Indeksy nie spadają

MD
opublikowano: 2010-04-06 22:24

S&P500 wzrósł o 0,17 proc. i ma największą wartość od 26 września 2008 roku. Nasdaq zyskał 0,3 proc. i także poprawił wielomiesięczne maksimum. Dow Jones kończył sesję najmniejszą zmianą punktową od 10 marca i tracił zaledwie 0,03 proc. Indeks blue chipów zmaga się z poziomem 11.000 pkt.

Amerykańscy inwestorzy nie przejmują się wyśrubowanym poziomem indeksów. Wystarczyło tylko przekonanie, że „minutes” z marcowego posiedzenia FOMC sygnalizuje iż stopy procentowe nie wzrosną jeszcze bardzo długo, aby na rynkach znów ożywił się popyt. W efekcie, S&P500, który zaliczył największy wzrost wartości w pierwszym kwartale od 12 lat, poprawił we wtorek 18-miesięczne maksimum, które ustanowił dzień wcześniej. Wprawdzie Dow Jones nie zdołał pokonać 11.000 pkt., ale przy nastawieniu rynku na pozytywną interpretację pojawiających się informacji to może być kwestia czasu. Może się to stać w środę, przy okazji wystąpienia szefa Fed Bena Bernanke w Dallas, czy w czwartek, kiedy dane o tzw. nowych bezrobotnych okażą się lepsze lub zgodne z oczekiwaniami.

Największym popytem cieszyły się we wtorek akcje spółek finansowych. Drożał wyraźnie m.in. SunTrust Banks, który według Credit Suisse może być celem przejęcia. Wywołało to popyt na akcje innych regionalnych banków. Aż pięć z nich znalazło się w szóstce najmocniej drożejących spółek wchodzących w skład S&P500. Drugie miejsce pod względem popytu zajęły spółki użyteczności publicznej. Tu brylował Entergy. Drugi w USA operator elektrowni atomowych po raz pierwszy od niemal trzech lat ogłosił podwyżkę dywidendy. Najmocniej przecenioną spółką wchodzącą w skład S&P500 był Massey Energy. To w jego kopalni węgla kamiennego doszło we wtorek do największej katastrofy górniczej w USA od 26 lat. Akcje spółki staniały o 11 proc.