Huragan powalił drzewa i system

opublikowano: 03-07-2019, 22:00

Proponowane zasady sprzedaży cennego surowca z Lasów Państwowych, zdaniem przemysłu drzewnego, ujmą rodzimym producentom, a dołożą eksporterom

— Wiatrołomy sprzed dwóch lat kompletnie rozchwiały system sprzedaży drewna w Polsce — alarmuje Marek Kubiak, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego (PIGPD).

Zatwierdzenie zasad sprzedaży drewna należy do wyłącznych kompetencji dyrektora
generalnego Lasów Państwowych. Prawie od półtora roku funkcję tę pełni Andrzej
Konieczny, który na stanowisku szefa LP zastąpił Konrada Tomaszewskiego
Zobacz więcej

DECYDENT:

Zatwierdzenie zasad sprzedaży drewna należy do wyłącznych kompetencji dyrektora generalnego Lasów Państwowych. Prawie od półtora roku funkcję tę pełni Andrzej Konieczny, który na stanowisku szefa LP zastąpił Konrada Tomaszewskiego Fot. Marek Wiśniewski

Twierdzi, że w najbliższych latach ucierpieć mogą mali i średni polscy producenci, a zyskać — przede wszystkim eksporterzy.

Co roku nowe zasady

Drewno jest w Polsce towarem deficytowym. Lasy Państwowe (LP), z których pochodzi około 90 proc. przerabianego w Polsce surowca, opracowują więc co roku specjalne zasady jego sprzedaży. Wstępne propozycje na lata 2020-21 zakładają, że w ramach puli podstawowej (tylko dla stałych kontrahentów) LP zaoferują 80 proc. przeznaczonego na sprzedaż drewna, a w ramach puli otwartej — pozostałe 20 proc. W 2019 r. było to odpowiednio 70 proc. i 30 proc., a jeszcze wcześniej surowiec rozdzielano na trzy pule — w trzeciej, rozwojowej, surowiec mogli kupować tylko przedsiębiorcy zwiększający moce wytwórcze zakładów).

W zeszłym roku przemysł apelował o zwiększenie sprzedaży w ramach puli dla stałych kontrahentów, jednak Andrzej Konieczny, dyrektor generalny LP, na to nie przystał. Tłumaczył wówczas, że nie może narazić podległej mu firmy na zarzut naruszenia prawa, interwencję i karę UOKiK. Przypomniał, że gdy kilka lat wcześniej do puli podstawowej trafiło 80 proc. przeznaczonego na sprzedaż drewna, uznano to za przejaw nadużywania pozycji dominującej i na LP zostało nałożone 1,5 mln zł kary. Teraz Lasy twierdzą, że proporcje 80:20 to wyjście naprzeciw oczekiwaniom przemysłu.

To, ile surowca w ramach tzw. puli podstawowej będą mogli nabyć stali kontrahenci, zależy od historii ich wcześniejszych zakupów. W opublikowanych przez LP założeniach zapisano, że w najbliższych latach pod uwagę będzie brany okres ostatnich dwóch lub dwóch i pół roku. Kolejne propozycje to m.in. podwyższenie z dotychczasowych 5 proc. do 10 proc. kar umownych za nieodebranie drewna oraz podniesienie wysokości obowiązkowego wadium.

Krajobraz po klęsce

Założenia spotkały się z ostrą krytyką przedsiębiorców. Nie chodzi tylko o podwyżki kar i wadium. Inne zmiany, zdaniem PIGPD i innych organizacji biznesowych, mogą być znacznie bardziej bolesne. W tle jest „huragan stulecia” sprzed dwóch lat. Przypomnijmy, że w nocy z 11 na 12 sierpnia 2017 r. nawałnice spustoszyły lasy w kilkudziesięciu nadleśnictwach, głównie na Pomorzu i Kujawach. Uszkodzonych zostało niemal 120 tys. ha lasów, a powalonych i połamanych — prawie 10 mln m sześc. drzew. To blisko jedna czwarta rocznego planu pozyskania surowcach w LP. Problem polegał również na tym, że surowiec pochodzący z drzew powalonych przez wiatr najczęściej nie jest w pełnowartościowym materiałem i nie może być wykorzystywany ani do produkcji mebli, ani jako materiał konstrukcyjny. Wady, np. spękania, często można zauważyć dopiero podczas obróbki. Z takiego drewna można robić palety przemysłowe, deski szalunkowe, płyty wiórowe, wykorzystywane np. w meblarstwie, lub papier, można też wykorzystać je jako paliwo. Z tego powodu chętne na jego zakup były tylko niektóre firmy.

— W ten sposób stworzyły sobie historię zakupów, dzięki której, gdy w kolejnych latach Lasy Państwowe będą wystawiać na sprzedaż w pełni wartościowe drewno, będą mogły kupować więcej. Z naszych informacji wynika, że surowiec już jest masowo wywożony do Niemiec, Szwecji, a nawet do Chin. W zeszłym roku za granicę wyjechały ponad 3 mln m sześc. polskiego drewna, czyli więcej niż kiedykolwiek. W tym czasie działające w kraju firmy, szczególnie średnie i mniejsze, mogą mieć wielkie kłopoty z zaopatrzeniem w drewno — tłumaczy Marek Kubiak.

e4037212-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
Newsletter autorski Bartłomieja Mayera
ZAPISZ MNIE
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
autor: Bartłomiej Mayer
Wysyłany raz w tygodniu
Bartłomiej Mayer
Autorski przegląd informacji gospodarczych z krajów Europy Środkowej: Ukrainy, Białorusi, Czech, Słowacji i Węgier.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Zdaniem prezesa izby ich przewagę dodatkowo zwiększy skrócenie z trzech lat do 2-2,5 roku okresu budowania historii zakupów. PIGPD oraz inne organizacje zrzeszające firmy przerabiające drewno proponują, aby w historii zakupów uwzględniać okres 2014-18 r.

— W Niemczech lub Czechach drewno bukowe lub świerkowe można już kupić o kilkanaście procent taniej niż wynoszą ceny oferowane przez LP — argumentuje szef PIGPD.

Przedstawiciele przemysłu bardzo krytycznie oceniają też pomysł zniesienia widełek cenowych. Zamiast wyznaczać granice cen ofertowych, Lasy chcą tym razem pozostawić kupującym możliwość swobodnego formułowania propozycji cenowych. W opinii przedsiębiorców oczywistym skutkiem będzie wojna cenowa między firmami i podwyżki, co będzie pod prąd Europie, gdzie ceny spadają.

Czas na dyskusję

Lasy odpierają zarzuty przemysłu.

— Wcześniej obowiązywał nie tylko trzyletni, ale również roczny i półtoraroczny okres historii zakupów. Obecna propozycja nie ma żadnego związku ze sprzedażą drewna poklęskowego z terenów po nawałnicach z sierpnia 2017 r. — mówi Krzysztof Trębski z biura prasowego LP.

Zaznacza, że im dłuższy okres jest uznany za historię zakupów, tym bardziej ograniczany jest dostęp nowych podmiotów do rynku drewna. Takie blokowanie nie będzie ani zgodne z prawem konkurencji, ani korzystne dla sektora drzewnego i polskiej gospodarki.

— Nie monitorujemy eksportu, bo LP same nie eksportują drewna, a udział w naszych procedurach sprzedaży surowca biorą bardzo nieliczne podmioty zarejestrowane za granicą. Nie mamy też możliwości ani tytułu prawnego, by kontrolowaćlub, tym bardziej, wpływać na to, co z zakupionym od LP drewnem zrobią jego krajowi nabywcy: czy przetworzą je w Polsce i w jaki sposób, czy też może sprzedadzą dalej za granicę. Sprzedajemy drewno loco las i wedle równych zasad każdemu, a dalszy los surowca zależy wyłącznie od woli jego nabywcy — mówi Krzysztof Trębski.

Broni również krytykowanego przez biznes zniesienia widełek cenowych. Twierdzi, że taka zmiana ma zapobiec powtórzeniu się niedawnej sytuacji, gdy ustalenie stosunkowo niskiej ceny maksymalnej wywołało lawinę ofert, która wymusiła korygowanie i konsolidowanie umów, co trwało miesiącami.

— Na razie wciąż mówimy tylko o wstępnych założeniach, a nie finalnym kształcie zasad sprzedaży drewna — zastrzega przedstawiciel LP.

Do końca czerwca przedstawiciele przemysłu mogli przesyłać do Lasów uwagi dotyczące założeń. Wkrótce mają one trafić do Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii, po czym zostaną przeanalizowane na forum Zespołu ds. Rozwoju Przemysłu Drzewnego, w którym są przedstawiciele biznesu, LP oraz resortów przedsiębiorczości i środowiska.

9,79 mld zł Tyle wyniosły przychody Lasów Państwowych w 2018 r. (rok wcześniej 8,96 mld zł)…

537,1 mln zł …tyle zysk netto (rok wcześniej 435,1 mln zł)…

43,3 mln m sześc. …a tyle drewna pozyskano (rok wcześniej 42,2 mln m sześc.).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu