Usługowa spółka
z Wrocławia jest bliska
przejęcia grupy z obrotami
50 mln zł, pracującej
dla sektora ciężkiego.
Impel, specjalizujący się m.in. w usługach porządkowych, kateringowych i ochrony, ma nadzieję, że do końca roku dopnie zapowiadaną akwizycję.
— Jesteśmy na ostatnim etapie negocjacji. Jest duża szansa na podpisanie umowy jeszcze w tym roku. To krajowa spółka zajmująca się usługami sprzątania i żywienia dla przemysłu ciężkiego. Przejęcie pozwoli nam wyjść z pełną ofertą do dużych firm z tego sektora — mówi Wojciech Rembikowski, wiceprezes Impela.
Do przejęcia jest firma matka i jej dwa podmioty zależne. Łącznie przychody tej grupy sięgają 50 mln zł.
Obroty Impela po trzech kwartałach 2009 r. wynoszą 767,72 mln zł (plus 3 proc. r/r).
— To będzie kolejny rok, w którym Impel idzie na miliard złotych. Po wynikach z trzech kwartałów jesteśmy przekonani, że w tym roku jest to osiągalne — mówi Wojciech Rembikowski, wiceprezes Impela.
Po trzech kwartałach tego roku zysk netto wyniósł 27,41 mln zł (wobec 41,7 mln zł poprzednio, ale rok temu Impel otrzymał ekstra 27,9 mln zł ze sprzedaży sieci medycznej Promedis). Po publikacji kwartalnych wyników akcje spółki drożały kilka procent. Na zamknięciu za walory płacono 24 zł.
— Przyszły rok będzie dla grupy trudniejszy ze względu na koszty wdrażania zintegrowanego systemu informatycznego, który kosztował nas 60 mln zł. Chcemy rozwijać głównie usługi dla przemysłu ciężkiego, szpitalnictwa, segmentu wojskowego i sektora usług finansowych — wylicza Wojciech Rembikowski.
Duże nadzieje władze Impela wiążą zwłaszcza z sektorem usług finansowych.
— Rozmawiamy z kilkoma bankami, które mogą skorzystać z naszej usługi tzw. procesowania gotówki polegającej m.in. na obsłudze bankomatów. Dziś na rynku jesteśmy numerem dwa w tych usługach, a chcemy być liderem — mówi Łukasz Puciłowski, prezes spółki zależnej Impel Security.