Gant chce zacząć spłacać długi

Emil Górecki
opublikowano: 2013-09-03 00:00

Zarząd liczy, że we wrześniu dopnie restrukturyzację finansową. Jednak przyzwyczaił rynek, że kiedy coś mówi, to... mówi.

Jeszcze w tym tygodniu Gant Development chce zaproponować obligatariuszom indywidualnym oraz niezidentyfikowanym właścicielom obligacji notowanych na Catalyst wykup ich zapadłych papierów — zapowiada Krzysztof Brzeziński, prezes spółki. Łącznie to kwota nieco przewyższająca 20 mln zł.

— Chcemy zapłacić inwestorom w czterech kwartalnych ratach, z których pierwsza mogłaby trafić do niech jeszcze we wrześniu. To ważne w kontekście rozmówo restrukturyzacji zobowiązań Ganta — podkreśla Krzysztof Brzeziński. Koniec września ma też być już ostatecznym terminem na porozumienie z wierzycielami i emisję obligacji skonsolidowanych.

Warto jednak przypomnieć, że zapowiadał to już kilkakrotnie wcześniej. — Pod koniec września zapada termin wykupu obligacji pomostowych serii BE. Gdyby instytucje finansowe nie były skłonne pomóc nam w wyjściu z finansowego dołka, nie przedłużałyby terminu zapadalności tych obligacji. W tej chwili nie rozmawiamy z wierzycielami, ale podejmujemy konkretne działania. Mamy ustalenia dotyczące kosztu obligacji skonsolidowanych, mogę powiedzieć, że będzie on niski, na poziomie bardzo dobrego kredytu hipotecznego — mówi Krzysztof Brzeziński.

Jeszcze w maju prezes zapowiadał, że porozumienie jest pewne na 99 proc., główne założenia emisji są już gotowe, a wśród wierzycieli panuje zgodność. Minęły trzy miesiące, a porozumienia nie ma.

Czy rynek wierzy w układ? Wczoraj, po ogłoszeniu wyników Ganta, kurs rósł. Analitycy jednak o spółce nie chcą się wypowiadać, wskazując, że żadne ze wcześniejszych zapowiedzi zarządu się nie sprawdziły. Pierwsze półrocze Gant zakończył 24,4 mln zł straty netto i 5,1 mln zł straty operacyjnej przy 84,3 mln zł przychodów. Prezes chce, by pod warunkiem sprzedaży centrum handlowego Marino zadłużenie na koniec roku sięgało niespełna 400 mln zł. Teraz to 640 mln zł.