Huty stopniowo odrabiają straty w produkcji

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 19-12-2005, 15:49

Od października polskie huty stopniowo odrabiają straty w produkcji stali, spowodowane trudną sytuacją na rynku w poprzednich miesiącach. W skali całego roku produkcja będzie mniejsza o niespełna 20 proc., z perspektywą poprawy w przyszłym roku - szacuje Hutnicza Izba Przemysłowo-Handlowa.

Od października polskie huty stopniowo odrabiają straty w produkcji stali, spowodowane trudną sytuacją na rynku w poprzednich miesiącach. W skali całego roku produkcja będzie mniejsza o niespełna 20 proc., z perspektywą poprawy w przyszłym roku - szacuje Hutnicza Izba Przemysłowo-Handlowa.

    Po trzech kwartałach spadek produkcji stali wynosił 23,2 proc. Po jedenastu miesiącach roku jest mniejszy i wynosi 20,3 proc. Huty wytworzyły w tym czasie ponad 7,8 mln ton stali surowej.

    "Porównanie lat 2005 i 2004 pokazuje znaczący spadek produkcji, ale w ostatnich miesiącach widać już odwrócenie tej tendencji. Od października notujemy wyraźny wzrost produkcji w stosunku do analogicznych miesięcy 2004 i liczymy na utrzymanie tej dynamiki w kolejnych miesiącach" - powiedział w poniedziałek PAP prezes Izby Romuald Talarek.

    O sytuacji sektora stalowego w minionym roku oraz perspektywach na przyszłość dyskutowali w poniedziałek w Katowicach członkowie zarządów polskich hut. Z zadowoleniem mówili, że tegoroczny spadek produkcji nie przełożył się zasadniczo na rentowność hut - ich zyski będą często znacznie mniejsze niż przed rokiem, ale nadal nie ma mowy o stratach.

    Izba szacuje, że polskie hutnictwo zamknie 2005 rok produkcją stali rzędu 8,5-8,6 mln ton, wobec 10,6 mln ton rok temu. Spadek produkcji został częściowo zrekompensowany przez wzrost cen wyrobów stalowych, które wzrosły w eksporcie średnio o 27 proc., a w imporcie średnio o 12 proc.

    W mijającym roku polskie huty wyprodukowały mniej stali, ale zmniejszyło się też krajowe zużycie wyrobów stalowych. Do końca października wyniosło ono 6,7 mln ton i było o 6 proc. niższe niż w tym samym czasie 2004 r. Udział importu w zużyciu osiągnął rekordowy poziom 51,3 proc., wobec 41,6 proc. rok wcześniej.

    Według danych Izby, po dziesięciu miesiącach roku eksport wyrobów stalowych wyniósł ponad 3,2 mln ton (spadek o 20 proc.), a import 3,9 mln ton (wzrost o 16 proc.). Największy spadek eksportu odnotowano dla wyrobów długich (m.in. szyny, kształtowniki) - o 26 proc. O 70 proc. wzrósł import wlewków i półwyrobów, a o 40 proc. wyrobów długich.

    Według danych za okres do końca października, saldo obrotów w handlu stalą było dla polski ujemne i wyniosło 673 tys. ton. Pod względem wartości ujemne dla Polski saldo sięgnęło prawie 1,565 mld USD, czyli 1,238 mld euro. Oznacza to, że nie tylko do Polski napływa dużo więcej stali niż polskie huty wysyłają za granicę, ale także, iż import do kraju to głównie wyroby wysokoprzetworzone, osiągające znacznie wyższe ceny od polskiej produkcji.

    Za najważniejsze obecnie zadanie dla polskiego hutnictwa prezes Talarek uznał inwestycje prowadzące do zmiany struktury produkcji, aby można było zastąpić rosnący import wyrobów wysokoprzetworzonych, głównie blach dla przemysłu samochodowego, stoczniowego i AGD, krajową produkcją.

    Wiceprezes największego hutniczego koncernu, Mittal Steel Poland, Jerzy Podsiadło, wyraził przekonanie, że minęło już osłabienie koniunktury na krajowym rynku, jakie polskie huty odczuły wiosną i latem tego roku. Przypomniał, że latem w hutach koncernu pracował tylko jeden wielki piec. Teraz - cztery. Zapewnił, że od października firma nadrabia część strat w wielkości produkcji z poprzednich miesięcy.

    "Spadek koniunktury na stal nastąpił już w końcu ubiegłego roku, ale mimo to produkcja szła pełną parą, wielu kupców kupowało na zapas. W rezultacie weszliśmy w 2005 rok z wielkimi zapasami wyrobów hutniczych, a to spowodowało gwałtowne zmniejszenie popytu na te wyroby u producentów. To z kolei wywołało konieczność wyhamowania produkcji" - tłumaczył Podsiadło.

    Zapewnił, że koncern utrzyma dodatni wynik finansowy, choć nie będzie on tak duży jak w 2004 r. (ok. 1,6 mld zł) i zakładany na 2006 r. (17 proc. rentowności). Nie podał szczegółowych prognoz.

    Według prezesa Talarka, na świecie nie widać osłabienia koniunktury na wyroby stalowe. Tegoroczna światowa produkcja będzie ok. 6 proc. wyższa od ubiegłorocznej i osiągnie ok. 1,1 mld ton stali. Nadal motorem koniunktury pozostają Chiny, gdzie dynamika produkcji stali jest najwyższa na świecie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane