Gen gospodarczej wolności

opublikowano: 11-03-2018, 22:00
aktualizacja: 12-03-2018, 09:29

Przedsiębiorczość Polaków to dar, który stał się orężem z walce o odzyskanie i utrzymanie niepodległości.

KOMENTARZ

Kartki na mięso wprowadzono w PRL 28 lutego 1981 r., a reglamentacja tego towaru trwała 8 lat. Średni czas oczekiwania w kolejkach wynosił 6-8 godzin, dlatego kwitła szara strefa, która osiągała wielkość nawet połowy oficjalnego obrotu.
Wyświetl galerię [1/3]

Popyt i podaż:

Kartki na mięso wprowadzono w PRL 28 lutego 1981 r., a reglamentacja tego towaru trwała 8 lat. Średni czas oczekiwania w kolejkach wynosił 6-8 godzin, dlatego kwitła szara strefa, która osiągała wielkość nawet połowy oficjalnego obrotu. Fot. Chris Niedenthal/Forum

Ludzie, którzy dali nam wolność

Marcin Dobrowolski

Bardzo rzadko patrzymy na historię naszego kraju pod kątem gospodarczych dokonań Polaków. To wielki błąd, bowiem silna gospodarka stanowi podstawę niezależnej egzystencji państwa i jego mieszkańców. Już ponad tysiąc lat temu wiedział o tym książę Mieszko, bijąc własną monetę. Jego denar ze względu na wielkość emisji nie miał znaczenia w wymianie towarowej, ale odgrywał rolę propagandową i służył rozwojowi systemu pieniężnego. 

Czytaj więcej na niepodleglaprzedsiebiorczosc.pb.pl

Władcy państw ościennych przygotowywali grunt pod rozbiory niszczeniem naszej gospodarki. Jedną z najbardziej spektakularnych akcji przeprowadził w drugiej połowie XVIII w. król Prus Fryderyk. Po zdobyciu w Dreźnie matryc polskich monet zalał nasz rynek pustym pieniądzem wartości 600 mln złotych. Dla porównania, gdy rozpoczynał proces fałszerstwa, para butów w Warszawie kosztowała 3 złote. To dlatego jednym z najważniejszych zadań Stanisława Augusta Poniatowskiego była regulacja polskiego rynku pieniężnego, której wprowadzenie okazało się niestety działaniem spóźnionym.

Co sprawiło, że Polacy wykształcili w sobie gen przedsiębiorczości, nazywany niekiedy kombinowaniem, a coraz częściej zdolnością adaptacji? Odpowiadając na to pytanie, spróbujmy się cofnąć do przełomu XIX i XX w. Dla wielu ówczesnych przedsiębiorców walka z państwem była działaniem patriotycznym, osłabiającym siłę zaborcy. Oszustwa podatkowe mogły być moralnie ocenione na równi z finansowaniem działalności niepodległościowej. Bunt przeciwko władzy, uznawanej za niesprawiedliwą, miał więc odzwierciedlenie ekonomiczne przynajmniej w zaborach rosyjskim i niemieckim. 

Niezwykle fascynujące jest to, że ludzie, którzy spiskowali przeciwko swoim rządom, żołnierze walczący naprzeciw siebie w okopach I wojny światowej, wyznawcy różnych religii i przedstawiciele wielu narodowości potrafili razem stanąć z wiarą w jeden cel – budowę Rzeczypospolitej. 

W naszych artykułach, a także na stronie niepodleglaprzedsiebiorczosc.pb.pl przedstawiać będziemy historie najciekawszych firm i procesów gospodarczych, zachodzących w ostatnich stu latach. Omawiać będziemy nie tylko najstarsze i największe przedsiębiorstwa, ale także firmy mniejsze, często rodzinne, które nieludzkim wręcz wysiłkiem pokonały przeciwności najstraszliwszego wieku w historii świata, udowadniając, że polska przedsiębiorczość jest nieskończenie niepodległa

Gospodarka odrodzonej przed wiekiem Rzeczpospolitej nie była w złym stanie. Była w stanie katastrofalnym. Odłączane od pierwszego rozbioru ziemie były przez 150 lat integrowane z państwami rozbiorowymi, które stworzyły na ich obszarze niekompatybilne w 1918 r. sieci przemysłowe, infrastrukturę, a nawet pięć różnych porządków prawnych. W dodatku zawieszenie broni na zachodnim froncie nie oznaczało pokoju w środku Europy. Jeszcze przez kilka lat II Rzeczpospolita musiała walczyć o utrzymanie niepodległości, co wymagało finansowania i dostaw.

Przerwany rozwój

Mimo tych problemów, a także prowadzonej w latach 20. przez Niemcy wojny celnej (ruiną gospodarczą Polski chciały wymusić na Warszawie rewizję granic) udało się zrealizować wiele spektakularnych inwestycji, m.in. magistralę węglową ze Śląska do Gdyni i budowę wielkiego portu morskiego w tym mieście. W przedsięwzięcia angażowano całe społeczeństwo, zachęcane do składek na rzecz najważniejszych projektów takimi gestami, jak ten światowej sławy chemika Ignacego Mościckiego, który po wyborze na urząd prezydenta RP przepisał państwu prawa do swoich patentów. Stabilizację drugiej połowy lat 30., którą cechowały np. śmiałe plany PLL LOT rozszerzenia siatki połączeń o loty transatlantyckie, przerwał wybuch wojny 1 września 1939 r.

Niemieccy okupanci zdołali kontrolować sytuację w miastach, ale bardzo szybko wycofali się z prób opanowania naszych wsi, co podkreśla prof. Jerzy Kochanowski, historyk badający zjawisko czarnego rynku:

– Niemcy narzucali i wymuszali dostarczanie kontyngentów żywności, ale po serii niepowodzeń wycofali się z prób brutalnej likwidacji szarej strefy, pozarynkowych dostaw żywności z terenów wiejskich do polskich miast – mówi prof. Kochanowski.

Ten zmysł przedsiębiorczości, nazywanej niekiedy pogardliwie kombinowaniem, stabilizował sytuację aprowizacyjną także w pierwszych latach powojennych. Mimo to w 1947 r. komuniści rozpoczęli bitwę o handel, w wyniku której do 1949 r. liczba prywatnych sklepów zmniejszyła się o połowę, do 78 tys. Działania podejmowane przez rząd nowej Polski, a od 1952 r. Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, były próbami siłowego narzucania rozwiązań sowieckich, których skuteczność nawet Józef Stalin porównał do „siodłania krowy”. Ich niepowodzenie, szczególnie w zakresie kolektywizacji rolnictwa, doprowadziło do spowolnienia realizacji tego projektu w drugiej połowie lat 50. 

Kłamstwa socjalizmu

Nie da się ukryć, że sprzężenie systemów gospodarczych państw bloku wschodniego w Radzie Wzajemnej Pomocy Gospodarczej sprzyjało przede wszystkim rozwojowi ciężkiego przemysłu i wysiłkom zbrojeniowym. Prywatną przedsiębiorczość początkowo karano, z czasem jednak komunistyczne rządy dostrzegły w niej nie tylko sposób łagodzenia nastrojów społecznych, ale również pozyskania niezwykle potrzebnych dewiz. Służyła temu liberalizacja przepisów dotyczących ruchu granicznego i wydawania paszportów w latach 70., znakomicie wykorzystana przez Polaków przywożących z podróży zagranicznych niedostępne towary i waluty obce. Ich pozyskaniu z rynku służyła sieć znakomicie zaopatrzonych sklepów Baltona i Pewex (powstały w 1972 r. z przekształcenia sklepów dewizowych banku PeKaO). Z dzisiejszej perspektywy jednym z najważniejszych doświadczeń ówcześnie podróżujących była obserwacja życia w krajach demokratycznych, która miała niebagatelny wpływ na wolę zmian w państwie komunistycznym. 

Jedną z cech gospodarki socjalistycznej była niechęć do innowacyjności, na co zwraca uwagę m.in. prof. Dariusz Stola, historyk z Polskiej Akademii Nauk. Zauważył, że wieloletnie plany gospodarcze realizowane w ZSRR i państwach bloku wschodniego zamrażały technologie procesów produkcji na cały okres realizowania planu. Wszelkie zmiany były niechętnie wprowadzane ze względu na naruszanie wcześniej przyjętych założeń. W pewien sposób dostrzegały to także władze PRL, które w 1976 r. zdecydowały się na umożliwienie działalności w kraju tzw. firmom polonijnym. Ich właścicielem nie mógł być obywatel PRL, ale obywatele PRL mogli być pracownikami tych przedsiębiorstw. Nie przyniosły spodziewanego napływu technologii i dewiz, ale w latach 80. odegrały istotną rolę w gospodarce narodowej, zatrudniając w roku 1988 r. aż 81 tys. osób. Dzięki nim powstały również pierwsze fortuny ludzi do dziś zajmujących czołowe pozycje na liście najbogatszych Polaków. 

Fabryki wolności

Toczona przez 45 lat, do 1989 r., wojna o rząd dusz i zawartość portfeli obywateli PRL, zakończyła się przegraną polskich komunistów, którzy musieli zgodzić się na powrót do systemu kapitalistycznego. W schedzie pozostawili gospodarkę w stanie, który premier Tadeusz Mazowiecki porównał w expose do zapaści, jaką przeszedł w trakcie przemówienia. Rozpoczęta wtedy i realizowana przez kolejne rządy prywatyzacja doprowadziła wiele przedsiębiorstw do upadku, ale część z nich uczyniła czempionami Europy Środkowej, np. zespół rafinerii połączonych w PKN ORLEN, rozwijającym sieć dystrybucyjną w Polsce, Niemczech, Czechach, Słowacji i na Litwie. Zakup rafinerii naftowej w litewskich Możejkach był pierwszą wielką inwestycją zagraniczną polskiego przedsiębiorstwa.

Najstarszą w naszym kraju firmą jest Kopalnia Soli w Wieliczce, działająca od dziewięciu stuleci. Wśród kilkuset przedsiębiorstw polskich o ponad stuletniej tradycji możemy wymienić instytucje finansowe, ubezpieczeniowe, browary i zakłady rzemieślnicze, w których fach przekazywany był często z pokolenia na pokolenie. To pracownicy tych zakładów wielokrotnie żądali zmian, ostatecznie zmuszając polskie władze do reform. Walczyli o nie robotnicy poznańskich Zakładów Cegielskiego w 1956 r., stoczni na Wybrzeżu w 1970 r. a także siedmiuset instytucji zjednoczonych w Międzyzakładowym Komitecie Strajkowym w 1980 r., co doprowadziło do powstania „Solidarności”. 

Transformacja gospodarcza 30 lat temu doprowadziła do upadku więcej ponadstuletnich firm niż wcześniejsze działania komunistów i tragedia II wojny światowej – wynika z badań dr Tomasza Olejniczaka z Akademii Leona Koźmińskiego. Terapię szokową udało nam się jednak pokonać z tarczą, o czym świadczą wskaźniki gospodarcze. Wyjątkową zdolność adaptacyjną Polaków możemy więc uznawać za kolejny, tym razem jednoznacznie pozytywny synonim zjawiska przedsiębiorczości, której również zawdzięczamy niepodległość.

 

KOMENTARZ

Potrzeba nam więcej szczęścia niż w XX w.

Ignacy Morawski, ekonomista, SpotData

Bardzo trudno porównywać zmiany dochodu w czasie, ponieważ zmieniają się nie tylko płace, ale też technologie i środowisko. Dzisiaj nawet mniej zamożni Polacy korzystają z telefonów komórkowych, czego nie mogliby sobie wyobrazić nawet najzamożniejsi ludzie przez 100 laty. Ale historycy i ekonomiści wykonują skomplikowane wyliczenia, by pomóc nam zrozumieć ewolucję dochodów na przestrzeni dekad i wieków. Dzięki nim możemy się dowiedzieć, że roczny dochód przeciętnego Polaka z 1913 r. dzisiejszy obywatel naszego kraju uzyskuje przez niespełna dwa miesiące. To jest skala zmian, jakie przyniósł wiek XX. 

Historia zmian gospodarczych w Europie Środkowej daje nam jedną zaskakującą lekcję. Mimo gwałtownych przemian, wstrząsów i rewolucji, jakie przechodził nasz region przez ostatnie 100 lat, układ sił gospodarczych nie ulegał znaczącym przemianom. Dziś stosunek dochodu przeciętnego Polaka do zarobków przeciętnego Niemca jest bardzo podobny jak u progu I wojny światowej. Podobny wniosek płynie z porównania Polski z Czechami. To pokazuje, że niełatwo zmienić swoją pozycję w międzynarodowym podziale pracy. Technologie i dochody zmieniają się szybko, ale udział w profitach – już znacznie wolniej.  

Kiedy spojrzymy na poszczególne okresy, zobaczymy, że Polska bardzo wiele straciła przez kryzys lat 30. XX w. i PRL, a jednocześnie zyskiwała po przemianach 1989 r. Dziś jesteśmy na krzywej wznoszącej. Pod względem dochodu przegoniliśmy już Węgry, a naszym marzeniem jest osiągnięcie poziomu Niemiec. Jeżeli będziemy mieli więcej szczęścia niż w XX w., to może w kolejnym pokoleniu nam się to uda. 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Gen gospodarczej wolności