GPW to nie ostatnia okazja do zarobku

Kamil Zatoński
opublikowano: 29-10-2010, 00:00

Do prywatyzacji przez giełdę szykuje się jeszcze kilka ciekawych spółek. Bank, kopalnie, koleje…

"Taka oferta już się w Polsce nie powtórzy" — mówił kilka dni temu minister skarbu Aleksander Grad o kończącym się procesie upublicznienia GPW. Rzeczywiście, jeśli przejrzymy stan posiadania skarbu państwa i plan prywatyzacji na najbliższe dwa lata, to trudno znaleźć firmę, której prywatyzacja — przynajmniej pod względem rozmachu marketingowego i zapewne także zainteresowania drobnych inwestorów — przyćmi pierwszą ofertę publiczną (IPO) giełdy. Jeśli koniunktura będzie dobra, to znów mogą się ustawić kolejki po akcje prywatyzowanych spółek.

Na późną wiosnę 2011 r. Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) wstępnie zaplanowało sprzedaż poprzez giełdę pakietu 37,3 proc. akcji BGŻ. W 2009 r. bank miał 108 mln zł zysku. Przy przeciętnym wskaźniku cena do zysku dla sektora wynoszącym 18,0 BGŻ można wycenić na blisko 2 mld zł, a wartość samej oferty na ponad 700 mln zł. To sporo, choć pod względem kapitalizacji bank byłby o połowę mniejszy nawet od giełdowych "maluchów" z branży, czyli Kredyt Banku i Banku BPH.

Do połowy przyszłego roku do debiutu powinna być też gotowa Jastrzębska Spółka Węglowa. Szacunkowa wartość oferty, na którą składać się mają nowa emisja i sprzedaż akcji przez skarb państwa, to nawet 3,5 mld zł. Wycena ta, przedstawiona przez zarząd, opiera się na bardzo dobrych wynikach firmy w tym roku. Od początku roku do końca września spółka zarobiła na czysto już 700 mln zł, bo sprzyja jej duży popyt sektora hutniczego na węgiel koksowy. W ubiegłym roku koniunktura była kiepska i ceny węgla spadały, a JSW zanotowała stratę 340 mln zł. Wejść na GPW chcą też dwie inne śląskie spółki z branży górniczej — Katowicki Holding Węglowy i Węglokoks. Stanisław Gajos, prezes pierwszej z firm, mówił pod koniec sierpnia, że holding mógłby uzyskać z giełdy nawet 1,2-2 mld zł. Z kolei oferta Węglokoksu, zajmującego się eksportem węgla, ma być nie mniejsza niż 200 mln zł.

Resort skarbu chce też wysłać na giełdę holding nieruchomościowy, który ma być utworzony z Dipservice i Towarzystwa Obrotu Nieruchomościami Agro. Pierwsza z firm wynajmuje, m.in. placówkom dyplomatycznym, własną powierzchnię biurową w Warszawie. Druga też ma własne nieruchomości, ale zajmuje się też ich zdobywaniem i przygoto-wywaniem do celów komercyjnych.

W przyszłym roku, ale być może dopiero w 2012, upublicznienia doczekać się mogą też dwie spółki z grupy PKP. To PKP Cargo, zajmujące się przewozem towarów, i Intercity, obsługujące ruch pasażerski. Obie firmy nie są jednak jeszcze gotowe, a paradoksalnie bliżej wyjścia na prostą jest zmagające się jeszcze niedawno z ogromnymi problemami Cargo. Teraz spółka chwali się systematycznie rosnącymi przewozami, a ten rok ma zamknąć zyskiem netto wysokości co najmniej 40 mln zł. Intercity brnie tymczasem w straty. W I półroczu strata netto wyniosła 150 mln zł. Lepiej ma być dopiero od drugiego kwartału 2011 r., gdy widoczne będą efekty restrukturyzacji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu