Indyczy wyjątek od reguły

Czarne chmury nad zagraniczną sprzedażą indyków były przejściowe — decyzja o brexicie podkopała eksport, ale sytuacja wraca do normy.

Ponad 12-procentowy spadek eksportu indyków przy rosnącej sprzedaży zagranicznej całego mięsa drobiowego, a ponato spadek, którego nie da się wytłumaczyć grypą ptaków i wynikającym z niej zablokowaniem rynków pozaunijnych — ujemną dynamikę notuje też wysyłka do Niemiec i Wielkiej Brytanii, czyli ważnych odbiorców w UE.

Wyższe stawki

BGŻ BNP Paribas informuje, że wolumen eksportu mięsa i podrobów drobiowych ogółem w 2017 r. zwiększył się o blisko 10 proc., jednak w przypadku mięsa indyczego było odwrotnie. Twarde dane są jednak na razie za 10 miesięcy ubiegłego roku i mówią o mniejszym o ponad 12 proc. eksporcie niż w tym samym okresie rok wcześniej. Oznacza to, że za granicę sprzedaliśmy ponad 135 tys. ton mięsa i podrobów z indyków.

O jedną czwartą mniej kupili odbiorcy spoza UE, jednak ponad 80 proc. sprzedaży zagranicznej odbierają unijni. Najważniejsi, czyli Niemcy, nabyli, według BGŻ BNP Paribas, o 19 proc. mniej. Do Brytyjczyków trafiło natomiast o 16 proc. mniej. To strata mniej odczuwalna z powodu skali (sprzedano 9,2 tys. ton), bardziej z powodu wartości — analitycy BGŻ BNP Paribas podkreślają, że na Wyspy wysyłane są bardziej wartościowe części tuszki. Piotr Kulikowski, prezes Indykpolu, mniejszą sprzedaż w tych kierunkach częściowo wyjaśnia brexitem.

— Decyzję o wyjściu z UE Brytyjczycy podjęli w 2016 r., a ich waluta zaczęła się osłabiać. Wielu spożywców musiało podnieść ceny, czego Brytyjczycy nie chcieli zaakceptować. Do końca 2016 r. mieliśmy wynegocjowane kontrakty, ale na kolejny rok, czyli 2017 r. chcieliśmy zmiany warunków. Przez pierwszych kilka miesięcy zeszłego roku sprzedaż była więc mniejsza, bo trwały rozmowy o nowych stawkach. Dotyczyło to także polskich producentów, ale też niemieckich. W efekcie więc Niemcy mogli mniej wyeksportować, więcej mięsa zostało w kraju, a zatem nie musieli też zaopatrywać się u nas — twierdzi Piotr Kulikowski. Marta Skrzypczyk, analityk BGŻ BNP Paribas, przyznaje, że we wcześniejszych latach eksport mięsa indyczego rósł głównie na rynki trzecie, do krajów UE był stabilny.

— O ile spadek w pierwszym przypadku można wyjaśniać przede wszystkim grypą ptaków, o tyle w drugim już nie — na pewno miała wpływ, ale nie aż taki. Dla branży jest to o tyle ważna część całej drobiarskiej produkcji, że mięso indycze jest droższe, można na nim uzyskać lepsze marże i zwiększający się eksport tymbardziej miał więc znaczenie — mówi Marta Skrzypczyk.

Powrót do normy

W tych warunkach silnie ruszył eksport mięsa na Ukrainę — od stycznia do października 2017 r. wzrósł o 50 proc. i wyniósł 6 tys. ton. To tu trafiła część tych tańszych elementów, których nie mogliśmy wysyłać do Azji.

— Rynek najpierw zamroziła decyzja o brexicie, a potem ptasia grypa. Były mniejsze wstawienia, więc także mniej towaru. Moim zdaniem, taki spadek eksportu to jednorazowa sprawa. Obecnie ubijamy więcej indyka niż rok temu i schodzi na bieżąco — podkreśla Piotr Kulikowski.

— Wcześniej, np. w 2015 r., z grypą ptaków zmagały się kraje Europy Zachodniej i z tego względu zapotrzebowanie na mięso indycze z Polski wzrosło, co zaowocowało zwiększeniem sprzedaży na tamte rynki. Potem sytuacja się odwróciła — choroba dosięgła nas. Częściowo więc zmiany w statystyce mogą wynikać z tych uwarunkowań — dodaje Łukasz Dominiak, dyrektor Krajowej Rady Drobiarstwa.

Ubiegłoroczny spadek sprzedaży przyczynił się jednak do spadku ceny skupu indyków — o 2 proc. względem 2016 r.

— Oczywiście niższe ceny zawsze zniechęcają w jakiś sposób do wstawień, ale dziś produkcja jest relatywnie wysoka i sytuacja wraca do normy — dodaje Piotr Kulikowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Indyczy wyjątek od reguły