Hossy na razie nie będzie

Barbara Warpechowska
25-09-2014, 00:00

Ubiegły rok uznawany jest w branży hutniczej za jeden z najsłabszych

Popyt był mizerny, a ceny poszły w dół. Kolejny rok z rzędu kurczyła się produkcja i zużycie stali. Pod koniec roku dzięki wprowadzeniu odwróconego VAT-u, udało się zahamować oszustwa i eliminować nieuczciwe firmy, wyłudzające podatek. Na rynek pomału zaczęła wracać normalność. Ale daleko mu do czasów prosperity.

SKAZANI NA WSPÓŁPRACĘ:
Zobacz więcej

SKAZANI NA WSPÓŁPRACĘ:

Współpraca między dystrybutorami w celu ochrony rynku wydaje się teraz nawet ważniejsza, niż w czasie kryzysu — uważa Iwona Dybał, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów Stali. [FOT. WM]

Rośnie popyt ...

— Wyniki są zaskakująco dobre. Wzrost w porównaniu do poprzedniego roku, po pierwszym półroczu sięga 30 proc. Widać, że cały czas rośnie zapotrzebowanie na stal. To tylko potwierdza jak słabym okresem był zeszły rok, zdominowany wtedy jeszcze przez firmy wyłudzające podatek — mówi Iwona Dybał, prezes Polskiej Unii Dystrybutorów Stali. Z danych Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej (HIPH) wynika, że zużycie stali w Polsce po sześciu miesiącach wyniosło 6,29 mln ton.

— W zestawieniu z tym samym okresem ubiegłego roku oznacza to 30-procentową dynamikę. Żadna branża przemysłowa, wykorzystująca stal nie zanotowała takiego wzrostu — podkreśla Stefan Dzienniak, prezes HIPH.

Zarówno Iwona Dybał, jak i Stefan Dzienniak zgadzają się, że statystyka, po raz kolejny dowodzi słuszności ocen branży, co do rozmiarów szarej strefy w handlu stalą i konieczności zastosowania mechanizmu odwróconego VAT. Ubiegłoroczne zużycie na poziomie 10,3 mln ton stali było wielkością zaniżoną przez stal poza oficjalnym obiegiem. Dlatego też zamiast o wzroście zużycia wolą mówić o rosnącej produkcji. Według HIPH po siedmiu miesiącach polskie hutnictwo notuje 6-procentowy wzrost. Nie dziwi więc, że największy producent podniósł prognozę zapotrzebowania na stal. Sanjay Samaddar, prezes ArcelorMittal Poland przyznaje, że w odniesieniu do Unii Europejskiej prognozy wzrostu jawnego zużycia stali podnieśliśmy do 3-4 proc. w porównaniu z 2-3 proc., o których informowaliśmy przy okazji wyników finansowych za pierwszy kwartał tego roku. Również wszystkie organizacje branżowe podnoszą swoje prognozy zapotrzebowania na stal. Według HIPH Polska zużyje w 2014 r. około 12 mln ton stali.

...import...

Rosnące zużycie stali powoduje również wzrost importu. Po sześciu miesiącach roku wyniósł 4,793 mln ton (wzrost o 23 proc.). Eksport z Polski spadł o 5 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim, sięgając 2,483 mln ton. W pierwszym półroczu saldo wymiany z zagranicą było ujemne. Wymiana handlowa nie jest niczym dziwnym. Nikt nie produkuje całego asortymentu. Ale nasi producenci stale tracą udział w polskim rynku. Obecnie wynosi on jedynie około 33 proc. Według prezesa Hutniczej Izby polski rynek jest atrakcyjny dla dostawców zarówno ze Wschodu jak i Zachodu. Największy wzrost importu pochodził z Ukrainy, Rosji, Mołdawii i Białorusi.

...i ceny

Rosną ceny całego asortymentu monitorowanego przez Indeks Cen Stali PUDS. Czy to jednak już trwały trend?

— W ostatnim okresie rzeczywiście mamy do czynienia z podwyżkami, to bardzo dobra wiadomość biorąc pod uwagę tegoroczny trend cenowy. Ceny były niskie, a co za tym idzie również marże i rentowność. Czy będzie to trwały trend trudno w tym momencie jednoznacznie powiedzieć, ceny stali we wrześniu tradycyjnie idą trochę w górę, więc może być to czynnik sezonowy — mówi Iwona Dybał.

Dystrybutorzy oczekują, że wzrostowy trend utrzyma się, co najmniej do końca października. Według nich rosnący popyt nakręcają też obawy klientów o dalsze podwyżki. Stefan Dzienniak uważa, że to nie tylko obawy o wzrost cen, a raczej o niepewność dostaw.

— Jeśli realizuje się jakiś kontrakt, to lepiej mieć materiał u siebie niż zamówienie w szufladzie, które może zostać niewykonane — mówi prezes HIPH.

Ożywienie za rok

Jesień powinna przynieść stabilizację sytuacji na rynku dystrybucji wyrobów stalowych. Dystrybutorzy zgodnie akcentują, że nie oczekują jakiejś nadzwyczajnej hossy. Tym bardziej, że na realne działanie nowej transzy pieniędzy unijnych trzeba będzie jeszcze poczekać. Kolejny duży program

inwestycyjny dotyczyć będzie infrastruktury energetycznej, gazowej, drogowej oraz kolejowej. Co będzie największym wyzwaniem? Według Iwony Dybał utrzymanie cen na odpowiednim poziomie i podnoszenie rentowności. — Widzimy, że pierwszy kwartał a nawet półrocze nie były tak dobre patrząc na wyniki finansowe jak można się było spodziewać. Oczywiście, po okresie załamania na rynku, takie wyniki są zadowalające, ale tak naprawdę wszyscy oczekujemy jeszcze większej dynamiki, zwłaszcza w odniesieniu do cen. Niezwykle ważna jest stała kontrola rynku i jego uważny monitoring, nie możemy bowiem pozwolić, aby to co pustoszyło rynek przez ostatnie lata powróciło w jakiejkolwiek formie. Współpraca między dystrybutorami w celu ochrony rynku wydaje się teraz nawet ważniejsza, niż w czasie kryzysu. Wiemy już, do czego może doprowadzić oddanie rynku nieuczciwym przedsiębiorcom i nie możemy dopuścić, żeby kiedykolwiek to się powtórzyło — dodaje prezes PUDS. Jeżeli przyjąć, że miniony rok był samym dołkiem cyklu koniunktury, to znaczącą poprawę dystrybutorzy powinni odczuć w 2015 roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Huty / Hossy na razie nie będzie