Ostatnie dni były nerwowe dla amerykańskich inwestorów. Od szczytu z 29 października indeks S&P 500 spada. Co rusz pojawiają się głosy o bańce na spółkach AI związanej z narastającymi wydatkami tzw. hyperscalerów, czyli wielkich dostawców usług chmurowych takich jak Microsoft, Amazon, Google czy Meta, na budowę centrów danych. Tylko w latach 2025-27 firmy te mają wydać na badania i rozwój łącznie 1 bln USD - szacuje Łukasz Kałwak, strateg rynkowy Franklin Templeton Institute. To równowartość polskiego PKB z 2024.
Optymiści nie ulegają presji sceptyków
Czerwona lampka zapaliła się wśród wielkich graczy z Wall Street. Słynny trader Michael Burry, który przewidział krach mieszkaniowy w 2008 r., ujawnił pozycje short na akcjach Palantiru i Nvidii. Akcje producenta czipów sprzedali również japoński Softbank oraz znany inwestor Peter Thiel.
Pesymistyczne nastroje nie zdominowały jednak amerykańskiej sceny inwestycyjnej. Mike Wilson, strateg Morgana Stanleya znany dotąd z konserwatywnych prognoz, ogłosił jeden z najbardziej byczych scenariuszy dla amerykańskich akcji na najbliższe 12 miesięcy. Przewiduje, że do końca 2026 r. indeks S&P 500 może osiągnąć poziom około 7800 pkt – prawie 17 proc. wyższy od obecnego. Nastroje uspokaja również Osman Ali, dyrektor ds. strategii ilościowych w Goldman Sachs Asset Management.
- Nie sądzę, że jesteśmy w bańce. Technologia sztucznej inteligencji jest rewolucyjna. Moim zdaniem nie dojdzie do pęknięcia bańki, ale inwestorzy będą patrzeć hyperscalerom na ręce. Będą karać firmy, które nie wywiążą się ze swoich obietnic inwestycyjnych. Dużym plusem rewolucji AI jest to, że istnieją także inne spółki czerpiące zyski ze sztucznej inteligencji. Jest dużo powodów, by być optymistą – uważa strateg Goldman Sachs.
Kilka spółek decyduje o wartości S&P 500 – czy to problem?
Innym czynnikiem martwiącym inwestorów jest koncentracja rynku. W przypadku S&P 500 zaledwie 10 spółek odpowiada za 40 proc. kapitalizacji indeksu. Co więcej, wydatki hyperscalerów, czyli de facto pięciu spółek, stanowią prawie jedną trzecią skumulowanych nakładów inwestycyjnych całego S&P 500, szacują eksperci Goldmana Sachsa.
- Koncentracja to nic nowego. Historycznie sektory energetyczne i finansowy były dominujące, szczególnie w latach 90. Dzisiaj jest to technologia, ale nie jest to problem – uspokaja Osman Ali.
Jego zdaniem duża zdolność wielkich dostawców usług chmurowych do generowania zysków oraz mocne bilanse mogą przygotować grunt pod dalszy wzrost. Nie wszyscy jednak wyjdą zwycięsko z wyścigu, podkreśla ekspert.
- Spodziewam się, że 2-3 firmy wyjdą na tych inwestycjach zwycięsko. Pozytywnym aspektem trendu AI jest to, że istnieją firmy z innych branż, jak energia, infrastruktura czy cyberbezpieczeństwo, które również korzystają na rewolucji AI – mówi Osman Ali.
Wtóruje mu Sung Cho, dyrektor inwestycji technologicznych w Goldman Sachs Asset Management.
- Coraz więcej przedsiębiorstw wdraża sztuczną inteligencję. Aplikacje AI rozwijają się szybko, szczególnie w obszarach takich jak automatyzacja, zaangażowanie klienta i inteligencja operacyjna – tworząc możliwości dla platform, które pomagają firmom w integracji AI – mówi specjalista.
Takich spółek za oceanem jest kilka. We wrześniu 2024 r. światło dzienne ujrzał Agentforce, asystent AI firmy Salesforce specjalizującej się w budowie programów do zarządzania relacjami z klientami. Innym przykładem jest spółka Intuit, która stworzyła oprogramowanie AI – Intuit Assist – wspierające konsumentów, małe firmy oraz biura księgowe w zarządzaniu finansami. Celem długoterminowym jest całkowite przejęcie prowadzenia księgowości klientów.
Atrakcyjne kierunki: Europa i Japonia
USA to nie wszystko - zaznaczają eksperci czołowej instytucji z Wall Street. W konstrukcji portfela zalecają dywersyfikację regionalną przez dodanie spółek np. europejskich. Od początku roku paneuropejski indeks Stoxx 600 wzrósł o ponad 10 proc. W ostatnich latach jego notowania ciągnął sektor bankowy, lecz pałeczkę przejął sektor obronny. Na jego czele stoi m.in. niemiecki koncern zbrojeniowy Rheinmetall, którego akcje od początku roku wzrosły o 185 proc. Do początku następnej dekady firma chce zwiększyć przychody do 50 mld euro, czyli pięciokrotnie w porównaniu z 2024 r. Motorem wzrostu mają być rosnące zamówienia z Europy oraz nowe segmenty działalności – w tym marynarka wojenna i obrona powietrzna.
- Jestem wielkim zwolennikiem inwestowania międzynarodowego. Europa daje ogromną dywersyfikację. Ponadto Niemcy luzują hamulec zadłużenia na wydatki obronne i widać inicjatywy reindustrializacji, co jest dobre. Wyceny są znacznie niższe niż w USA – to bardzo atrakcyjny rynek – przekonuje Osman Ali.
Prognozowany wskaźnik C/Z Stoxx 600 wynosi 15,84x – o prawie 10 mniej niż S&P 500.
Ekspert dodaje, że jego uwagę przykuły również akcje japońskie. Japoński Nikkei 225 przełamał trwający ponad trzy dekady letarg i jego notowania od początku roku rosną ponad 20 proc. dzięki… rewolucji AI.
- Nie da się zbudować centrum danych bez japońskich półprzewodników, kabli światłowodowych, dostawców zasilania. Sukces japoński będzie trwał. Sprzyjające wiatry napędzane spadającą inflacją, stabilną polityką pieniężną oraz wsparciem fiskalnym ze strony rządu kierowanego przez nową premier Sanae Takaichi powinny utrzymać się do 2026 r. – mówi Osman Ali.
