Giełdowe szachy trwają

Paweł Cymcyk, Analityk A-Z Finanse
opublikowano: 28-01-2009, 17:26

Początek środowej sesji był optymistyczny. WIG20 notował ponad 2 proc wzrost, co zapowiadało poprawę nastrojów na  warszawskim parkiecie. Zachodnie indeksy również otworzyły się znacznymi wzrostami, co tylko potęgowało atmosferę optymizmu. Dobre wrażenie szybko jednak znikło jak tylko okazało się, że obroty są dramatycznie niskie. Dopiero w  południe udało się z trudem uzbierać 200 mln zł, co jak na wielkość naszego rynku jest wartością porażająco niską.

Z takiej też perspektywy trzeba oceniać całą dzisiejszą sesję. Nawet podczas sesyjnych maksimów, kiedy WIG20 rósł o 3 proc. i znajdował się już na wysokości 1660 pkt. chętnych do sprzedaży ani tym bardziej do kupna nie było. Takie wzrosty były możliwe przy ogólnej zwyżce prawie wszystkich spółek z WIG20. Wyjątkiem w  tym gronie był Cersanit. Spadki tej spółki to jeszcze konsekwencja informacji, że problem opcji walutowych dotyczy również jej i będzie kosztować firmę ponad 11 mln zł.

Z informacji zagranicznych przewijały się doniesienia o rozpoczęciu światowego ekonomicznego forum w Davos i kolejnych pomysłów nacjonalizacji sektora finansowego. Jak twierdzą zwolennicy tej koncepcji powinno to ustrzec przed dalszymi kłopotami banków i przywrócić spokój na rynkach. Trudno oprzeć się wrażeniu, że efektem takiego postępowania będzie tylko i wyłącznie zamiecenie wszystkich problemów „pod dywan” z nadzieją, że w przyszłości jakoś to będzie. W obietnice i nowe pomysły uwierzyły zachodnie parkiety oraz rozpoczynający handel Amerykanie. Radość nie znalazła odbicia w końcówce naszych notowań. Kiedy indeks w Niemczech rósł ponad 4 proc. w kraju fixing zmniejszył skalę wzrostów WIG20 do jedynie 1,2 proc.

Kalendarium raportów finansowych, jak zawsze, było rozczarowujące. Legg Mason odnotował stratę trzykrotnie większą od oczekiwań i jeszcze przed otwarciem rynków tracił 15 proc. Straty przekroczyły prognozy również w Boeingu i Wells Fargo. W żadnym wypadku nie przeszkadzało to Wells Fargo drożeć na otwarciu o ponad 23 proc.

Dzisiejsza sesja to kolejna nudna i nic nie wnosząca potyczka popytu i podaży. Obrót wyniósł 616 mln zł, więc tyle ile podczas sesji świąteczno-noworocznych. Taka samo też jak tamte sesje, dzisiejsza również nie ma żadnej wartości prognostycznej, ale doskonale pokazuje jak słaby jest krajowy popyt. Bez pomocy zagranicznego kapitału stagnacja może trwać parę tygodni, a końcówka będzie uzależniona od przypadkowych zleceń.

Paweł Cymcyk
Analityk
A-Z Finanse

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Cymcyk, Analityk A-Z Finanse

Polecane