Grupa Kęty wykorzystała pandemiczne szanse

opublikowano: 15-03-2021, 20:08

Choć kurs spółki nie rósł w 2020 r. tak dynamicznie jak największych covidowych gwiazd GPW, to - podobnie jak one - zeszłoroczny sukces Grupa Kęty zawdzięcza koronawirusowi

Z tego artykułu dowiesz się:

  • za co analitycy i zarządzający docenili Grupę Kęty w badaniu Giełdowa Spółka Roku 2020,
  • jakie są perspektywy firmy,
  • jakie będzie płacić dywidendy,
  • czy spółka powtórzy rekordowe wyniki z 2020 r.

Symboliczną prezentacją strategii na lata 2021-2025 domknęła Grupa Kęty rok 2020. W opinii ankietowanych przez „PB” specjalistów rynku finansowego był to dla niej dobry rok. Zajęła bowiem trzecie miejsce w rankingu Giełdowa Spółka Roku. Za największe atuty eksperci uznali relacje z inwestorami oraz kompetencje zarządu.

Relatywnie słabiej oceniono perspektywy rozwoju (lepiej pod tym względem wypadło 17 innych firm), choć z dokumentu przyjętego 16 grudnia 2020 r. wynika, że w ciągu czterech lat Grupa Kęty chce zwiększyć przychody o 35 proc., EBITDA o 32 proc. a zysk netto o 28 proc.

Skumulowane wydatki inwestycyjne w okresie trwania strategii wyniosą blisko 1,1 mld zł z czego 512 mln zł mają stanowić inwestycje rozwojowe, przy czym dług netto na koniec 2025 r. wyniesie 640 mln zł.

Strategia zakłada utrzymanie w latach 2021-2025 stabilnej polityki dywidendowej, zgodnie z którą do akcjonariuszy będzie trafiać 60-100 proc., przy czym średniorocznie będzie to 85 proc.

- Nadchodzą takie lata, że ceny aluminium będą trochę Kętom przeszkadzać – zauważa Jakub Szkopek, analityk mBanku.

Jak wyjaśnia, Chiny mimo wszystko dochodzą od węgla, który zapewnia energię wykorzystywaną tam do produkcji aluminium. Siłą rzeczy więc używany przez Grupę Kęty surowiec podrożeje. Przynajmniej przez jakiś czas trudno się też spodziewać rozpoczynania budów nowych galerii handlowych czy biurowców, co odbije się na spółce od strony popytowej.

- Spółka podała założenia finansowe do 5-letniej strategii i zapewne inwestorzy uwzględniają je w swoich analizach. W kwestii prognoz spółka jest zwykle dość konserwatywna, co pokazał choćby 2020 r., który jednak pod wieloma względami był absolutnie wyjątkowy. Zatem patrząc na perspektywy, zwłaszcza w kontekście roku 2021 należały zastanowić się, ile zdarzeń z ubiegłego roku miało charakter jednorazowy, a jakie zmiany będą bardziej trwałe. Obecnie wydaje się, że popyt nadal utrzymuje się na dość wysokim poziomie, natomiast kursy surowców zdecydowanie poszły w górę – komentuje Sylwia Jaśkiewicz, analityczka DM Banku Ochrony Środowiska.

Pakowanie wszystkiego

W 2020 r. akcje Kęt zdrożały o 42 proc. Wyniki (nie ma jeszcze oficjalnych za cały rok) okazały się przy tym najlepsze w historii. Zresztą własne prognozy na 2020 r. opublikowane mniej więcej na miesiąc przed koronawirusowym krachem spółka zmieniała potem w sierpniu i w listopadzie. Za każdym razem rosły prognozowane przychody, EBITDA, zysk netto, a spadał dług netto.

Niewiele spółek z GPW w ogóle prognozuje swoje wyniki. Nie ma się wiec co dziwić, że relacje inwestorskie Kęt są wysoko oceniane. Podobnie zresztą z kompetencjami zarządu. Ten potrafił wykorzystać szanse, które pojawiły się wraz z pandemią COVID-19.

- Wyniki zawsze są splotem różnych czynników. Sytuacja makroekonomiczna były sprzyjająca, ale na pewno również zdolności zarządu są ważne. Gdyby w spółce był jakiś bezwład organizacyjny, to mimo sprzyjających okoliczności wyniki nie byłyby na poziomie, na jakim były. Zarząd Grupy Kęty wielokrotnie udowadniał, że jest w stanie właściwie prowadzić spółkę – komentuje Sylwia Jaśkiewicz.

Konsekwencje dla wyników widać zwłaszcza w segmencie opakowań giętkich, czyli głównie foli.

- Można powiedzieć, że w drugim i trzecim kwartale popyt był taki, jak nigdy. Strach przed koronawirusem spowodował, że nagle opakowywało się nawet bułki w supermarketach. Klienci Grupy Kęty – a raczej Alupolu, jej spółki zależnej, która produkuje te opakowania – kupowali je z naddatkiem, gdyż we Włoszech i Niemczech zamykano fabryki i obawiali się oni, że zostaną bez materiałów opakowaniowych. Do tego tąpnęły ceny surowca do produkcji foli, jakim są produkty ropopochodne. Gigantyczny popyt przy niższych cenach surowców zaowocował skokowym wzrostem rentowności tego segmentu – wyjaśnia Jakub Szkopek.

Oceny w poszczególnych kategoriach

kategoriamiejsceocena w pkt
Kompetencje zarządu496,3
Innowacyjność produktów i usług2374,6
Relacje z inwestorami391,01
Perspektywy rozwoju1880,42
Sukces w 2020 r.892,06

Budowy nie stanęły

Rentowność i sprzedaż wzrosły także w segmencie stolarki aluminiowej.

- Rozpoczęte już budowy hoteli, galerii handlowych czy biurowców były kończone. A dla Grupy Kęty korzystny był spadek cen aluminium do 1500-1600 USD za tonę – mówi Jakub Szkopek.

Z aluminium związany jest też działalność w segmentu wyrobów wyciskanych. On akurat poradził sobie w 2020 r. najsłabiej, ale z danych za trzy kwartały wynika, że mimo niewielkiego spadku sprzedaży również poprawił EBITDA.

- Klienci na początku zamawiali mniej, ale później popyt zaczął się dynamicznie odbudowywać. Dużym klientem Grupy Kęty jest firma Thule, produkująca samochodowe bagażniki do przewożenia rowerów. W lecie 2020 r. był zaś boom na rowery i bagażniki do ich przewożenia. Kęty na tym skorzystały – mówi Jakub Szkopek.

Wykorzystana szansa:
Wykorzystana szansa:
Dzięki koronawirusowi, kierowana przez Dariusz Mańkę Grupa Kęty osiągnęła w 2020 r. najlepsze wyniki w historii.
Jakub Bauke
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane