, Pekao i PKO BP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński, Kamil Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fundusze sowicie zarobiły w Brazylii, ale…