Groszowe akcje nie są atrakcyjnymi walorami

Grzegorz Zalewski, Maciej Zbiejcik
10-09-2001, 00:00

Groszowe akcje nie są atrakcyjnymi walorami

W okresie bessy bardzo istotnym problemem każdej giełdy są tak zwane groszowe akcje. Z jednej strony ich niewielka wartość pozwala na zakup znacznych pakietów, z drugiej jednak — inwestor musi się liczyć z wyższymi kosztami transakcji i problemami przy ewentualnym kredytowaniu zakupu takich walorów.

Jeszcze przed kilkoma laty, gdy wspominało się o efekcie tzw. groszowych akcji (ang. penny shares) na rynkach rozwiniętych, wśród graczy na GPW budziło to zdziwienie — co to za różnica, czy akcje kosztują 2 zł, 20 zł czy 200 zł. Twierdzono wówczas, że jeśli tylko spółka jest fundamentalnie wartościowa, nie ma to żadnego znaczenia.

Dobrym przykładem na poparcie tej tezy były akcje Sokołowa czy BIG BG, które zawsze były tanie i nikomu nie sprawiało to różnicy. Co więcej, akcje te miały szczególne znaczenie dla drobnych inwestorów. Wynikało to z faktu, że za relatywnie niewielkie pieniądze byli w stanie kupić duże pakiety. Dużą rolę odgrywa w tym przypadku psychologia. Część inwestorów czuje się bowiem lepiej posiadając 1000 akcji po 2 złote niż 10 akcji po 200 zł. Kij ma jednak dwa końce.

Rosnące koszty

Zmiany, do jakich doszło w ostatnich latach, pokazały, że również w Polsce zaczyna występować syndrom groszowych akcji i staje się udziałem coraz szerszej rzeszy spółek. Nie jest to dobry sygnał, gdyż wzrost kosztów transakcji może skutecznie zniechęcić część inwestorów do spekulacji na rynku giełdowym. Po wprowadzeniu systemu WARSET Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych zaczął pobierać od każdej transakcji stałą prowizję. Tego rodzaju naliczanie opłat działa na korzyść nominalnie droższych akcji. Im bowiem akcje są tańsze, tym większe są koszty transakcyjne. Składając zlecenie wartości 100 zł na jedną z tzw. śmieciowych spółek, tracimy około 20 proc. tej sumy na prowizję i koszty transakcyjne. To odstrasza drobnych inwestorów od zakupu tanich akcji.

Brak zaufania

Nie bez znaczenia jest także kwestia spadku zaufania do spółek, których akcje są nominalnie tanie. W Stanach Zjednoczonych broker ma prawo nie przyjąć zlecenia na akcje spółki wycenianej poniżej trzech dolarów. Ci, którzy takie zlecenia realizują, wymagają podpisania deklaracji przerzucającej ryzyko na zleceniodawcę. Co więcej — takich papierów nie można zwykle kupić na zwyczajowy kredyt (wymagane jest 50- -proc. zabezpieczenie).

Dotyczy to również naszego rynku. W polskich biurach maklerskich wiszą listy akcji (bywa, że jest ich nawet kilkadziesiąt), na które nie są przyjmowane zlecenia z odroczoną płatnością. Jest to znaczne ograniczenie swobody inwestowania, gdyż małe spółki — traktowane jako wybitnie spekulacyjne — były tradycyjnie kupowane za pomocą maksymalnego lewara, czyli kredytu. Pozwalał on zmaksymalizować potencjalne zyski przy oczekiwanym, znaczącym, wzroście kursu. W momencie, gdy takie rozwiązanie nie wchodzi w rachubę, spekulanci obracający dotychczas takimi spółkami odwrócili się od nich. W efekcie mamy do czynienia z drastycznym spadkiem obrotów.

— Źle się dzieje, że na rynku przybywa spółek notowanych poniżej wartości nominalnej. Jednak dużo gorszy jest fakt, że przybywa spółek, którymi się praktycznie nie handluje. W odróżnieniu od innych rynków w Polsce groszowe spółki nie są wyrzucane z notowań. Z wypowiedzi prezesa GPW wynika, że nasz rynek nie chce wprowadzać takich rozwiązań — mówi Zbigniew Bętlewski, analityk DM AmerBrokers.

Ważne obroty

Może więc tego typu walory eliminować z obrotu, co sugeruje część uczestników rynku? Opinie są jednak podzielone.

— Polski rynek kapitałowy jest bardzo płytki i usuwanie z niego spółek nie ma większego sensu. Mogłoby to wpłynąć jedynie na osłabienie jego atrakcyjności. Sądzę, że przy podejmowaniu takiej decyzji ważny jest nie tylko kurs akcji danej spółki. Niemniej istotna jest wartość jej giełdowych obrotów. Zdarza się, iż spółki groszowe mogą charakteryzować się całkiem dużą płynnością, często wyższą od emitentów, których cena akcji jest nieporównywalnie wyższa. Może również dojść do takiej sytuacji, że po pewnym czasie kurs groszowej spółki dostanie wyraźnego impulsu wzrostowego. To wszystko przemawia za tym, aby takim emitentom dać szansę i pozostawić na giełdzie — przyznaje Rafał Salwa, analityk DM BSK.

Z kolei Tomasz Stadnik, doradca inwestycyjny Credit Suisse AM, przypuszcza, że grono spółek groszowych może się powiększać. Powodem jest dosyć wąskie spektrum inwestycyjne występujące na naszym rynku. Na pewno nie dotyczy to walorów, które znajdują się w kręgu zainteresowania inwestorów instytucjonalnych.

Przeciwny eliminacji jest także Rafał Gębicki, dyrektor Concordii. Uważa on, że decydujące znaczenie powinna w tym wszystkim odgrywać tak zwana niewidzialna ręka rynku, która doprowadzi do odpowiedniej weryfikacji.

— Nadmierna przecena akcji wynika chociażby z kłopotów finansowych firm, co mimo wszystko nie powinno z góry przesądzać o ich wykluczaniu z obrotu. Eliminacja z giełdy spółek charakteryzujących się niską wartością akcji oznaczałaby ingerencję w wolny rynek, którego jednym z głównych zadań jest przecież weryfikacja wartości spółek — przypomina Rafał Gębicki.

Wolna Europa

Europejskie giełdy, których akcje są przedmiotem publicznego obrotu, wydają się pod tym względem bardziej liberalne. Szczególne zrozumienie w tym względzie wykazują rynki skandynawskie i niemieckie. Każdy jednak z rynków stosuje własne kryteria.

— W Anglii nie ma specjalnych regulacji mówiących o wykluczaniu z obrotu tanich spółek. Jednak występuje wyraźna segmentacja rynku uwzględniająca potencjał emitentów. Problemu ze zjawiskiem groszowych akcji nie mają Szwajcarzy. Jednostkowa cena akcji poszczególnych firm wynosi dziesiątki franków szwajcarskich — twierdzi Rafał Gębicki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Zalewski, Maciej Zbiejcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Waluty / Groszowe akcje nie są atrakcyjnymi walorami