Handzlik przeniesie DTP na główny parkiet

opublikowano: 06-12-2012, 00:00

Za 2-3 lata windykacyjna spółka byłego szefa Getinu ma się przebić do czołówki branży.

Mały parkiet zrobił się za ciasny dla DTP, czyli Debt Trading Partners (DTB), która na New— Connect zadebiutowała niemal równo rok temu. Michał Handzlik, prezes i udziałowiec spółki, były szef Getin Banku, zapowiada, że na dużej giełdzie windykator pojawi się prawdopodobnie w drugiej połowie przyszłego roku. Niekoniecznie pójdzie po pieniądze.

— Kapitału mamy pod dostatkiem — prawie 80 mln zł. Badamy możliwość pozyskania podmiotu finansującego dalszy rozwój DTP z opcją niewielkiego udziału kapitałowego ze strony dostawcy instrumentów dłużnych. Jeśli to się uda, nie będziemy robić emisji na giełdzie — mówi Michał Handzlik.

DTP wybiera się na GPW z innych powodów: chce zwiększyć płynność walorów oraz — co jest jedną z najważniejszych pobudek w branży windykacyjnej — ze względu na prestiż. Kontrahenci z banków czy telekomów, czyli główni dostawcy długów dla windykatorów, wolą pracować ze spółkami publicznymi, gwarantującymi większą przejrzystość.

Pierwsza trójka

Wartość finansowania, jaką Michał Handzlik chciałby zdobyć, to około 50 mln zł. Pieniądze plus nadwyżki z bieżącej działalności pójdą na kupno wierzytelności w 2013 r. Łącznie wydatki na nowe portfele będą 2-3 razy wyższe niż w tym roku, kiedy spółka zainwestowała ponad 20 mln zł z własnych pieniędzy, nie wspierając się długiem.

Nominalna wartość obsługiwanych przez grupę DTP wierzytelności wyniosła na koniec września 1,5 mld zł. Na koniec 2011 r. było to 0,9 mld zł, co, według szacunków spółki, dawało jej miejsce w pierwszej dziesiątce podmiotów z branży pod względem wartości portfela. Michał Handzlik zapowiada, że w ciągu dwóch, najpóźniej trzech lat DTP wejdzie do pierwszej piątki, a nawet trójki firm windykacyjnych — z tym że nie według wartości obsługiwanych długów, lecz rentowności, zwrotu na kapitale i dynamiki zysku netto.

Start up z ambicjami

Na koniec III kwartału skonsolidowany zysk DTP (windykator kontroluje łącznie pięć spółek) wyniósł prawie 8 mln zł przy niemal 20 mln zł przychodów. Przy kapitałach własnych w wysokości 80 mln zł wskaźnik ROE wyniósł na koniec września 10,8 proc. Dla porównania, zwrot na kapitale Kruka, największej firmie w branży, wyniósł na koniec września 23,6 proc. Michał Handzlik tłumaczy, że faktyczny ROE w spółce powinien być policzony bez efektu amortyzacji wartości firmy (tzw. goodwillu).

— Z 80 mln zł kapitału 20 mln zł to goodwill, czyli nadwyżkawyceny przedsiębiorstwa nad jej aktywami netto w momencie angażowania się nowych akcjonariuszy w 2011 r. Jeśli odjąć ją z kalkulacji, ROE wyniosłoby 13 proc. Grupa DTP działa zaledwie od 2,5 roku. Wiele funduszy czy banków ocenia nas nadal jako start-up. Konkurenci mieli wiele lat na osiągnięcie obecnej rentowności — mówi Michał Handzlik.

DTP prowadzi działalność w niszy rynku windykacyjnego. Konkurenci mówią, że zbiera wierzytelności śmieciowe, czyli takie, którymi niewielu chce się zająć. Widać to po cenach, które płaci. Średnio koszt zakupu długów w III kwartale wynosił około 5,3 proc. wartości nominalnej, przy średniej rynkowej na poziomie 15 proc. DTP specjalizuje się w należnościach firmowych.

42 proc. portfela to długi korporacyjne, 20 proc. to długi małych i średnich firm, a reszta — detal. Głównymi akcjonariuszami windykatora są: Paged (54,12 proc. akcji), Jamico — spółka powiązana z menedżmentem (16 proc.), Rubicon Partners TFI (9,35 proc.) oraz Altus TFI (4,46 proc.).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu