Jutro kończą się zapisy na 245 mln akcji serii G po 1,35 zł za sztukę. To, że zakończy się ona powodzeniem, wszyscy wiedzieli jeszcze przed jej rozpoczęciem. Prawo do objęcia nowych walorów mają bowiem tylko dotychczasowi akcjonariusze, wśród których pierwsze skrzypce gra Leszek Czarnecki — prezes kontrolujący prawie 59 proc. kapitału spółki i głosów na jej walnym zgromadzeniu akcjonariuszy. To on zapewnia sukces emisji, z której Getin pozyska 330 mln zł.
Zakup Górnośląskiego Banku Gospodarczego pochłonie 255 mln zł z emisji. Kolejne 40-50 mln zł to dokapitalizowanie banku. Getin, oferujący do tej pory usługi internetowe, ma się stać holdingiem finansowym. Jego filarami będą rosyjska spółka leasingowa Carcade oraz śląski bank.
W pierwszym dniu przyjmowania zapisów na nowe akcje, stare papiery notowane na giełdzie poszły w górę o 2,70 proc. i dzień zakończyły na poziomie 2,25 zł. Można oczekiwać, że przy sprzyjającej koniunkturze kurs będzie rósł dalej. Windować go będzie wiara inwestorów w powtórzenie przez Leszka Czarneckiego sukcesu Europejskiego Funduszu Leasingowego, którego był założycielem. Najbliższy opór to poziom 2,6 zł. Powrót w okolice szczytu 4,5 zł z początku marca zajmie jednak trochę czasu. Na pewno wzrost nie będzie tak dynamiczny jak ten zapoczątkowany w drugim tygodniu lutego, który w ciągu następnego miesiąca doprowadził do zwyżki notowań o 160 proc. Było to spowodowane uchwałą WZA o trwającej właśnie emisji. Inwestorzy kupowali papiery bez opamiętania, by skorzystać z prawa poboru.
Wzrostowi towarzyszyły obroty porównywalne z największymi firmami na rynku. Świadczyło to o zainteresowaniu spółką ze strony nie tylko drobnych graczy, ale przede wszystkim dużych inwestorów finansowych. Do maksymalnego ustawowego poziomu zaangażowania (10 proc.) w akcje jednej spółki doszedł w tym czasie Commercial Union OFE.