Najmocniejszym otwarciem mógł jak zwykle pochwalić się Wig20, który już na wstępie zyskał równo 1 proc. mimo bardzo asekuracyjnego zachowania rynku terminowego, na którym utrzymuje się wciąż blisko 30 pkt. ujemna baza. Indeks zdołał nawet nieco powiększyć tę zdobycz, ale wobec letniego zachowania amerykańskich kontraktów atak na poziom 2600 pkt. trzeba będzie chyba odłożyć na później.
Dzisiaj ponownie dominują spółki surowcowe, dla których niższy koszt surowca oznacza wzrost marży. Drożeje też jednak także nie prowadzący działalności przerobowej Petrolinvest, więc ocieplenie nastrojów obejmuje wszystkie segmenty tego sektora. Lotos i PKN zyskują odpowiednio ponad 3 i 2 proc., PGNiG rośnie o blisko 5 proc., a w utrzymaniu indeksu nad kreską pomagają także KGHM i Pekao. Do łask wróciła również mocno wyprzedawana wczoraj Agora. Pod kreską jest zaledwie garstka blue chipów, a wysoki wskaźnik partycypacji spółek we wzroście robi dobre wrażenie.
Jeszcze lepsze wrażenie sprawia sytuacja w segmencie średnich spółek, gdzie po tygodniach nieustannej wyprzedaży pojawił się wreszcie jakiś wyraźniejszy popyt. Dzięki temu mWig40 zyskuje 1,8 proc., bijąc tym razem indeks największych spółek. Dzięki dobrej postawie mniejszych firm ponad 60 proc. notowanych na GPW akcji jest nad kreską. Obroty zbliżają się szybko do poziomu 400 mln. zł, co zapowiada przekroczenie progu 1 mld. za koniec dnia.
Mimo poprawy sytuacji na rynku trudno mówić o euforii, gdy notowania amerykańskich kontraktów wciąż pozostają na niewielkim minusie, a ropa odrabia systematycznie wczorajsze straty, drożejąc o 2 dolary na baryłce i dochodząc do poziomu 138 USD. Swoje robią obawy przed dzisiejszym raportem o stanie zapasów paliw oraz niepewne zachowanie dolara, który nie chce kontynuować wczorajszego umocnienia. Trudno się temu dziwić, skoro po wczorajszej wypowiedzi Bena Bernanke pojawiły się opinie, że w tym roku Fed może nie podnieść stóp procentowych, bojąc się o kondycję sektora finansowego. Ropa pozostaje zatem głównym i niestety nieobliczalnym czynnikiem ryzyka.
Jeśli notowania ropy powrócą do trendu spadkowego, można założyć atak Wig20
na poziom 2600 pkt. Taki jest na dzisiaj chyba maksymalny zasięg możliwości
byków. Wzrostowi może paradoksalnie sprzyjać duża ujemna baza, świadcząca o
znacznym sceptycyzmie inwestorów i zwykle zapowiadająca zmianę kierunku trendu.
Wobec braku danych makro z USA przed paliwowym raportem, publikowanym dopiero o
16.30, warszawskim indeksom pozostanie podążanie za zagranicznymi indeksami,
a więc de facto notowaniami na rynku ropy oraz reagowanie na wiadomości z
amerykańskich spółek.