Trzęsienie ziemi w Turcji nie wpłynie na jej gospodarkę — uważają eksperci. Perspektywy rynku są nadal duże, ale w długim horyzoncie inwestycyjnym.
To tylko korekta
Klienci funduszy inwestujących nad Bosforem nie mieli w październiku powodów do zadowolenia. Od początku ubiegłego miesiąca produkty te, na skutek spadków na giełdzie, zaczęły przynosić straty. Od 3 do 25 października jednostka funduszu Investors Turcja staniała o 4,4 proc., Arka Akcji Tureckich była 5,6 proc. pod kreską, a Quercus Bałkany i Turcja -2,8 proc.
Indeks giełdy w Stambule ISE100 w tym czasie zniżkował o 6,7 proc. Zdaniem Marka Buczaka, dyrektora ds. rynków zagranicznych w Quercus TFI, październikowa przecena to konsekwencja technicznej korekty sierpniowo-wrześniowych zwyżek i skutek powrotu obaw o skuteczność polityki monetarnej prowadzonej przez bank centralny. Bank centralny poprzez ortodoksyjną politykę dotyczącą stóp oraz interwencje walutowe zachęcił bowiem spekulantów do ataków na lirę. Osłabienie liry przyczyniło się do pogorszenia sentymentu dla sektora finansowego oraz zwiększyło presję inflacyjną.
— Październikowe trzęsienie ziemi nie miało wpływu na giełdę i nie powinno mieć wpływu na turecką gospodarkę, gdyż dotknęło wschodnią część kraju, która jest słabo rozwinięta pod względem przemysłowym — uważa Marek Buczak.
Zniżkujące indeksy to również efekt odpływu kapitału zagranicznego. — Inwestorzy zaczęli w październiku realizować krótkoterminowe zyski i przenosić kapitał na giełdę rosyjską. Udział kapitału zagranicznego w wolnym obrocie akcjami (tzw. free float) na stambulskim parkiecie sięgnął poziomów typowych dla kryzysu i wynosi około 62 proc. — twierdzi Marek Buczak.
Problem z walutą
Duży wpływ na stambulską giełdę miała słabość liry tureckiej. Zdaniem Andrzeja Tomczyka, analityka z Admiral Markets, niskie stopy procentowe rzutowały na osłabienie kursu liry w ostatnich miesiącach ubiegłego roku, a począwszy od połowy 2011 roku, waluta osłabiała się również ze względu na klasyfikację w koszyku walut rynków wschodzących.
— Wraz z pogarszaniem się nastrojów na rynkach kapitałowych i wycofywaniem kapitału do bezpiecznych przystani największej deprecjacji ulegają waluty emerging markets — kapitał jest wycofywany w pośpiechu, a rynki są zbyt mało płynne, aby przyjąć tak znaczny odpływ kapitału. Stąd od maja do października turecka waluta straciła przeszło 21 proc. w stosunku do dolara amerykańskiego oraz niespełna 16 proc. w odniesieniu do euro — mówi Andrzej Tomczyk.
Spadek kursu liry powoduje dodatkowo, że turecki dług wyrażony w amerykańskiej walucie szybko rośnie. Sytuacji nie poprawia stale rosnący deficyt na rachunku obrotów bieżących, który na koniec 2011 roku może się zbliżyć do 10 proc. PKB. Zdaniem Andrzeja Tomczyka, polityka monetarna Turcji oparta na niskich stopach procentowych z jednej strony wspiera wzrost gospodarczy (niski koszt pieniądza wzmaga konsumpcję gospodarstw domowych oraz wydatki inwestycyjne przedsiębiorstw), ale z drugiej zwiększa też inflację, która na koniec roku powinna się ukształtować na poziomie około 8 proc. Marzena Górska, zarządzająca funduszami w Investors TFI, ostrzega, że zbyt wysoka inflacja może zmusić bank centralny do podwyżek stóp procentowych, co zaszkodzi sektorowi finansowemu.
Ryzykowne perspektywy
Turcja ze względu na położenie geograficzne jest narażona na trzęsienia ziemi. Prawie 98 proc. terytorium kraju jest aktywne sejsmicznie, szczególnie wschodnia Anatolia, ale także miasta, takie jak Stambuł czy Izmir. Tak silne trzęsienie ziemi jak to październikowe, miało miejsce ostatnio w 1999 roku. Wtedy dotknęło północno- zachodni region, który jest przemysłowym sercem Turcji i wówczas drastycznie odbiło się na tureckiej gospodarce.
Trzęsienia ziemi o słabym nasileniu występują w tym kraju prawie codziennie. Dlatego, decydując się na inwestowanie na tureckim rynku, musimy zachować ostrożność oraz mieć świadomość ryzyka, jakie się z tym wiąże. Mimo wszystko eksperci są zgodni, że ostatnia przecena nie zakłóci dobrej długoterminowej perspektywy tamtejszegorynku. Turcja na tle innych krajów europejskich prezentuje się dobrze. PKB wzrósł w II kwartale o 8,8 proc., a w skali roku wyniesie około 6 proc. W 2012 roku prognozowany wzrost PKB wynosi około 3 proc., co oznaczać może ochłodzenie gospodarki. Jednak i tak potencjał tego kraju jest bardzo duży.
— Zyski spółek mają szanse wzrosnąć w przyszłym roku, co niewątpliwe będzie miało przełożenie na zwyżki na giełdach. Dodatkowo perspektywa podniesienia ratingu w walutach obcych wpłynie pozytywnie na rynek akcji — uważa Marzena Górska.
Podobnego zdania jest Marek Buczak, który podkreśla, że aktualne wyceny spółek tureckich zakładają wariant spowolnienia gospodarczego, jednak w dłuższym horyzoncie (2-3 lat) mają istotny potencjał wzrostowy.
— Mimo że w krótkim horyzoncie nad Turcją widać pewne ciemne chmury, w
dłuższej, kilkuletniej perspektywie kraj ten znajduje się na ścieżce
zrównoważonego wzrostu. Siłę tureckiej liry możemy obserwować już teraz,
w wyniku poprawy nastrojów inwestorów po decyzjach w kwestii redukcji
greckiego zadłużenia — mówi Andrzej Tomczyk.