Amerykańscy inwestorzy nie przejmują się wyśrubowanym poziomem indeksów. Wystarczyło tylko przekonanie, że „minutes” z marcowego posiedzenia FOMC sygnalizuje iż stopy procentowe nie wzrosną jeszcze bardzo długo, aby na rynkach znów ożywił się popyt. W efekcie, S&P500, który zaliczył największy wzrost wartości w pierwszym kwartale od 12 lat, poprawił we wtorek 18-miesięczne maksimum, które ustanowił dzień wcześniej. Wprawdzie Dow Jones nie zdołał pokonać 11.000 pkt., ale przy nastawieniu rynku na pozytywną interpretację pojawiających się informacji to może być kwestia czasu. Może się to stać w środę, przy okazji wystąpienia szefa Fed Bena Bernanke w Dallas, czy w czwartek, kiedy dane o tzw. nowych bezrobotnych okażą się lepsze lub zgodne z oczekiwaniami.
Największym popytem cieszyły się we wtorek akcje spółek finansowych. Drożał
wyraźnie m.in. SunTrust Banks, który według Credit Suisse może być celem
przejęcia. Wywołało to popyt na akcje innych regionalnych banków. Aż pięć z nich
znalazło się w szóstce najmocniej drożejących spółek wchodzących w skład
S&P500. Drugie miejsce pod względem popytu zajęły spółki użyteczności
publicznej. Tu brylował Entergy. Drugi w USA operator elektrowni atomowych po
raz pierwszy od niemal trzech lat ogłosił podwyżkę dywidendy. Najmocniej
przecenioną spółką wchodzącą w skład S&P500 był Massey Energy. To w jego
kopalni węgla kamiennego doszło we wtorek do największej katastrofy górniczej w
USA od 26 lat. Akcje spółki staniały o 11 proc.