Globalny sen Kinetise

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2015-02-04 00:00

Pomysł na biznes: Podcinamy gałąź, na której siedzimy — żartują władze Fun and Mobile. Ich aplikacja do produkcji aplikacji pozwoli im wyjść w świat

Chcemy zostać globalnym liderem — takie słowa bardzo rzadko można usłyszeć od polskich przedsiębiorców. Z przekonaniem wypowiada je Piotr Pawlak, właściciel warszawskiej firmy Fun and Mobile, która specjalizuje się w tworzeniu aplikacji mobilnych na zlecenie. Po czterech latach przygotowań wypuściła na rynek aplikację Kinetise, która umożliwi każdemu stworzenie „appki” dla własnej firmy, bloga czy sklepu internetowego.

PODRÓŻ ZA ATLANTYK:
PODRÓŻ ZA ATLANTYK:
Największym na świecie rynkiem aplikacji mobilnych są USA. Dlatego Piotr Pawlak, szef Fun and Mobile, deklaruje, że otworzy tam biuro sprzedażowe, a możliwe, że przeniesie także część biznesu.
[FOT. GK]

— Co prawda podcinamy gałąź, na której sami siedzimy, ale jednocześnie tworzymy nowy rynek. Czujemy moc naszego narzędzia. Działam w tej branży już dziewięć lat i jestem przekonany, że klienci będą chcieli z niego korzystać — mówi Piotr Pawlak.

Aplikacja z automatu

Rynek aplikacji mobilnych jest jednym z najszybciej rosnących segmentów branży IT. Do przodu pcha go olbrzymia popularność smartfonów. O potędze nowego biznesu świadczy choćby to, że w ubiegłym roku przychody, generowane przez Apple App Store — jedną z dwóch największych witryn z aplikacjami mobilnymi, przekroczyły 10 mld USD. Komisja Europejska szacuje, że w 2014 r. unijny rynek aplikacji mobilnych osiągnął wartość 17,5 mld EUR.

— Rynek aplikacji mobilnych szybko rośnie, a jednocześnie jest mocno rozdrobniony. Dominują na nim małe firmy, koncentrujące się na pojedynczych zamówieniach. Nie ma żadnego kluczowego gracza. Chcemy, by stał się nim Kinetise — mówi Piotr Pawlak.

Według niego, największą zaletą Kinetise jest całkowite zautomatyzowanie procesu tworzenia aplikacji mobilnej. To powoduje, że odchodzą koszty zatrudnienia przy projekcie wyspecjalizowanych programistów. Zamiast co najmniej kilkudziesięciu tysięcy złotych za „appkę”, wystarczy jednorazowo zapłacić 999 USD i samemu z gotowych elementów złożyć aplikację.

— Na rynku istnieją podobne rozwiązania, ale naszą przewagą jest to, że aplikacja jest od razu budowana na wszystkie platformy mobilne i w imieniu naszego klienta umieszczamy ją w głównym sklepach z „appkami” — mówi Piotr Pawlak.

Według niego, Kinetise to drzwi do świata mobile dla małego i średniego biznesu, którego nie stać na zamówienie aplikacji szytej na miarę. Ten olbrzymi rynek — głównie amerykański — ma stać się dla Fun and Mobile biznesową trampoliną.

— Jeszcze w tym półroczu zamierzamy otworzyć biuro w USA, którego zadaniem będzie rozruszanie sprzedaży za Atlantykiem. Nie będzie to Krzemowa Dolina. Celujemy w Nowy Jork — zapowiada Piotr Pawlak.

Za wcześnie na inwestora

Kinetise jest dopiero na początku drogi. Oficjalnie sprzedaż aplikacji ruszyła wraz z początkiem roku. W ubiegłym roku program był dostępny w ramach beta-testów i niektórzy klienci, opierając się na rozwiązaniu Fun and Mobile wypuścili do sieci aplikacje własnych firm. Choć rynek amerykański ma być głównym rynkiem, Fun and Mobile stara się zaistnieć w Polsce.

Piotr Pawlak mówi, że spółka prowadzi rozmowy na temat dostarczenia Kinetise do największych rodzimych agencji kreatywnych i firm z branży mediów. Mogłyby one wykorzystać aplikację do prac nad własną aktywnością w sferze mobilnej. Na razie Kinetise nie potrzebuje dodatkowego finansowania. Ciężar dalszego rozwoju (dotychczasowe prace pochłonęły 1 mln USD) bierze na siebie Fun and Mobile.

— Inwestorzy są zainteresowani partycypacją w naszym projekcie, ale na razie jest na to za wcześnie. Gdy ruszy sprzedaż i będziemy wiedzieli, jakim zainteresowaniem cieszy się Kinetise, wówczas będziemy mogli coś powiedzieć na temat potencjalnej wyceny firmy — mówi Piotr Pawlak. Według niego, pieniądze od potencjalnego inwestora firma mogłaby przeznaczyć np. na działania marketingowe lub uruchomienie biur sprzedaży w innych częściach świata.

OKIEM KONKURENTA

Cudów nie ma

ŁUKASZ KAWĘCKI

dyrektor zarządzający w Optizen Labs

Rozwiązania, które umożliwiają w „klikany” sposób na stworzenie aplikacji mobilnej bez angażowanie w ten proces programistów, nie są nowością na rynku. Pojawiają się od co najmniej czterech lat i do tej pory nie spotkałem się z żadną aplikacją, która byłaby przygotowana za pomocą takiego programu. Do tej pory nie odniosły sukcesu na rynku. Nie oznacza to jednak, że nie można sobie wyobrazić niszy, w której mogłyby zaistnieć.

Jeśli ktoś chciałby mieć prostą aplikację mobilną, ograniczającą się tylko do kilku wybranych funkcji, to może zdecydować się sięgnąć po takie rozwiązanie. Każdy bardzo zaawansowany projekt wymaga uszycia na miarę, a tego nie da się zrobić bez zaangażowania programistów i projektantów w tworzenie takiej aplikacji.